.Jestem znów Zydem cz 33

Szlomo Adler

Książka ta opiera się na moich wspomnieniach. Piszę tylko o tym co sam przeżyłem, widziałem lub słyszałem. Większość imion wspomnianych w tekście jest prawdziwa.

Przez wiele lat odkładałem opisanie moich wspomnień, ponieważ praca nad tym była dla mnie bardzo ciężka, otwierała jeszcze niezabliźnione rany. Po wojnie czułem się jakbym był w koszmarnym śnie.  Często myślałem, że to nie jest jawa, a moje prawdziwe życie zacznie się dopiero wtedy, gdy obudzę się z okrutnego koszmaru, zobaczę moich rodziców, siostrę, krewnych i kolegów.
Na początku próbowałem zbudować nowe życie, pod przybraną polską tożsamością. Przyjąłem polskie maniery, ale komunistyczny reżim w Polsce sprawił, że zostałem aresztowany. Oskarżono mnie o zdradę i faszyzm. Ostatecznie okazało się, że mój areszt korzystnie wpłynął na moje życie. Wróciłem do żydostwa i uciekłem z Polski. Ale nawet po przyjeździe do Izraela, moja depresja nie zniknęła.

Byłem nieszczęśliwy, nie miałem ochoty na budowanie rodziny i nowego pokolenia w tym okrutnym świecie. Nie chciałem, aby i moje dzieci były nieszczęśliwe.  Ale los chciał inaczej.   W 1949 roku, gdy odbywałem służbę wojskową, spotkałem moją wybrankę serca, Ester. Ester przeżyła Holocaust na Syberii, dokąd ja wygnano wraz z rodziną, co uratowało im życie. Ester pragnęła dużej rodziny. Pobraliśmy się i urodziło się nam dwóch synów.


Grzymek i nowy Obóz ( 1)

Pewnego ranka ogłoszono, że tego dnia nie idziemy do pracy. Powodem był rozkaz Grzymka, nowego niemieckiego komendanta obozu pracy w Bolechowie, który nakazał zebranie wszystkich mieszkańców obozów. Oprócz komendanta, nikt nie będzie w okolicy uzbrojony. Mieliśmy mu całkowicie zaufać.  Wszyscy mieli stawić się na olbrzymiej łące koło dużego tartaku. O oznaczonej godzinie stało tam ponad 1000 osób. Dookoła nie było widać żadnych strażników ani uzbrojonych żołnierzy.  Po kilku minutach przyjechał oficer w bryczce prowadzonej przez nieznanego nam Żyda.  Obok niego siedział starszy, również nieuzbrojony niemiecki żołnierz. Bryczka zatrzymała się przed nami.  Niemiecki oficer stanął na bryczce i powiedział: „Zebraliśmy was wszystkich tutaj, aby was poinformować, że Führer wydał rozkaz zabraniający zabijania Żydów.

Ten rozkaz musi być przestrzegany, bo inaczej za każdego zabitego przez Niemców Żyda w Europie, w Stanach Zjednoczonych zostaje zabity Niemiec. Nie trzeba się więcej obawiać. Warunki pracy będą poprawione. Otrzymacie lepsze wyżywienie i w większych ilościach. Ja zbuduję wam nowy, czysty obóz, bez wszy i pcheł.  Wasze dzieci i rodzice, którzy żyją w strasznych warunkach mogą wyjść z ukrycia.  Ja zbuduję przedszkole dla dzieci i miejsce, gdzie starsi będą mogli żyć spokojnie. Mamy tylko jedno żądanie od was, żebyście dobrze pracowali dla zwycięstwa Niemiec. Proszę zwrócić się do mnie, jeżeli ktoś was będzie prześladować. Możecie podejść do mnie w każdej chwili. Ja będę dla was jak ojciec”.

Rzeczywiście żywność poprawiła się trochę. Pojawiła się też plotka, że gdzieś powieszono jakiegoś Ukraińca za prześladowanie Żyda.  Nigdy nie dowiedziałem się, czy to była prawda, kim był ten Ukrainiec i kto był tym prześladowanym Żydem. Rozpoczęła się budowa nowego obozu pracy. Wybrano wielką pustą przestrzeń między drogą do fabryki beczek, rafinerią i ulicą Dolińską. Robota szła szybko. Baraki produkowano w „dużym” tartaku, a żydowskich, bezpłatnych robotników było w bród. Codziennie w drodze do pracy obserwowałem postępy budowy naszego nowego obozu.  Moje podejrzenia zaczęły wzrastać, gdy zauważyłem, że ten nowy i bezpieczny obóz jest ogrodzony dwoma płotami z drutu kolczastego i jednym ogrodzeniem z desek.

Gdy zauważyłem, że zaczynają budować strażnicze wieże w czterech kątach obozu, wiedziałem, że coś tu nie pasuje. Poprosiłem pana Blechera, przyjaciela naszej rodziny, aby zwrócił się do niemieckiego „ojca” i zapytał go, dlaczego ogradzają tak szczelnie ten obóz i po co te wieże.  Pan Blecher wrócił i powiedział mi, że „ojciec” wytłumaczył mu, że to zabezpieczenie przed rosyjskimi partyzantami. Gdyby „ojciec” powiedział, że chce nas bronić przed ukraińskimi nacjonalistami może bym w to  uwierzył. W naszej okolicy nie było jednak żadnych rosyjskich partyzantów. Jeśliby byli, my wszyscy byśmy się do nich przyłączyli. Zacząłem mieć podejrzenia co do „bezpiecznego obozu dla Żydów”. Zapytałem pana Blechera: „Czy Pan mu wierzy?”. Pan Blecher odpowiedział: „A co można zrobić, nawet jeśli mu nie wierzę?”. Kiedy rozmawialiśmy podeszło do nas jeszcze kilku starszych Żydów.  Staliśmy całą grupą, a ja zacząłem tłumaczyć moje podejrzenia: „Nie wierzę w bajkę o ochronie przed radzieckimi partyzantami. Z tego obozu nie będzie można uciec, nikt z nas nie przeżyje. Może gdybyśmy wszyscy weszli do lasów w pobliskich Karpatach uda się nam. Powinniśmy to zrobić dziś lub najpóźniej jutro”. Jeszcze zanim skończyłem mówić sześć lub siedem osób zaczęło mnie przekrzykiwać: „A co będziemy jedli w lasach?”. „Gdy wejdziemy w nocy do pierwszej wioski, zabierzemy sołtysowi krowy i owce, które on wcześniej ukradł żydowskim rodzinom.

Weźmiemy jego strzelbę i amunicję. To samo zrobimy w drugiej i trzeciej wiosce. A później wejdziemy w głąb lasu”.   „Niemcy wyślą dywizję żołnierzy za nami”, powiedział ktoś inny. ” Dywizję żołnierzy? A skąd oni ją wezmą po takim silnym upokorzeniu pod Stalingradem? Wyobrażacie sobie, że wyślą dywizję za takimi „Lauzige Juden” (zawszonymi Żydami)? Jeżeli uciekniemy do lasów, mamy szansę, że przynajmniej niektórzy z nas przeżyją, może 30%, a może tylko 20%, a nawet 10% przetrwa.  Jeśli wejdziemy do tego nowego obozu, nikt z nas nie przeżyje”. Wtedy ktoś powiedział: „masz bardzo rozwiniętą fantazję”. „To nie jest dziecięca fantazja!” krzyknąłem, „dawno temu przestałem być dzieckiem!”. „Nie możemy nic zrobić. Jeśli mamy umrzeć, umrzemy” powiedział ktoś. „Przepraszam, a ile ma pan lat? ” zapytałem. ” 47″ odpowiedział ten mężczyzna. Był o pięć lat starszy niż mój ojciec, gdy go zabrano.  „No tak, Pan jest stary i Panu nie zależy. Ja mam tylko 13 lat i ja chcę żyć!” powiedziałem

Poprzednie czesci  TUTAJ

Zredagowala Anna Karolina Klys

 

Cdn.

Ksiazka zostala wydana w USA po angielsku.

O drugim wydaniu TUTAJ

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: