Polinizacja historii.

kultura liberalna

 

 

 O wystawie stałej Muzeum Historii Żydów Polskich

Konrad Matyjaszek

Przedstawienie historii Żydów i Polaków to duże wyzwanie – wymaga pogodzenia odmiennych wniosków i interpretacji oraz znalezienia odpowiedniego języka dla wyrażenia zarówno jasnych stron wspólnej przeszłości, jak i bolesnej traumy. Czy unikanie trudnych tematów jest rozwiązaniem tego problemu?

„Jeśli konieczna jest nieustająca żałoba na ziemi ludobójstwa Żydów, wymaga ona zupełnie innego imaginarium” niż to dostarczane przez patriotyczno-narodowe mitologie, pisze Maria Janion w eseju o polskich wyobrażeniach własnych [1]. Wydawać się może, że dla twórców warszawskiego Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, kolejnej dużej stołecznej ekspozycji historycznej po Muzeum Powstania Warszawskiego, słowa te stanowiły istotny punkt odniesienia. Wystawę główną otwarto w październiku 2014 r., zaś mieszczący ją budynek, szklano-betonową bryłę autorstwa fińskiego architekta Rainera Mahlamakiego, udostępniono odwiedzającym już półtora roku wcześniej, przy okazji 70. rocznicy powstania w warszawskim getcie. Budowla znajduje się naprzeciw pomnika upamiętniającego powstanie z 1943 roku i Zagładę żydowskiej Warszawy, na działce przecinanej na skos przez niewidoczną oś przedwojennej ulicy Zamenhofa, głównej drogi na Umschlagplatz, pośrodku zbudowanego na gruzach Muranowa. Na ziemi ludobójstwa Żydów. Przez rozcinający budowlę na dwie części hall wejściowy, uformowany krzywoliniowymi ścianami na kształt geologicznej rozpadliny, odwiedzający dochodzą do tylnej części budynku, skąd schody prowadzą w dół. Tam, sześć metrów poniżej poziomu muranowskiego gruntu, znajduje się wystawa główna. Jeśli chodzi o „ziemię” wspomnianą przez Janion – nie da się być bliżej.

Bliskość Muzeum Historii Żydów Polskich względem Zagłady jest tak samo wyraźna w przestrzeni narracyjnej, jak w przestrzeni architektonicznej. W przestrzeni narracji – zarówno tej komunikowanej przez wystawę główną, jak i w narracji na temat muzeum – dochodzi jednak do nagłej zmiany kierunku patrzenia. Usytuowawszy Muzeum w bliskości wobec przestrzeni Zagłady, jego twórcy zdecydowali się na skonstruowanie symetrycznej opozycji pomiędzy tą przestrzenią a powstałą w niej instytucją. „Opowiadamy o życiu” – deklarowała Barbara Kirshenblatt-Gimblett, dyrektor programowa wystawy głównej, po czym dodała, że „ostatnią rzeczą, której potrzebowała Polska, było muzeum Holokaustu”. Podobne deklaracje zabrzmiały jeszcze wyraźniej w ustach Dariusza Stoli, dyrektora Muzeum, który zapowiedział: „tworzymy muzeum życia, a nie śmierci”, które nie jest przy tym muzeum antysemityzmu, którego utworzenie – zdaniem Stoli – pozostawałoby raczej w gestii samych antysemitów.

Umieszczenie realizującej te wytyczne muzealnej narracji w miejskiej przestrzeni, która z opowieścią tą gwałtownie kontrastuje, buduje dynamikę omawianej ekspozycji. Podczas przyglądania się bliżej tej dynamice, warto zapytać o wpływ powściągliwości twórców Muzeum wobec muranowskiej ziemi na szanse zaistnienia postulowanej przez Janion żałoby. Przede wszystkim zaś należy przyjrzeć się strukturze komunikowanego przez wystawę główną imaginarium.

WIECEJ

KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: