Ciekawe artykuly

„Jestem Żydem, chcę wejść” Hotel Polski w Warszawie, 1943

Agnieszka Haska

Centrum Badań nad Zagładą Żydów
Wydawnictwo IFiS PAN
Warszawa, maj 2006


Przyslala Katharina Dr.Gasinska-Lepsien
Ukazala sie ciekawa praca Agnieszki Haski o Hotelu Polskim i aferze paszportowej w Warszawie 1943 – z obiecankami ratunku, ktore okazaly sie perwersyjna uluda.

W maju 1943 roku rozchodzi się po Warszawie wiadomość, że w niepozornym budynku przy ul. Długiej 29 sprzedawane są dokumenty państw południowoamerykańskich, gwarantujące Żydom ukrywającym się wówczas po stronie aryjskiej bezpieczny wyjazd z Generalnego Gubernatorstwa do specjalnych obozów we Francji, gdzie mają czekać na wymianę na jeńców niemieckich internowanych przez aliantów. Mimo wątpliwości, tysiące osób wychodzi z ukrycia i przychodzi do Hotelu Polskiego, szukając tam ratunku. Z 2500 Żydów, którzy trafili na Długą, wojnę przeżyło niecałe 300. Czy Hotel Polski był pułapką, czy też możliwością ratunku, która się nie powiodła?

Ponizej
fragment rozdziału „Hotel Polski

Akt I – Dylemat
W większości pamiętników i relacji dotyczących ukrywania się w Warszawie po stronie aryjskiej w pewnym momencie pojawia się kwestia Hotelu Polskiego, a ściślej mówiąc pytanie – iść czy nie iść na ulicę Długą?
Dla Żydów ukrywających się po stronie aryjskiej był to poważny dylemat. Z jednej strony życie w ukryciu było sytuacją nieustannego niebezpieczeństwa; choć posiadanie dobrego wyglądu, znajomość języka polskiego, kontakty wśród Polaków, fałszywe dokumenty czy wreszcie dobra kryjówka i posiadanie pieniędzy zwiększało szansę na przeżycie, to możliwość szantażu przez szmalcowników, donosu, wskutek którego trzeba było zmienić kryjówkę lub tożsamość, czy nawet spotkanie z przedwojennym znajomym na ulicy było zagrożeniem życia.

Ważny jest tutaj także aspekt psychologiczny i specyficzna sytuacja ukrywającego się Żyda; życie w ciągłej zależności od innych osób, w stresie, na ograniczonej przestrzeni, wspomnienia z getta, śmierć rodziny oraz po prostu monotonia ukrywania się mogły być czynnikiem determinującym podjęcie decyzji. „Zamknięte w czterech ścianach, skazane na bezczynność, byłyśmy także pozbawione własnego życia. (…) Nasza egzystencja była pusta. Trwałyśmy po prostu, odmierzając czas. Pozbawione własnego życia, żyłyśmy cudzym”
.
Problematyka ukrywania się jest poruszana w wielu publikacjach dotyczących Żydów w czasie okupacji2 . Ograniczę się zatem do stwierdzenia, że codzienna walka o odsunięcie bezpośredniego zagrożenia, dyskomfort psychiczny i fizyczny, nierzadko depresja sprzyjały szukaniu rozwiązania, które gwarantowałoby poczucie bezpieczeństwa lub tymczasowej
stabilizacji. Wiadomość, że można kupić dokumenty południowoamerykańskie, umożliwiające wyjazd do obozu we Francji i przetrwanie tam wojny lub wymianę na jeńców niemieckich internowanych przez aliantów, była zatem kuszącą propozycją.

Pamiętać trzeba o jeszcze jednym czynniku; okres istnienia ośrodka na Długiej to czas bardzo szczególny – los getta i pozostałej w nim ludności, która nie przeszła na stronę aryjską istraciła życie w powstaniu lub Treblince, z pewnością miał  wpływ na stan psychiczny Żydów po stronie aryjskiej, a tym samym na decyzję pójścia do Hotelu. Ten aspekt sprawy miał na pewno szczególne znaczenie w przypadku żołnierzy Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego, którzy po wyczerpującej walce w powstaniu nie wytrzymywali trudów ukrywania się.

Icchak Cukierman, tłumacząc decyzję pójścia na Długą, podjętą przez Israela Kanała i Eliezera Gellera, pisze: „(…) byli załamani, zdesperowani. Geller po pożarze [24 maja wybuchł pożar w kryjówce bojowników ŻOB w fabryce błon fotograficznych na Pradze – przyp. A.H.] był wykończony. To były bardzo ciężkie dni. (…) Wielkie napięcie, w którym żyliśmy, załamywało ludzi”.

Dodatkowo, w czerwcu 1943 roku rozplakatowywane są zarządzenia niemieckie zaostrzające kary za ukrywanie ludzi – odpowiedzialność mieli ponosić wszyscy mieszkańcy budynku, w którym znaleziono by ukrywającego się Żyda. Powoduje to wzrost poczucia zagrożenia, a w przypadku straty dotychczasowej kryjówki pójście na Długą mogło być pewnym
rozwiązaniem.

Wieść o Hotelu Polskim rozchodziła się szybko; taka zresztą była, wspominana już, bezpośrednia geneza powstania tego ośrodka dla obywateli państw obcych w Warszawie. Wynikiem tego było przepełnienie Hotelu Royal przybywającymi tam wciąż Żydami. Sprawa musiała być w Warszawie dość głośna, skoro wzmianki o niej pojawiają się w prawie wszystkich
żydowskich wspomnieniach z tego okresu. Z pewnością zadziałał tu mechanizm plotki, która później została potwierdzona w opowieściach tych, którzy skorzystali z takiej możliwości i w tej wersji trafiała do odpowiednich adresatów.

Caly fragment TUTAJ

1 odpowiedź »

  1. Przez przypadek nocowałem w tym „hotelu” w zeszłym roku. To już nie hotel i nie ma nazwy oficialnej. Budynek należy do Związku Metalowców. Jedynie na najwyższym piętrze są tzw. pokoje gościnne o bardzo niskim standardzie (w czasie wojny był na pewno lepszy, choć bez perspektyw). Coś mnie tknęło i na drugi dzień przyjrzałem się budynkowi w świetle dziennym. Znalazłem tablicę pamiątkową informującą o tragedii „Hotelu Polskiego”. Mnie się udało, bo nocowałem tam wiele dzisiątek lat później.
    Benjamin Vogel

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.