NIGDY WIĘCEJ

Nadeslal Pawel Jedrzejewski

pawel Jedrzejewski

CZY SERIO TRAKTUJEMY „NIGDY WIĘCEJ”?Charles Krauthammer

Wśród rytualnego wyrażania żalu i obietnic „nigdy więcej” z okazji siedemdziesiątej rocznicy wyzwolenia Auschwitz, odnotowana została gorzka ironia: antysemityzm powrócił do Europy. Z mściwą zaciekłością.

To stało się rutyną. Jeśli masakra w koszernym sklepie w Paryżu nie wydarzyłaby się w połączeniu z Charlie Hebdo, jak wiele wzbudziłaby uwagi świata? Tak niewiele, jak zabójstwo rabina i trojga dzieci w szkole żydowskiej w Tuluzie. Tak niewiele, jak atak terrorystyczny w Muzeum Żydowskim w Brukseli, w którym zginęły cztery osoby.

W rzeczywistości, wzrost europejskiego antysemityzmu jest po prostu powrotem do normy. Przez tysiąclecie, zapiekła nienawiść do Żydów – prześladowania, wypędzenia, masakry – były normą w Europie do czasu, gdy zawstydzenie Holocaustem wykreowało tymczasową anomalię, podczas trwania której antysemityzm stał się społecznie nieakceptowany.

Przerwa skończona. Nienawiść do Żydów wróciła ożywiając przeszłość z imponującą gorliwością. Włosi protestując w sprawie Gazy rozdawali ulotki wzywające do bojkotu żydowskich sklepów. Jak w latach trzydziestych. Bardzo popularny francuski komik zaproponował wariant faszystowskiego pozdrowienia. W Berlinie, kwestia Gazy wyprowadziła na ulice tłum skandujący „Żydzie, Żydzie, tchórzliwa świnio, wyjdź i walcz samotnie!” W Berlinie!

Europejski antysemityzm nie jest jednak problemem żydowskim. Jest to problem europejski – plama, choroba, której Europa nie jest w stanie się pozbyć od swoich narodzin.

Z żydowskiego punktu widzenia, europejski antysemityzm jest zjawiskiem marginalnym. Historia Żydów europejskich jest zakończona. Zmarła w Auschwitz. Miejsce Europy, jako centrum oraz punktu oparcia żydowskiego świata, zostało odziedziczone przez Izrael. Nie tylko jest on pierwszą niepodległą wspólnotą żydowską od 2000 lat. Jest także, po raz pierwszy dwóch milleniów, największą społecznością żydowską na świecie.

Zagrożenie dla przyszłości Żydów nie znajduje się w Europie, ale na muzułmańskim Bliskim Wschodzie, który jest dziś sercem globalnego antysemityzmu, istną fabryką antyżydowskich publikacji, filmów, oszczerstwa krwi i nawoływania do przemocy, nawet dla kolejnego ludobójstwa.

Założycielska Karta Hamasu wzywa nie tylko do zniszczenia Izraela, ale też do zabijania Żydów na całym świecie. Hassan Nasrallah, przywódca Hezbollahu, z zadowoleniem wita żydowską emigrację do Izraela, bo to ułatwi mordowanie: „Jeżeli Żydzi wszyscy zbiorą się w Izraelu, zaoszczędzi to nam trudu ścigania ich po całym świecie„. No i, oczywiście, Iran otwarcie deklaruje unicestwienie Izraela jako swoją świętą misję.

Dla Ameryki, Europy i umiarkowanych Arabów, istnieją potężne przyczyny, nie mające nic wspólnego z Izraelem, aby próbować zapobiec uzyskaniu broni nuklearnej przez apokaliptyczny, fanatycznej w swej nienawiści do Zachodu, klerykalny reżim w Teheranie. Są to: irańska hegemonia, rozprzestrzenianie broni jądrowej (w tym do grup terrorystycznych) i elementarne bezpieczeństwo narodowe.

Jednak dla Izraela zagrożenie jest z całkiem innej skali. Bezpośrednie, natychmiastowe i śmiertelne.

Wyrafinowani potulnie zapewniają nas, abyśmy się nie martwili. Odstraszanie będzie działało. Czy działało przeciwko Sowietom? Cóż, zaledwie w siedemnastym roku wieku atomowego doszliśmy przerażająco blisko do awarii mechanizmu odstraszania i do realnej wojny nuklearnej. Ponadto, bezbożni komuniści nie zakładali, że czeka na nich nagroda w niebie. Ateiści przeprowadzają inną kalkulację, niż dżihadyści z ich kultem śmierci. Wymień choć jednego sowieckiego zamachowca samobójcę.

Były prezydent Iranu Ali Akbar Hashemi Rafsanjani, znany jako umiarkowany, scharakteryzował maleńki Izrael jako „kraj na jedną bombę„. Uznał izraelską zdolność odstraszania, ale zwrócił uwagę na asymetrię: „Zastosowanie bomby atomowej spowoduje, że nic nie zostanie po Izraelu, ale to samo w świecie muzułmańskim wywoła zaledwie szkody .” Wynik? Izrael wymazany, islam zrehabilitowany. Tyle z odstraszania.

I nawet jeśli odstraszanie działałoby na Teheran, to nie tam kończy się historia. Samo uzyskanie przez Iran broni nuklearnej spowoduje, że do nuklearnego wyścigu zbrojeń wyruszy z pół tuzina krajów muzułmańskich od Turcji, do Egiptu, do państw Zatoki Perskiej – w najbardziej niestabilnej części świata. Miejscu, w którym budzisz się rano, aby zobaczyć pro-amerykański rząd Jemenu obalony przez rebeliantów, których hasłem jest „Bóg jest Wielki. Śmierć Ameryce. Śmierć Izraelowi. Przekleństwo dla Żydów. Moc dla islamu.”

Pomysł, że jakiś sześciostronny system odstraszania będzie działał w tym wrzącym kotle niestabilności, jak to było w zastygłej dwubiegunowości zimnej wojny, jest po prostu śmieszny.

Irańska bomba jest problemem narodowego bezpieczeństwa, problem sojuszy i regionalną kwestią Bliskiego Wschodu. Ale jest to również unikalna kwestia żydowska ze względu na wyjątkową sytuację Izraela, jako jedynego państwa na ziemi jawnie zagrożonego unicestwieniem, stojącego w obliczu potencjalnej energii jądrowej otwarcie grożącej mu zagładą.

Opłakiwanie zmarłych Żydów z okazji siedemdziesiątej rocznicy wyzwolenia Auschwitz, jest łatwe. I, wybaczcie mi, tanie. Chcesz naprawdę uczcić zmarłych? Okaż solidarność z żyjącymi – z Izraelem i jego 6 milionów Żydów. Niech „nigdy więcej” nie będzie pustą frazą. Nazistowskim Niemcom zajęło siedem lat wymordowanie 6 milionów Żydów. Nuklearnemu Iranowi zajmie to jeden dzień.

 

29 stycznia 2015.

Tłum. pj.

http://www.fzp.net.pl/opinie/czy-serio-traktujemy-nigdy-wiecej

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: