STUPROCENTOWA RACJA STANU

Natan Gurfinkiel

 

Czy państwo  może cierpieć na manię  prześladowczą? pytanie takie wydaje się niedorzeczne, ale protagoniści polskiej sceny politycznej dostarczają ostatnio coraz więcej powodów, by uznać je za całkowicie uprawnione.


jeszcze podczas przedwyborczych zmagań prezes kaczyński oznajmił, że mamy do czynienia z antypolską kampanią w skali globalnej. zapowiedział, że po zwycięskich wyborach walka o należyty wizerunek polski w świecie  stanie się jednym z głównych priorytetów polityki – między innymi za pomocą sfinansowania kilku hollywoodzkich superprodukcji filmowych, ukazujących rzetelny obraz naszego kraju.

obrażanie się na jakąkolwiek krytykę było, zdawać by się mogło, specjalnością systemów autorytarnych. każdy niemal  artykuł, audycja lub program telewizyjny, niezgodny z oficjalną linią polityczną wywoływał ripostę na  szczeblu MSZ. jeżeli personel naszego ministerium zewnętrza nie padał w owych czasach  na pysk z przepracowania, to chyba tylko dlatego, że w przerwach między kolejnymi kryzysami polska nie była szczególnie ekscytującym tematem dla zachodnich mediów.

po wybuchu wolności odziedziczyliśmy wszelako  to przeczulenie razem z całą masą upadłościową.   miałem okazję obserwować to na własne oczy,  w dużym zbliżeniu. kiedy w duński dziennik „information” (moje dawne miejscu pracy) opublikował artykuł o tym, że polska coraz bardziej staje się państwem teokratycznym, ówczesny ambasador jerzy j. sito zbeształ autora w liście do redakcji. napisałem do ambasadora, że taka reakcja obniża rangę jego urzędu. odpisał mi, a potem w rozmowie telefonicznej powiedział, że gdyby się nawet z tym nie zgadzał, to zgodnie z regulaminem ministerstwa nie mógł pozostawić tego głosu bez odpowiedzi. było to jeszcze przed pierwszą edycją czwartej RP. gdy w latach  latach 2005-2007 polska po raz pierwszy podnosiła się z kolan, dowiedziałem się dokładniej o czym mówił ambasador sito – wprawdzie mój znajomy sprzed emigracji, ale dyplomata bądź co bądź, a więc oględny w słowach. w odzyskanej już „rzeczpospolitej” przeczytałem informację ówczesnego rzecznika MSZ andrzeja sadosia:

„Ambasador musi zareagować

Dbanie o wizerunek Polski jest ustawowym obowiązkiem ambasadorów. Zawsze, kiedy są podawane kłamliwe informacje na temat Polski, nasi dyplomaci muszą podjąć stosowne kroki. Tak jest np. z określeniem „polskie obozy śmierci”. Oczywiście każdy ma prawo do wyrażania własnych poglądów, ale trzeba oddzielić wyrażanie krytyki od podawania nieprawdziwych treści. W takiej sytuacji ambasador może odbyć rozmowę z redaktorem naczelnym pisma lub zażądać zamieszczenia polemiki”.

w podobnej sytuacji amerykański departament stanu, niemiecki auswärtiges amt, brytyjski foreign office, lub quai d’orsay w paryżu oświadczają zazwyczaj, że z zasady nie komentują wypowiedzi medialnych.

rządzącym dowolnej opcji politycznej w niepodległej polsce nie starczyło ponad 25 lat, by dostrzec różnicę pomiędzy wypowiedziami medialnymi, a urzędowymi enuncjacjami. dotychczas mieliśmy jednak do czynienia z epizodami. trzeba dopiero  było wyborczego sukcesu PiS, by okazjonalne poszczekiwanie na krytykę polski stało się elementem polityki,  z odwoływaniem się do  racji stanu.

potwierdza to  list beaty szydło do niezłomnie patriotycznych i niezachwianie religijnych kibiców piłkarskich, którzy miesiąc temu odbyli w liczbie pięciu tysięcy  pielgrzymkę na jasną górę. jak informuje portal w Polityce  zwrócili się oni o gruntowne zlustrowanie środowisk opiniotwórczych i kulturalnych w polsce, dofinansowanie mediów narodowych, a jednocześnie osłabienie  a potem wycofanie wpływów mediów zagranicznych. chcą też zwiększenia liczby lekcji historii w szkołach. w swoim liście premier szydło pisze, że dobra zmiana dokonuje się również w oparciu o takie postulaty. zapewniła też, że jej rząd będzie zawsze stanowczo reagował na wszystkie przypadki antypolonizmu i będzie dbał o dobre imię naszej ojczyzny.

nim jednak  premier szydło po upływie miesiąca od wystosowania apelu zdołała odpowiedzieć patriotycznemu narybkowi naszej nacji, musiała tłumaczyć się przed parlamentem europejskim podczas debaty na temat ostatnich wydarzeń w polsce. w swym przemówieniu oznajmiła, że polska stała się obiektem  kampanii oszczerstw, a  demokracja ma się dobrze i nie jest w najmniejszym stopniu zagrożona.

ponieważ w chwili, gdy beata szydło wygłaszała swą orację, media  publiczne były już  wydarte nocą z rąk dawnego reżimu i zapanował w nich na nowo obiektywizm. telewidzowie dowiedzieli się, że polska premier wzięła szturmem parlament europejski.  po tej prezentacji minister zewnętrzności, witold waszczykowski oznajmił, że oto narodził się nowy wybitny lider europejski nazwiskiem szydło.

możemy zatem wszyscy spać spokojnie, bo żaden niemiec nie ośmieli się  już pluć nam w twarz, a gdyby coś takiego zrobił, to z całą stanowczością wystąpimy o zadojczuczynienie.

wszyscy będziemy umacniać ten rękoprecz odpolski, bo mamy rację – rację stanu.

natan gurfinkiel

appendix: kiedy wygramy już wszystkie słowne utarczki z i rozpirzymy antypolonizm, na placu boju pozostanie jakiś pojedynczy i całkiem niegroźny sceptyczny usposobieniec, na którego nikt przecież i tak nie głosuje –  opisany przez miłosza w zniewolonym umyśle stary żyd z podkarpacia:

„Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma się co szarpać. A kto ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje!
A co by powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane.

No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak”.

Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

http://studioopinii.pl/archiwa/143462


 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: