Berek Joselewicz

Berek Joselewicz (1764 [1765] – 1809.05.09) oraz Starozakonny Pułk Lekkokonny (Szwoleżerów)
(1794.10.07 – 1794.11.04)’


Czwartego listopada mija kolejna rocznica „rzezi Pragi”; tragicznego wydarzenia, jakie miało
miejsce u schyłku insurekcji kościuszkowskiej w 1794 roku. O tym mało znanym fakcie właściwie się
nie uczy w szkołach, jeszcze mniej się mówi. I tylko nieduży pomnik stojący przy cerkwi na Pradze
przypomina nam o tym wydarzeniu. W mrokach historii zaginął też bohater tamtych lat pułkownik
Berek Joselewicz, człowiek, którego imieniem, przed II wojną, nazywano ulice w każdym większym
mieście w Polsce.

Berek (Berko; Berka) Józef Joselewicz (wg różnych źródeł – Josielowicz; Josielewicz,
Joszelewicz) urodził się w Kretyndze w 1764 (lub1765) roku. Po hebrajsku zwał się Ber-Dow
(niedźwiedź). W młodości był faktorem biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego, dla którego
jeździł w interesach do Francji i Belgii. Był też członkiem lóż wolnomularskich m.in. „Bracia Polscy
Zjednoczeni”. W wieku 24 – 23 lat w 1788 ożenił się z Ryfką i zamieszkał na Warszawskiej Pradze,
gdzie zajmował się handlem końmi i dostawą paszy dla wojska. W 1789 urodził mu się jedyny
syn Józef Berkowicz.

W 1794 roku po wybuchu Powstania Kościuszkowskiego, wraz z innymi Żydami wstąpił, tak jak
ludność chrześcijańska, do służby w milicji miejskiej, oraz do pracy przy wznoszeniu fortyfikacji.
Szacuje się, że w samej tylko Warszawie zgłosiło się 150 – 300 osób pochodzenia żydowskiego.
Podobnie było w Wilnie. Stało się tak za sprawą odezwy skierowanej do Narodu Polskiego
przez Tadeusza Kościuszkę wygłoszonej na rynku krakowskim. W ten sposób Starozakonni, zostali
po raz pierwszy w dziejach Polski, wezwani do służby z bronią w ręku. Dzięki temu, siłą faktu, stali
się współobywatelami kraju, którego bronili przed wrogiem. Był to początek przełamywania starych
przesądów. Zaczął torować sobie drogę pogląd upatrujący w Żydach Polaków tyle, że o innych
obyczajach, kulturze i religii. W oparciu o te osoby, Berek wraz z Józefem Aronowiczem postanowili
utworzyć osobny pułk złożony z żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Kościuszko zgodził
się na utworzenie osobnego pułku żydowskiego. 17 Września 1794 Tadeusz Kościuszko wydał
na ten temat kolejną odezwę. Na dowódcę w randze pułkownika mianował Berka. Na organizację
jednostki dostał niewielki zasiłek z kasy powstańczej 3000 zł, główne wydatki mieli pokrywać sami
Żydzi. W dniu 17 października Berek Joselewicz wydał odezwę do żydowskiej ludności. Zaczął
podniośle wzywając współwyznawców do broni. Dalej o Kościuszce pisał jak o Mesjaszu, powoływał
się na wolę boską nakazującą Żydom iść do wojska i na własny przykład: „Gdzie będzie
najniebezpieczniej – pisał – tam ja pójdę, a wy dopiero za mną”. Brzmiała w tej odezwie i odwieczna
tragedia tułacza plemienia Izraela, i zapowiedź, że po zwycięstwie tułactwo minie – „Czemuż nie mamy
pracować, zyskać wolności, tak pewno i szczerze obiecanej, jako inszym narodom na świecie.
Ale wprzód trzeba na nie zasłużyć”. Aby zaś przełamać wszelkie opory, Berek kończył wyraźną
pogróżką pod adresem opieszałych: „Kochani bracia. Obudźcie się jak lwy i lamparty, za pomocą
Boga połkniemy tych nadęto wielkich. Nie czekajcie póki was gwałtem brać wypadnie, dobrowolni
awansowani będą przy popisie”.

Podczas organizacji jednostki pomimo tego, że Berek dwoił się i troił, aby szybko wystawić swój
pułk, napotykał na opór współwyznawców, część Żydów usiłowała się wykręcić z wojska.
Kwestia służby wojskowej była dla nich nową nieznaną sprawą. Berek Joselewicz zaczął dostawać
prośby, na które odpisywał zawsze odmownie, czasem złośliwie. Przykładowo: Salomonowi
Miśkowiczowi, który pisał, że jest ”obowiązany ślubami świętymi małżeństwa uprasza
o zabezpieczenie swojej osoby od werbunku erygowanego pułku starozakonnych Berka”,
odpowiedział: „i żonę mieć, i Ojczyznę bronić można”. Mimo piętrzących się trudności, liczebność
jednostki wynosiła około 500 żołnierzy. Znane są nazwiska kilku oficerów i żołnierzy pułku: Herszek
Lewkowicz, Jakub Epstein, Marek Jakubowicz, Majer Herszkowicz, Chaim Judkiewicz, Mordko
Wolfowicz, Josel Abrahamowicz.

4 Listopada 1794r., o 5 rano, cała armia rosyjska, pod dowództwem gen. Aleksandra
Suworowa, ruszyła do szturmu. Gwałtowność ataku była ogromna i załamała Polaków. Ranny
gen. Zajączek stracił panowanie nad sytuacją i uszedł do Warszawy, w raz z nim był też Berek,
który przebywał w tym czasie w sztabie. Dzielnie bronił się do końca gen. Jakub Jasiński, który poległ
na polu walki. Żydowski pułk został rozbity w walce. W ciągu 4 godzin wojska Suworowa zawładnęły
Pragą, której ludność, głównie żydowska, uległa rzezi, a obrońcy wyginęli, albo dostali się do niewoli.
Krwawy szturm Pragi miał na celu sparaliżowanie woli oporu wśród powstańców.

Po upadku powstania, Berek Joselewicz wyemigrował do Galicji i zamieszkał we Lwowie.
W tym czasie, cieszył się już wielką popularnością, na bazie której, jesienią 1796 roku, zaproponował
władzom austriackim utworzenie ochotniczego korpusu żydowskiego. Jednak władze w Wiedniu
odrzuciły tę prośbę. Niecałe dwa lata później 9 czerwca 1798 roku zgłasza się do służby w Legionach
Dąbrowskiego tworzonych we Włoszech. Generał Henryk Dąbrowski przyjął go do służby,
na początku, jako nadkompletnego oficera pierwszej Legii. Następnie służył w randze rotmistrza
kawalerii legionowej był szefem szwadronu w pierwszym, a potem piątym pułku strzelców konnych.
W czasie tej służby brał udział w wielu walkach toczonych przez Legion. W czasie bitwy pod Novi
został ranny. Po rozwiązaniu Legionów przeniósł się nad Ren do Legii Kniaziewicza, gdzie spotkał
się z wieloma przykrościami. W latach 1803 – 1806, będąc na żołdzie francuskim został kapitanem –
kwatermistrzem w pułku dragonów hanowerskich, tam też otrzymał francuską Legię Honorową
i gratyfikację za zasługi. W 1807 jako doświadczony oficer wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego,
w której został ponownie szefem szwadronu. Za męstwo, jakim się wykazywał w czasie bitwy
pod Frydlandem, gdzie na czele swojego szwadronu uderzył w szarży na baterie nieprzyjacielskie
i zdobył sześć armat został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari. 3 Maja 1809 bierze udział w bitwie
pod Grzybowem. 5 Maja 1809 Berek przebywał ze swoim szwadronem w Serokomli. Na wieść,
że pod Kockiem pojawiła się przednia straż austriacka złożona z dwóch szwadronów huzarów
węgierskich pod komendą Hrabiego Hoditza, pospieszył, aby zabiec im drogę. Zapędził się za daleko
i został otoczony przez Węgrów. Po zaciętej walce wielokrotnie ranny zginął od cięcia szabli huzara
Stefana Totha, który za ten czyn dostał z rąk cesarza medal za waleczność. Wraz z Berkiem zginęło
dziesięciu oficerów i 40 żołnierzy. Nie do końca jest jasne czy do potyczki doszło na rynku w Kocku,
czy pod miastem. Śmierć Berka Joselewicza odbiła się szerokim echem w kraju jak i za granicą.
Książę Józef Poniatowski, jako głównodowodzący wojsk Księstwa Warszawskiego składał z tego
wydarzenia raport Napoleonowi.

W stulecie śmierci, władze rosyjskie wydały zgodę, społeczeństwu polskiemu, na usypanie
kopca, na którym ustawiono głaz z napisem: „Berek Joselewicz ur. 1760 – zg. 1809. Tu pochowany”.
Przed kopcem ustawiono kamień, na którym wyryto „Berek Joselewicz Józef Berko vel Berk
ur. w Kretyndze na Litwie. Pułkownik wojsk polskich, szef szwadronu 5-go pułku strzelców konnych
Wielkiego Księstwa Warszawskiego, Kawaler krzyżów Legii Honorowej Militari, zginął w bitwie
pod Kockiem 1809 roku. Tu pochowany. Nie szacherką nie kwaterką, lecz się krwią dorobił sławy.
W stuletnią rocznicę zgonu 1909 r.”
Grób Berka znajduje się około 1,5 km od Kocka, prawdopodobnie dlatego, że jako Żyd nie mógł
być pochowany na chrześcijańskim cmentarzu. Rabin, który zajmował się sprawą zadecydował,
że jego grób będzie tam gdzie zatrzymają się konie ciągnące wóz z trumną. Tak wiec, Berek został
pochowany przed wsią Białobrzegi po prawej stronie drogi.
W okresie międzywojennym imieniem Berka Joselewicza nazywano drużyny harcerskie i ulice.
Pamięć jego czciły też organizacje żydowskie Ha-Szomer ha Cair, która raz w roku w dniu Lag ba –
Omer organizowała marsze do jego domniemanego grobu. Berek Joselewicz był też inspiracją
dla malarzy, na jego temat powstało kilka dzieł:
– Juliusz Kossak – „Berek Joselewicz”;
– A. Szyka – „Żydzi na szańcach Pragi w 1794 roku”;
– Henryk Pillati „Bohaterska śmierć Berka pod Kockiem”

Strefa Cichego

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: