Uncategorized

Porozumienie śródziemnomorskie poprzedza ewentualne zarzuty wobec Turcji.


Izrael powinien dać do zrozumienia swoim partnerom we wschodniej części Morza Śródziemnego, że jakakolwiek (mało prawdopodobne) poprawa w jego stosunkach z Turcją nie odbędzie się ich kosztem.

IDF płk (res) dr Eran Lerman 

Przetlumaczyl Sir Google Translate

W ciągu ostatnich kilku tygodni pojawiło się kilka oznak, że rząd turecki dąży do „resetu” z Izraelem. Najbardziej godna uwagi była rozmowa tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana (12 lipca) z izraelskim prezydentem Izaakiem Herzogiem po tym, jak ten ostatni objął urząd.

Wysiłek ten jest związany z napięciami amerykańsko-tureckimi i groźbami sankcji UE za niektóre aspekty polityki tureckiej, ale także z agresywnym stanowiskiem Erdogana i Tureckiej Republiki Cypru Północnego wobec przyszłości wyspy.

Jak wskazują wizyty ministrów spraw zagranicznych Grecji i Cypru (odpowiednio 21 i 26 lipca), partnerzy Izraela we wschodniej części Morza Śródziemnego odczuwają potrzebę zapewnienia o ewidentnej próbie wbicia klina między nimi a Izraelem. Zgodnie ze stanowiskami zajętymi podczas ich spotkań, rzeczywiście należy wszystkim, w tym Egiptowi, dać jasno do zrozumienia, że ​​jakakolwiek (mało prawdopodobne) poprawa stosunków z Turcją nie odbędzie się ich kosztem.

Pomimo sygnałów, jako islamisty, podstawowe nastawienie Erdogana wobec Izraela z pewnością pozostanie wrogie.

Dlaczego Turcja deklaruje zainteresowanie zbliżeniem z Izraelem?

Stosunkowo długa rozmowa telefoniczna Erdogana z nowym prezydentem Izraela odbyła się w ciągu pięciu dni po objęciu przez niego urzędu. Oficjalny odczyt ich dyskusji mówi o „potencjale współpracy między krajami w wielu dziedzinach, w szczególności energetyce, turystyce i technologii”, a także o potrzebie prowadzenia dialogu „mimo różnic zdań”. (W wersji Erdogana, jak można było się spodziewać, należycie uwzględniono potrzebę „dwupaństwowego, trwałego i zrozumiałego rozwiązania w ramach rezolucji ONZ”). To było odczytywane w Izraelu i poza nim jako próba złagodzenia gorzkich napięć ostatniej dekady i otworzyć kanał komunikacji.

Rzeczywiście, nie był to jedyny tego rodzaju gest Turcji wymierzony w kraje regionu, z którymi w ostatnich latach omal nie pobiła. Starsi wysłannicy udali się do Egiptu teraz, gdy sytuacja w Libii w pewnym stopniu się ustabilizowała. Zarówno Ankara, jak i Kair wiedzą, że w Libii nie mogą dostać wszystkiego, czego chcą. Sojusznicy Turcji w Trypolisie nie mogą pozbyć się Khalifa Haftara i Libijskiej Armii Narodowej, a nawet przy wsparciu Egiptu LNA pod rządami Haftara nie może podbić wschodniej części kraju. Trwa proces polityczny, kruchy i skomplikowany, a Turcja zmuszona jest szukać pewnych ustaleń z prezydentem Egiptu Abdelem Fattahem el-Sisi.

Turcja dotarła również do Arabii Saudyjskiej po długim okresie napięć związanych z oblężeniem Kataru i innymi punktami spornymi.

Sygnalizacja Izraelowi jest więc częścią szerszego wzoru. U jej podstaw leży rosnące poczucie dyplomatycznej izolacji i bezbronności, biorąc pod uwagę obniżoną pozycję Turcji w Waszyngtonie (co pokazało uznanie przez prezydenta Joe Bidena ludobójstwa Ormian); az drugiej strony nadzieja na wbicie klina między członków wschodniośródziemnomorskiego Forum Gazowego.

Co więcej, zbiega się to z decyzją o eskalacji presji na Cypryjczyków, aby zaakceptowali fakty w terenie na obszarach kontrolowanych przez TRNC, a konkretnie z ponownym otwarciem miasta duchów Varosha, niedaleko Famagusty, do zamieszkania przez cypryjskich (lub anatolijskich) Turków.

W tym świetle zaloty Izraela należy postrzegać jako próbę zasiania niezgody wśród kluczowych członków strategicznego sojuszu urzeczywistnianego przez EMGF. Ankara postrzega tę organizację regionalną i leżącą u jej podstaw logikę strategicznej współpracy w szerokim zakresie zagadnień jako celowy wysiłek powstrzymywania tureckich aspiracji hegemonii w regionie.

Oddalanie Izraela, a także Egiptu (i arabskich zwolenników Egiptu) od Grecji i Cypru może ułatwić Erdoganowi realizację jego neoosmańskich ambicji, przepisanie zasad na Cyprze i dalsze postępy (nawet jeśli napięcia na Morzu Egejskim osłabną nieco) realizować koncepcję „niebieskiej ojczyzny” (mavi vatan).

Koncepcja ta zakłada rozszerzoną sferę kontroli morskiej, która ignoruje prawa Grecji do wyłącznej strefy ekonomicznej; Mapa Turcji neguje wytyczenie WSE spowodowane istnieniem Rodos, Karpathos i Krety. Najwyraźniej jednym z motorów posunięcia Erdogana na Cyprze jest nieustanna potrzeba działania, która wynika z rosnącego niezadowolenia i oznak wewnętrznej słabości jego partii rządzącej AKP (oraz polegania na ultranacjonalistycznej MHP).

Oznaki niepokoju w Atenach i Nikozji?

Nic dziwnego, że w grecko-cypryjskim dyskursie z Izraelem pojawiła się nuta niepokoju. Oba kraje rozumieją, że „przymierzenie” nie jest (jeszcze?) sojuszem i że Izrael nie jest i nie będzie zaangażowany w konfrontację militarną z Turcją, jeśli taka wybuchnie.

Jednak rzeczywistość i postrzeganie ścisłej współpracy z Izraelem w wielu kwestiach przyczynia się do odporności Grecji i Cypru w obliczu agresywnego wyzwania. Stąd obawa o ewentualną zmianę nastawienia Izraela do Turcji.

Z godną uwagi skwapliwością zarówno grecki minister spraw zagranicznych Nikos Dendias (21 lipca), jak i jego cypryjski odpowiednik Nikos Christodoulides (26 lipca) odwiedzili Izrael w ciągu dwóch tygodni od wezwania Erdogana. Chociaż w programie dwustronnym i trójstronnym jest wiele kwestii, oczywiste było, że niedawne agresywne stanowisko Turcji na Cyprze znalazło się na czele ich obaw.

Upewnili się co do stanowiska Izraela. Co znamienne, prezydent Herzog zadzwonił również do swojej greckiej odpowiedniczki, Kateriny Sakellaropoulou, aby poinformować ją o treści jego rozmowy z Erdoganem i spotkał się podczas jego wizyty z Christodoulidesem, najwyraźniej w tym samym celu.

Priorytet Izraela: wzmocnienie sojuszu śródziemnomorskiego

Podczas obu wizyt izraelski minister spraw zagranicznych Yair Lapid robił wszystko, aby okazać braterstwo i ciepło (także szerzej dążąc do naprawy stosunków Izraela z Europą). Podczas spotkania z Christodoulides publicznie skrytykował tureckie działania w Varosha i wyraził solidarność Izraela z Cyprem.

Te nastroje, jak już wskazano, nie muszą być interpretowane jako zobowiązanie strategiczne. Zdolność Cypru do przeciwdziałania tym działaniom, poza zwróceniem uwagi społeczności międzynarodowej, jest na początku dość ograniczona.

Stanowisko Izraela wysyła jednak wyraźny sygnał, który należy podtrzymać. Dostosowanie, jakie rozwinęło się w ostatnich latach, jest ważne dla Izraela pod wieloma względami (w tym niektóre, które odnoszą się do naszego bezpieczeństwa narodowego w przyszłych sytuacjach kryzysowych oraz do pozycji dyplomatycznej Izraela w Europie). Nie zostanie zamieniony na krótkotrwałe zbliżenie z przywódcą w Turcji, którego islamistyczna orientacja pozostaje zasadniczo wroga.

Jest też istotny aspekt poprawiających się stosunków Izraela z Francją. (Ten związek został zachwiany, ale nie podkopany przez skandal NSO , który był bezpośrednim powodem pilnej wizyty izraelskiego ministra obrony Benny’ego Gantza w Paryżu). Teraz będąc członkiem EMGF, Francja dzieli z Izraelem perspektywę tureckich ambicji i podobnie jak Izrael i Egipt nie opłakuje usunięcia elementów związanych z Bractwem Muzułmańskim od władzy w Tunezji.

Jeszcze ważniejsze są stosunki z Jordanią (członek EFRG o dobrej pozycji, choć nie ma własnego wybrzeża śródziemnomorskiego) i Egiptem. Stabilizacja Jordanii ma kluczowe znaczenie dla pokoju i stabilności całego wschodniego regionu Morza Śródziemnego. Ważnym krokiem w kierunku umocnienia sojuszu był trójstronny szczyt króla Jordanii w Atenach z przywódcami Grecji i Cypru (28 lipca).

Jeśli chodzi o el-Sisi, który obecnie również odgrywa kluczową rolę w dążeniu do złagodzenia napięć z Hamasem w Gazie, trudno przecenić znaczenie jego roli. Choć może być skłonny do współpracy z Erdoganem w kwestiach praktycznych, takich jak sytuacja w Libii, to podstawowa przepaść ideologiczna między jego reżimem a islamistyczną orientacją AKP raczej nie zostanie pokonana.

Dla Izraela oczywistym przesłaniem do wysłania jest to, że z nielicznymi wyjątkami – a Turcja Erdogana nie jest jednym z nich – strategiczne podobieństwo z Egiptem jest na samym szczycie naszych długoterminowych interesów i tak musi pozostać. Wraz z partnerami izraelskimi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz poprzez wykorzystanie rosnącej współpracy między greckimi i żydowskimi organizacjami diasporycznymi w Stanach Zjednoczonych (i gdzie indziej) należy podjąć aktywne wysiłki w celu utrzymania międzynarodowej legitymacji grecko-egipskiej mapy WSE, oraz zapewnienie, że polityka USA wobec Libii odepchnie turecką próbę hegemonii.

IDF płk (res) dr Eran Lerman jest wiceprezesem Instytutu Studiów Strategicznych w Jerozolimie. Lerman był zastępcą dyrektora ds. polityki zagranicznej i spraw międzynarodowych w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii Premiera Izraela. Przez ponad 20 lat zajmował wysokie stanowiska w Wywiadu Wojskowym IDF i wykłada w programie Studiów Bliskiego Wschodu w Shalem College w Jerozolimie.


Dostosowanie śródziemnomorskie poprzedza ewentualny zarzut wobec Turcji

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.