Kąpiel   

Napisal i przyslal 

Zenek Rogala


–  Szybko, szybko wchodzić do łaźni. Po kąpieli gorąca zupka czeka na was w stołówce, – głos był donośny, dominował nad szmerem przestraszonych golasów.

–  Po tak długiej podróży na pewno chcecie już być w swoich łóżeczkach w baraku, – głos był donośny, ale uspokajający.

– Zapamiętajcie numerek wieszaka, na którym powiesiliście swoją odzież. Będzie łatwiej ją znaleźć po wyjściu z kąpieli.

Całe tłumy Żydów, Polaków, Cyganów i Rosjan wpuszczaliśmy tylko po wcześniejszej selekcji.

Upadłem. Dotychczasowe przerażenie zamieniło się w nieoczekiwaną ulgę. Po chwili zobaczyłem go w świetle. Siedział na złotym tronie. W jednej ręce trzymał nadgniłe jabłko, w drugiej coś jakby rózgę lub drewnianą pałkę.   

Czapkę stanowczym ruchem zerwałem z głowy. Nie patrzył na mnie, jakby w odpowiedzi na mój gest schylił głowę i wtedy zobaczyłem na jego głowie ten dziwny wianek z drutu kolczastego. Takim drutem ogrodzony był nasz obóz.

           – Numer 13732   – Sonderkomando Auschwitz, – wyrecytowałem jak zawsze na apelu.

           – Auschwitz, Auschwitz… – jakby szukał w pamięci znaczenia tego słowa.              – Jesteś na Sądzie Ostatecznym i ode mnie zależy twój przyszły los  – obracał w dłoni czerwonym ogryzkiem.          

             – Ale ja już byłem na Sądzie Ostatecznym. Już taki w czapce z trupią główką i z napisem „Gott mit uns” na żołnierskim pasie posłał mnie do piekła gdzie pali się ludzi. On zadecydował za ciebie, –  zebrałem się na odwagę.  

             – A gdzie ty byłeś wtedy? Gdzie schowałeś się tchórzliwie? W jakim okopie? Gdzie byłeś jak odrywano dzieci od ich matek? Jak mogłeś pozwolić na tyle tragedii na całym świecie? Siedziałeś tu na swoim złotym tronie i nawet nie zainteresowałeś się co dzieje się z ludźmi na ziemi.

– Sądzisz mnie zbyt surowo, – nie patrzył mi w oczy, – tu jestem tylko symbolicznie. Na co dzień jestem z wami, jestem w każdym z was,  – powtórzył to zdanie powoli żeby do mnie dotarło.

             – I o tyle jestem w waszych sercach i umysłach, ile jest tam miejsca dla drugiego człowieka. Szukajcie mnie nie w niebie, ale w swoich bliźnich. Tam jestem. I dopóki mnie tam nie znajdujecie to znaczy… to znaczy, że dla was mnie nie ma.

Wstał i było po audiencji. Teraz patrzył mi prosto w oczy.

– Zrozum to wreszcie, – niespodziewanie podniósł głos.

Wszystkie opowiadania Zenka

TUTAJ

One Response to “Kąpiel   ”

  1. Trudno nie zrozumiec…jeszcze trudniej uwierzyc…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: