Uncategorized

Czy Polka może odnaleźć się w świecie chasydów?

Przyslala Rimma Kaul


Małżeństwa aranżowane, lekcje przedmałżeńskie i zakrywanie włosów – to jedne z wielu nurtujących i tajemniczych sfer życia chasydów. Dlaczego Polki decydują się przejść konwersję na judaizm i jak wygląda ich życie w nowej społeczności? Na te i wiele innych pytań odpowiedziała nam Sylwia Borowska, autorka książki „Ślub pod chupą”.

  • „Ślub pod chupą” to historie Polek, które zakochały się w Żydach. Część z nich już wcześniej fascynowała się judaizmem i żydowską kulturą, inne w ogóle nie były religijne
  • – Bardzo chciałam oswoić temat chasydów i spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy Polka może odnaleźć się w takiej społeczności. Jak się okazuje, jest to rzadkie, ale możliwe – opowiada w rozmowie z Onet Podróże Sylwia Borowska
  • – Chciałam także rozprawić się z kilkoma innymi mitami. Nie bez kozery zresztą pytałam moje bohaterki o serial „Unorthodox”, który zdaniem niektórych przerysowuje, a nawet i zniekształca ogólny obraz chasydów i opresyjności religii żydowskiej wobec kobiet – tłumaczy autorka książki
  • Borowska zdradza wiele tajemnic życia chasydów. Wyjaśnia m.in., jak wygląda aranżowanie małżeństwa. – Swatka, czyli kobieta, która zajmuje się aranżowaniem, to osoba, która kojarzy ludzi ze sobą i niejako ręczy za kandydatów – mówi

Karolina Walczowska, Hanna Szczypiór: Czym jest tytułowa chupa?

Sylwia Borowska: Kiedy powiedziałam koledze, że piszę książkę zatytułowaną „Ślub pod chupą”, zapytał mnie o to samo (śmiech). Nie ukrywam, spojrzałam na niego zdziwiona, bo wydawało mi się dość oczywiste. Pewnie dlatego, że to już moja trzecia książka o tematyce żydowskiej. Jak widać stałam się insiderem, ale mam nadzieję, że outsiderów zaintryguje ten tytuł na tyle, że zechcą po niego sięgnąć.

Wracając jednak do pytania, chupa to baldachim, pod którym para bierze żydowski ślub. Jest to specjalna tkanina rozpięta na czterech drążkach, która w tradycji żydowskiej symbolizuje dom. W Izraelu mówi się potocznie też „idziemy na czyjąś chupę„, czyli na ślub.Żydowski ślub w Nowym JorkuŻydowski ślub w Nowym Jorku – Andrew Lichtenstein/Corbis / Getty Images

W książce znajdziemy nie tylko zdjęcia różnych chup, ale także ciekawe opowieści z nimi związane

Moją ulubioną anegdotą o chupie jest ta z historii Joanny. Jej ślub w Warszawie był pierwszym ślubem żydowskim w synagodze Nożyków od czasów zakończenia II wojny światowej. W 1989 roku w Polsce nie było fizycznie czegoś takiego jak chupa, więc Joanna wypożyczyła ją z Teatru Żydowskiego, gdzie była jednym z elementów scenografii spektaklu „Skrzypek na dachu”.

Już na początku książki zauważa Pani, że często miesza się pojęcia. Izraelczyk nie zawsze oznacza Żyd, a Żyd nie zawsze piszemy dużą literą. Wyjaśni Pani, gdzie popełniamy błąd?

Dla polskiego czytelnika, a szczególnie osób nie znających meandrów tej kultury, jest to kwestia jednoznaczna: Żyd równa się Izraelczyk. Jednak osoby, które zanurzą się w tej kulturze, czy jeżdżą regularnie do Izraela, zaczynają czuć różnicę. Jest nawet takie powiedzenie, że nie każdy Izraelczyk jest Żydem (np. 20 proc. stanowią Arabowie), ale każdy Żyd jest Izraelczykiem.

Tytuł mojej poprzedniej książki „Mój mąż Żyd” był swego rodzaju przynętą, by zainteresować czytelnika, natomiast wiele osób orientujących się albo znających Izrael, uważało, że powinien brzmieć „Mój mąż Izraelczyk”. Dlaczego? Ponieważ bohaterkami tamtej książki były gojki, które opowiadały o związku mieszanym, w większości o byciu żoną świeckiego Żyda.

Dużą literą zapisujemy przynależność etniczną Żydów, a małą – wyznawców judaizmu. Z drugiej strony jednak wszyscy Izraelczycy wychowani są w tradycji żydowskiej. Mogą się nie modlić, ubierać na zachodnią modłę, ale są bardzo mocno zakorzenieni w tradycji żydowskiej, co przekłada się na ich życie codzienne, sposób myślenia czy kontakty z innymi ludźmi.

Dzieci w Izraelu uczą się obowiązkowo w szkole podstawowej Starego Testamentu, więc tak czy owak, nasiąkają płynącą z niego wiedzą. Jedna z moich bohaterek mówi, że nie ma fajniejszego widoku niż dyskoteka, podczas której nad ranem świeccy Izraelczycy śpiewają pieśń religijną w nowej disco aranżacji. Dodaje też, że najbardziej świecki Żyd mieszkający w Izraelu jest i tak bardziej żydowski od najbardziej religijnego Żyda żyjącego w diasporze.

Pani opowieści to miłosne historie?

Z pozoru mogą się takie wydawać, jednak ta miłość jest tylko pretekstem do pokazania całości kultury i do dyskusji na temat stereotypów.

A tych stereotypów jest cała masa.

Chciałam tą książką wyważyć niektóre drzwi. Myślę, że udało się to dzięki moim rozmówczyniom. Zadając im różne pytania, otrzymywałam odpowiedzi, które doskonale przybliżają nam ten z pozoru hermetyczny świat ortodoksyjnych, a nawet ultraortodoksyjnych żydów.

Bardzo chciałam oswoić temat chasydów i spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy Polka może odnaleźć się w takiej społeczności. Jak się okazuje, jest to rzadkie, ale możliwe.

Chciałam także rozprawić się z kilkoma innymi mitami. Nie bez kozery zresztą pytałam moje bohaterki o serial „Unorthodox”, który zdaniem niektórych przerysowuje, a nawet i zniekształca ogólny obraz chasydów i opresyjności religii żydowskiej wobec kobiet. Produkcja Netfliksa odnosi się do społeczności Satmar, która jest wyjątkowa i bardzo zamknięta. W serialu wygląda, jak więzienie, z którego człowiek chce uciec.Małżeństwo ortodoksyjnych Żydów, Williamsburg w Nowym JorkuMałżeństwo ortodoksyjnych Żydów, Williamsburg w Nowym Jorku – Milton Ekman / Shutterstock

Przypomnijmy, że serial „Unorthodox” powstał na podstawie książki o tym samym tytule, której autorką jest Deborah Feldman. Na potrzeby serialu zmieniono kilka wątków, ale wspólnym mianownikiem jest historia dziewczyny, która ucieka przed pozostaniem w zaaranżowanym małżeństwie i życiem w ultraortodoksyjnej społeczności.

Śledziłam losy tej autorki. Po jej obecnym wizerunku – nosi między innymi krótkie sukienki na ramiączka z cekinami (śmiech) – można stwierdzić, że odeszła ze społeczności, do której nigdy nie pasowała.

Patrząc na sukces jej książki i serialu, do którego napisała scenariusz, pokusiłabym się o stwierdzenie, że stała się dzięki swojej historii „ucieczki” z Satmar celebrytką. Czy historią jednej osoby można jednak negować życie całej społeczności lub współczuć kobietom, że są religijne? Nie sądzę.https://pulsembed.eu/p2em/ICvywWfET/

Świat chasydów jest dla nas niezwykle tajemniczy. Może nawet pochłonąć

Myślę, że ta kultura jest dla wielu osób tak odmienna, że aż pociągająca. Z jakiegoś powodu ludzie zmieniają wyznania, czy poszukują swojego miejsca w różnych sektach, prawda? Oczywiście nie chcę postawić znaku równości między judaizmem a sektą, ale myślę, że pragnienie zmiany wyznania zawsze trafia na podatny grunt. Moje bohaterki chciały tak żyć, a książka odpowiada na pytanie: Dlaczego? Często były one zafascynowane Izraelem czy kulturą, jeszcze zanim poznały przyszłych mężów. Moja książka nie jest zbiorem rozmów jedynie z chasydkami, ale z Polkami, które po konwersji stały się żydówkami. Chciałam pokazać, że odcieni judaizmu może być wiele. Nie wszystkie bohaterki, choć są religijne żyją w zamkniętych społecznościach, a dwie z moich bohaterek są dzisiaj nawet na swój sposób w kontrze do judaizmu. Musiały przejść jednak tę drogę, aby odnaleźć swoje miejsce w świecie.Mea She'arim w JerozolimieMea She’arim w Jerozolimie – Artur Widak / NurPhoto / Getty Images

Nie bez powodu wyjazdy do Izraela wzbudzają wiele emocji.

Kiedy znajdziesz się po raz pierwszy w dzielnicy ultraortodoksyjnych Żydów, czyli Mea She’arim w Jerozolimie, czujesz jakbyś znalazła się na planie filmu kostiumowego albo przeniosła do XIX wieku. Widzisz, jak wyglądają ludzie, jak są ubrani, jak odmiennie wygląda ta dzielnica. Dla niektórych jest to fascynujące i – być może – wtedy zaczyna pojawiać się myśl: chciałabym być częścią tego. Może jest to jakaś utajona potrzeba autokreacji? Niektórzy ludzie przez całe życie szukają swojego miejsca, zmieniają styl bycia czy ubierania.

Zastanawiamy się nad motywacjami tych kobiet. Skąd w dobie nowoczesności, odsuwania się od wiary i walki kobiet o prawa – wciąż są osoby, które pragną zupełnie innego życia – mimo że niektóre z nich nie były nigdy religijne? Czy nie jest to spowodowane tym, że takie społeczności dają pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa, wsparcia czy przynależności?

Dokładnie! Można powiedzieć, że moje bohaterki robiąc konwersję na judaizm „wykupiły” polisę na życie. Żyją według pewnego schematu, ale właśnie ten schemat daje im poczucie bezpieczeństwa. Tak samo, jak małym dzieciom schemat i rutyna dają bezpieczeństwo.

Wiele z nich może myśleć: wyjdę za mąż, prawdopodobnie będzie to jedyne małżeństwo w moim życiu, jeśli nie wydarzy się nic przykrego. Będę mieć dzieci, będę mieć dom, będę wiedzieć, jaka jest moja rola i będę wiedzieć, jaka jest rola mojego męża. Poruszam się w pewnych ramach i one dają mi poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że ortodoksja nie jest dla wszystkich. Tylko dla osób, które chcą żyć w pewnych ramach

Istnieje przekonanie, że kobiety często przechodzą konwersję, czy zmieniają wyznanie z miłości.

Niektóre kobiety zakochują się, a mężczyzna stawia sprawę jasno: Nie zmienię swojego wyznania, ale jeżeli chcesz ze mną być, nie zmuszam cię, ale dobrze by było, żebyś była tego samego wyznania. Nie chodzi o samą wiarę, ale także o określony tryb życia, z którego mężczyzna nie zrezygnuje. Nikt tam nikogo do niczego nie zmusza, a jeśli kobiety się decydują, to również dlatego, że fascynuje je ten świat.

Małżeństwa aranżowane to wciąż żywa tradycja w kulturze żydowskiej. Jak to wygląda w praktyce?

Małżeństwo aranżowanie nie polega na tym, że zmusza się kogoś do małżeństwa. Swatka, czyli kobieta, która zajmuje się aranżowaniem, to osoba, która kojarzy ludzi ze sobą i niejako ręczy za kandydatów. Bierze pod uwagę różne kwestie: pochodzenie rodziny, status materialny, osobowość kandydata lub kandydatki. Chodzi o to, by te dwie osoby się poznały i pasowały do siebie, jak najlepiej.

Ostatecznie to kobieta i mężczyzna wybierają. Jeżeli nie spodobają się sobie, to nikt im nie każe brać ślubu.Żydowski ślub w Nowym Jorku

Żydowski ślub w Nowym Jorku – Andrew Lichtenstein/Corbis / Getty Images

Prawdą jest, że kobiety po ślubie nie mogą spotykać się z mężczyznami?

Ortodoksyjne Żydówki nie mogą pójść z nimi na kawę czy iść po ulicy, ale oczywiście mogą rozmawiać np. przy wspólnym stole na szabacie z rodziną, z przyjaciółmi. Nie wolno natomiast prowokować sytuacji, w której kobieta z obcym mężczyzną będą sam na sam. Intymna rozmowa czy spędzenie czasu na kawie jest źle widziane, bo to może prowokować niepożądaną bliskość.about:blankREKLAMA

Pani bohaterki wyjaśniają różne kwestie. Możemy dowiedzieć się m.in. jakie znaczenie ma zakrywanie włosów. Kobiety noszą peruki lub zakrywają swoje włosy, a mężczyźni?

Kobiety zakrywają włosy, ponieważ są one wyrazem i elementem kobiecej zmysłowości dla religijnego mężczyzny. W związku z tym mężatka zakrywa włosy na znak tego, że już nie może być atrakcyjna dla całego świata, swoją intymność chowa dla swojego męża.

Innym powodem jest wyrażenie skromności i pokory wobec Boga. Dlatego także mężczyźni zakładają kipy na głowę.

Scena w serialu „Unorthodox”, w której Esther goliła głowę była bardzo przejmująca.

To właśnie specyfika między innym Satmar. W innych społecznościach chasydzkich zdarza się to rzadziej. Kiedyś obejrzałam film dokumentalny, w którym z ust starszej, ortodoksyjnej Żydówki, która jako mała dziewczynka przeżyła Holokaust, pada przejmujące zdanie. Tłumaczy ona swojej wnuczce: Jak mogłabym golić głowę po tym, co działo się z nami w Oświęcimiu?

Z kolei w subkulturze punkowej kobiety dobrowolnie golą głowy i nie jest to jakaś opresja, a wręcz wyzwolenie. Fakt, że mogę sobie zgolić głowę to wyraz buntu i awangardy.

Jedna z rozmówczyń zdradziła także, jak wyglądają „lekcje przedmałżeńskie”. Można je nazwać edukacją seksualną?

Absolutnie jest to edukacja seksualna! Zajęcia są przeznaczone dla osób, które nie współżyły wcześniej i dopiero wchodzą w życie intymne. W szkole religijna młodzież nie ma takiej edukacji, nie ma także dostępu do mediów, więc nie wie, co robić czy jak się zachować wobec tej drugiej strony.

Ktoś zatem musi im wytłumaczyć, jak wygląda budowa mężczyzn, na czym polega intymna relacja oraz kiedy najlepiej współżyć, żeby doszło do zapłodnienia, bo przecież prokreacja jest celem małżeństw w judaizmie. Lekcje są prowadzone przez instruktorki i instruktorów życia przedmałżeńskiego – często może to też być rabin albo rebecyn.

Dziewczyny dowiadują się podczas tych lekcji m.in. że podczas miesiączki obowiązuje ich jeszcze kilka dodatkowych „czystych dni”. W sumie może być ich dwanaście. Dopiero kiedy kobieta idzie do mykwy, daje sygnał mężowi, że mogą się już do siebie zbliżać.about:blankREKLAMA

To są – jak mówi jedna z moich bohaterek – nie tylko nakazy, płynące z Tory, ale również reminiscencje kultury nomadycznej, ponieważ ze względów higienicznych było to korzystne w czasach, kiedy ludzie żyli na pustyni. Po miesiączce jest kilka czystych dni, kobieta idzie do mykwy, rytualnie obmywa się i jest gotowa też na zbliżenie, bo zaczyna się właśnie owulacja.

Jak mówi jedna z moich bohaterek od instruktorki życia małżeńskiego dowiedziała się, żeby od czasu do czasu kupić sobie seksowną bieliznę.

Co to znaczy, że życie żydowskie kręci się wokół trzech rzeczy: jedzenia, seksu i śmierci?

Ważne są miłość i prokreacja, ważne jest także wspólne jedzenie posiłków. Kiedy zbliża się szabat, to kobiety popisują się kulinarnie i dogadzają swoim mężczyznom. Gotowanie to też jest wyraz miłości!

Dla Żydów śmierć nie jest tematem tabu. W Polsce nikt nie wie, jak się właściwie zachować, gdy umrze ktoś bliski, a Żydzi spędzają razem czas podczas shivy. Odwiedza się wtedy rodzinę zmarłego, przynosi jedzenie i wspomina najlepsze momenty. Jakim kto był przyjacielem, ojcem, kolegą czy mężem.

Miłość, seks i śmierć to są chyba trzy najważniejsze rzeczy także w naszym życiu, prawda?

***

Sylwia Borowska – Dziennikarka, która pracowała przez lata w magazynach Viva!, Gala, Party, Zwierciadło, Pani, Flesz, dla których przeprowadziła setki wywiadów ze znanymi osobami. Autorka książek „Mój mąż Żyd” oraz „Sekret. Historie ludzi, którzy odkryli swoje żydowskie pochodzenie”. Jej ostatnia książka „Ślub pod chupą. Jak wychodząc za mąż, zostałam żydówką” ukazała się w listopadzie nakładem wydawnictwa Pascal.

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.