Uncategorized

Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 322

Jaroslaw Kosiaty

–Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych


Słowa na dziś i jutro…

„Drogie Polki i Polacy, dziś robimy ogromny krok ku przyszłości Polski. Polski opartej na nauce. Niech ta misja będzie początkiem epoki, w której nasza odwaga i nieustępliwość kształtują nowoczesną Polskę. Dla nas i dla wszystkich pokoleń. Kosmos zawsze jednoczył ludzi, zabieram dziś z Ziemi cząstkę każdego z Was. Waszej siły i Waszej nadziei, Waszego zaufania. W kosmosie nie jestem sam, reprezentuję Was wszystkich. Dziękuję za Wasze zaufanie. Kosmos dla wszystkich. Space for everyone” – powiedział polski kosmonauta Sławosz Uznański-Wiśniewski z pokładu kapsuły Dragon, 25.06.2025.


Film i poezja

Późno w nocy obejrzałem w TVP niezwykły film dokumentalny o poetce Annie Achmatowej (1889-1966). Jej twórczość to zarówno refleksyjne, subtelne liryki, jak i uniwersalne, z genialną strukturą wewnętrzną poematy w rodzaju „Requiem” (o terrorze stalinowskim 1935-1940). Pisała utwory różnorodne tematycznie, jak „Czas i pamięć”, „Los artystki”, czy „Trauma lat życia i tworzenia w cieniu stalinizmu”. Jest też autorką prac historycznych o Puszkinie oraz wspomnień o Aleksandrze Błoku i Amedeo Modiglianim.

Z mojego serwisu literackiego „Listów z krainy snów” polecam piękny wiersz Anny Achmatowej „Samotność” w tłumaczeniu Eugenii Siemaszkiewicz.

Samotność

Tylekroć we mnie rzucano kamieniem,
Że teraz ciosu czekam już bez trwogi.
I nawet potrzask ma smukłe zwieńczenie,
Jest niby wieża pośród wież wysokich.

Wdzięczność mam dla tych, co go zbudowali.
Niech ich ominie smutek i cierpienie.
Stąd wcześniej widzę, gdy się świt zapali,
Tu świecą słońca ostatnie promienie.

Często do mego pokoju, łopocąc,
Wlatują wichry przybyłe z północy
I gołąb z ręki dziobie mi pszenicę.
A nie skończoną przeze mnie stronicę,
Pełna spokoju nieziemskiego, lekko
Muza dopisze swoją smagłą ręką.

Znalezione w sieci

„Chciałbym Wam Szanowni Państwo przypomnieć, jak wygląda mydło. Mydło z ludzi.

To zrobili Niemcy.

Nasi sąsiedzi.

Nasi obecni uczący nas, co to jest demokracja.

Demokracja mydlana.

Nie wiem, czy to mydełko jest z Żyda, czy z Roma, czy z Polaka? Chyba istotne jest, kto to zrobił. A robili je NIEMCY.”

Źródło: Eugeniusz Wrotniak, LinkedIn.


Na zakończenie

Pokolenie 50+ to ostatni twardziele!

Nie zaczepiaj nikogo po pięćdziesiątce. Serio. To nie są ludzie – to gatunek przetrwania. Twardzi jak chleb z ubiegłego tygodnia, szybcy jak kapcie babci lecące w Twoją stronę.

Zanim skończyli 2 lata, potrafili rozpoznać nastrój matki po stuknięciu garnkiem w kuchni. W wieku 5 lat mieli klucz do domu na sznurku i wiedzieli, że „obiad jest w piekarniku – podgrzej, ale nie spal”. W wieku 7 lat gotowali zupę pomidorową bez przepisu, a w wieku 9 już wiedzieli, jak uszczelnić kran i uciec przed psem sąsiada z wiadrem na głowie. Z łatwością obsługiwali pralkę Franię i potrafili wymienić dętkę w rowerze.

Letnie dni spędzali na świeżym powietrzu – od rana do zmroku. Bez komórek, za to z konkretnym planem: trzepak, rzeka, kapsle i wracanie do domu po ciemku z kolanami wyglądającymi jak mapa szlaku bojowego. I jakoś przeżyli. Czasem trzeba było łatać kolano domowym sposobem z użyciem śliny i liścia babki. A jak bolało – to się nie płakało, tylko słyszało: „Nie boli, nie urwało”. Jedli chleb z cukrem, pili wodę z węża ogrodowego (pełną mikrobiomu, którego dziś zazdrości niejeden jogurt). Nikt wtedy nie miał alergii. A jak miał, to się nie przyznawał.

Większość z nich przeszła minimum jedną próbę porwania przez obcych… albo przez własnych kuzynów na wakacjach u cioci. Znają 15 sposobów usuwania plam z trawy, smaru, krwi, błota i atramentu z pióra wiecznego – bo kiedyś człowiek musiał wyglądać czysto, zanim wrócił do domu.

To jeszcze nic. W swoim życiu przeżyli:

  • radio tranzystorowe,
  • telewizor czarno-biały,
  • gramofon do odtwarzania muzyki z płyt winylowych,
  •  magnetofon szpulowy i kasetowy,
  • walkmana,
  • magnetowid (z funkcją „tracking”),
  • płyty CD i discmana,
  • a dziś trzymają tysiące piosenek w kieszeni i… tęsknią za szumem kasety przy przewijaniu ołówkiem.

A jak już zdobyli prawo jazdy, to jechali Fiatem 126p na drugi koniec Europy – bez noclegów, bez klimatyzacji, bez GPS-a. Wspomagali się tylko atlasem drogowym, gdzie całe Niemcy mieściły się na dwóch stronach, a w kieszeni mieli waluty różnych krajów w kwotach ledwo wystarczających na przeżycie. I jakoś dojechali. Bez Google Translate, za to z uśmiechem i kanapką z jajkiem w bagażniku.

To ostatnia generacja, która wie, jak wyglądało życie bez internetu, bez zasięgu, bez zmartwień o baterię w telefonie – bo go po prostu nie było. Ci ludzie znają różnicę między telefonem stacjonarnym a telefonem „na sznurze w przedpokoju”, oni mieli zeszyt z przepisami, a nie aplikację i nie potrzebowało przypomnienia o urodzinach – bo się pamiętało albo… się nie przychodziło.

Pokolenie 50 to ludzie, którzy:

  • potrafią naprawić wszystko taśmą izolacyjną, spinaczem i kombinerkami,
  • mieli tylko jeden kanał w telewizji i jakoś się nie nudzili,
  • wiedzą, co to „przewijanie palcem” – ale w książce telefonicznej,
  • i wiedzą, że jak nie odbierasz, to „znaczy żyjesz – oddzwonisz”.

Oni są inaczej zbudowani. Mają w sobie azbest emocjonalny, odporność z PRL-u i refleks ćwiczony na trzepaku. Ostatni prawdziwi ninja codzienności.

Nie zaczepiaj pięćdziesięciolatka. On widział więcej, przeżył więcej i ma w kieszeni miętówki, które mają więcej lat niż Twoje dziecko. On przeżył dzieciństwo bez fotelika, bez kasku i bez filtra przeciwsłonecznego, edukację bez laptopa i młodość bez scrollowania. Nie potrzebuje Google’a, bo ma instynkt. A mimo to ma więcej wspomnień niż cała Twoja galeria w chmurze.   

Autor nieznany

* * * 

Miłej, ciepłej nocy, otulonej dobrymi snami.

Jarosław Kosiaty

Listy z krainy snówwww.wiersze.co

Wszystkie wpisy Jarka TUTAJ


Odkryj więcej z Oficjalny blog emigracji 1969

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.