Co ciekawego sie wydarzylo Edward c.d

Edward Zweifler
Ed Zweifler – Izrael
cropped-12401_372766541624_372764146624_4316281_7761944_n2.jpg

Teraz bardziej niz przedtem, pragne wydostac sie ze wscibskich elektronicznych pytan! Wyciagam z glowy swoje „papierki wspomnien” porozrzucane w roznych kierunkach. C.d. Na dworcu PKS w Jeleniej Gorze otrzymalismy namiary na tanie schronisko mlodziezowe, w Cieplicach – musielismy sie gdzies przespac! Nie mielismy na sobie zbyt wiele balastu, bo i po co? Jedynie: pozyczony namiot jednoosobowy – bez zadnej praktyki rozstawiania i pojecia w tym roli sledzi namiotowych. Mielismy na plecach zawieszone plecaki. W jednym koc, majtki i skarpetki na zmiane, w drugim konserwy „turystyczne”, a do otwierania „Finke” ze skrotem ZHP na futerale oraz dosc sporo smacznych bulek „wroclawskich”. Kiedy poczulismy juz lekki powiew gorskiego powietrza na dworcu PKS w Jel. Gorze, dostalismy przeogromna moc apetytu na zarcie! Chyba za sprawa zmiany klimatu: z nizinnego na gorski! Po ciezkiej i zwycieskiej walce „Finki” z pancerna blacha konserwy, cala zawartosc mielonego mieska na wpol ze smalcem, ktorym mazalismy wewnatrz buleczki, zniknela w otchlani ukladu pokarmowego! Obzarci nieprzyzwoicie, leniwie zapominalismy jak sie nazywamy, do tego przyplatalo sie nieodparte morzenie snem – bylismy jak pijani. W pewnym momencie rownoczesnie spojrzelismy na siebie i jednoczesnie wypowiedzielismy: IDZIEMY! Gdzie! Do tego schroniska! Oczywiscie! Idziemy! Po dlugiej wedrowce, najpierw ulicami Jeleniej Gory, pozniej w pozamiejskich ciemnosciach, dotarlismy do Mlodziezowego Schroniska PTTK (Polskiego Towarzystwa Turystyczno Krajoznawczego). Bylo juz bardzo pozno w nocy. Pani recepcjonistka oznajmila nam, ze nie ma juz miejsc, poniewaz przyjechala duza wycieczka mlodziezy pracujacej i nic juz nie da sie zrobic. Hm…….Zapytalismy, czy mozna tu u Pani w recepcji przekimac do rana? W zadnym wypadku! Absolutnie! Czy nie rozumiecie, ze recepcja jest recepcja? Marudnie i proszaco nalegalismy, ze moze cos uda sie jej wykrecic! Chocby jedno lozko. Najwyrazniej miala nas dosc, wstala i wyszla, po chwili oznajmia nam, ze znalazla dwa lozka do spania, w roznych punktach sali – nie obok siebie. O.k. ! Po zalatwieniu papierkowej formalnosci (z gory trzeba bylo zaplacic), zaprowadzila nas do duzej sali, w ktorej znajdowaly sie rozstawione „lozka” pietrowe, z trudnoscia przeciskalismy sie pomiedzy lozkami, dobrnawszy do swoich upragnionych „legowisk”! Pani recepcjonistka nie zapalila swiatla, poniewaz byla cisza nocna, a gwar „spiacej” mlodziezy, bardziej przypominal jarmark! Od dymu papierosowego piekly oczy i drapalo w gardle. Ja mialem lozko gdzies po srodku sali, moj wspanialy kolega w koncie. Na tej ogromnej sali z ludzka dzikoscia, kazdy kazdemu zaczal przeszkadzac. Byla takze „jadalnia” w postaci kiwajacego sie stolika, przy ktorym mlodziez pracujaca zalewala sie procentami przeroznej masci. Za szklaneczki sluzyly sloiczki po musztardzie jeszcze z etykietami. Byla tez jedna elektryczna grzalka do gotowania wody, a caly blat stolu usiany okruchami pieczywa, ze sladami kapiacego kanapkowego smalcyku. Sporo papierosowego popiolu i tzw. petow, kipowanych(gaszonych) na stole! Byla to rozbawiona mlodziez mesko-damska. Mimo, iz zaplacone mielismy za lozka do spania, nie zmruzylismy do rana oczu – tyle sie dzialo w tej pierwszej naszej autostopowej nocy! Od panujacego totalnego sex-u trzeszczaly nam bebenki sluchowe, uszy zamienily sie w zajecze, a oczy szeroko otwarte nie mogly zlapac ostrosci widzenia z powodu powstalej mgly papierosowej. Teraz jeszcze bardziej niz kiedykolwiek nie pragnelismy sie z tamtad wydostac! Okazalo sie , ze swietnie znajdujemy sie w nieporzadku, gmatwaninie i chaosie.
Nie czynilismy sobie wyrzutow z powodu „niemoralnych” postepkow.
Serdecznie pozdrawiam.
Edi – „lobuz, zbereznik”

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: