Jordania 2019

W miniony wtorek ( 3.12 )  doszło do poważnego incydentu na granicy izraelsko-jordańskiej. Na wycieczkę turystyczną do starożytnego miasta Petra w Jordanii udawała się grupa burmistrzów izraelskich miast. Zostali oni jednak zatrzymani przez funkcjonariuszy jordańskiej straży granicznej, którzy zażądali od nich zdjęcia jarmułek, szat religijnych z frędzlami itp., które następnie chciano skonfiskować. Większość członków wycieczki odmówiła podporządkowania się tym nakazom, postanawiając wracać do Izraela.

To nie był pierwszy przypadek, gdy jordańscy funkcjonariusze straży granicznej żądają od Żydów zdjęcia tradycyjnych religijnych elementów odzieży. Potwierdza to także doniesienia medialne, że w ostatnim czasie stosunki izraelsko-jordańskie znalazły się naprawdę na bardzo niskim poziomie wzajemnego zaufania.

W minionym tygodniu jordańska armia przeprowadziła duże ćwiczenia wojskowe z udziałem lotnictwa, helikopterów, artylerii i czołgów. Celem ćwiczeń było „zniszczenie awangardy wroga, które przez mosty na rzece usiłują wkroczyć do Jordanii”. Izraelski analityk Amos Harel zauważył bardzo rozsądnie: „Jaki tajemniczy, nienazwany kraj zagraża Jordanii z zachodu?” Wszystko to razem wpisuje się w ostrą retorykę Jordanii, która sprzeciwia się planom Izraela w kwestii aneksji Doliny Jordanu.

Większość analityków politycznych dostrzega przy tym coraz bardziej złożoną sytuację wewnętrzną w Jordanii.

Królewską rodziną w Jordanii są Haszymidzi, którzy od X do początku XX wieku nieprzerwanie rządzili w Mekce. Mekka to centrum duchowe Islamu i jednocześnie najświętsze miasto muzułmanów. Było ono zarządzane przez członków rodziny kalifa Alego (Alidów), od 960 roku noszących tytuł Szarifów. Szarifowie Mekki utrzymali niezależność od kalifatu, którą utrzymali także w czasach Imperium Osmańskiego.

Koniec I wojny światowej i upadek Imperium Osmańskiego przyniósł wielkie zmiany na całym Bliskim Wschodzie. W owym czasie Szarifem Mekki był Hussein bin Ali. Był on zwolennikiem powstania jednego wielkiego państwa arabsko-muzułmańskiego na Bliskim Wschodzie, jednak w 1918 roku brytyjski oficer Lawrence zaproponował by trzech synów Szarifa Husseina stało się głowami nowo tworzonych arabskich państw. Zapoczątkowało to okres burzliwych przemian w regionie.

Trzeci syn Szarifa Husseiniego, Fajsal ibn Ali al-Haszimi został w 1920 roku królem Królestwa Wielkiej Syrii. Popierał on ugodę między sunnitami i szyitami na rzecz idei panarabizmu, mającej na celu utworzenie jednego wielkiego państwa arabskiego na większości obszaru Bliskiego Wschodu. Jego aspiracje zderzyły się jednak z planami Francuzów i Brytyjczyków, którzy postanowili utworzyć swoje przejściowe protektoraty. Protektorat francuski obejmował obszar dzisiejszej Syrii i Libanu, a protektorat brytyjski obejmował obszar dzisiejszego Izraela, Jordanii i Iraku. Decyzja ta doprowadziła do wybuchu w 1920 roku wojny francusko-syryjskiej.

Drugi syn Szarifa Husseiniego, Abdullah, zgodził się wówczas na współpracę z Brytyjczykami, którzy nie chcieli żadnej dalszej eskalacji arabskiego konfliktu z Francuzami. W rezultacie wojska francuskie zwyciężyły w Syrii, gdzie utworzono Mandat Libanu i Syrii. Król Fajsal ibn al-Haszimi musiał uciec z Syrii i w 1921 roku został królem Iraku (Brytyjski Mandat Mezopotamii, a od 1932 r. Królestwo Iraku). W 1958 roku istniały plany powołania ścisłej federacji Iraku z Jordanią, jednak zostały one udaremnione przez wojskowy zamach stanu, który obalił rządy monarchii haszymidzkiej i utworzył Republikę Iraku.

Tymczasem Brytyjczycy postanowili nagrodzić za współpracę także drugiego syna Szarifa Husseiniego, Abdullaha. W tym celu z terytorium Brytyjskiego Mandatu Palestyny wydzielono 78% obszaru, który znajdował się na wschód od rzeki Jordanu (była to południowa część wcześniejszego Królestwa Wielkiej Syrii króla Fajsala). W kwietniu 1921 roku Abdullah został emirem Transjordanii, które w 1946 roku zmieniło nazwę na Królestwo Transjordanii, a od 1949 roku nazywa się Jordańskim Królestwem Haszymidzkim. Prawnukiem króla Abdullaha I jest obecny władca Jordanii – Abdullah II.

Czwarty syn Szarifa Husseiniego, Zeid bin Hussein był oficerem w irackim wojsku, a następnie prowadził życie w Wielkiej Brytanii. Natomiast najstarszy syn Szarifa, Ali bin Hussein pozostał w Mekce jako następny król Hidżazu. W 1925 roku został obalony przez Ibn Sauda, który był twórcą obecnej Arabii Saudyjskiej.

W ten sposób widzimy, że królewska rodzina Haszymidów zdołała utrzymać się u władzy jedynie w Jordanii. Coraz bardziej widoczna jest jednak silna opozycja przeciwko rządom Haszymidów. Najsilniejszą siłę opozycji tworzy klan Hassana, liczący około 1 mln ludzi. Jeden z przywódców opozycji, Abed Almaala od wielu lat jest zmuszony do życia na wygnaniu. W jednej z ostatnich swoich wypowiedzi powiedział, że jego szacunek dla króla Abdullaha przeminął. Wypowiedź ta jest co najmniej zaskakująca, gdyż zgodnie z muzułmańskim prawem nie wolno obrażać muzułmańskiego króla, który jest potomkiem proroka Mahometa.

Abed Almaala wskazał jednak, że rządy Haszymidów w Jordanii się kończą i mogą potrwać jeszcze kilka miesięcy, a maksymalnie rok lub dwa lata. Następnie wzburzony lud wyrzuci króla z jego pałaców. Jako przyczynę wskazał rozrzutność rodziny królewskiej, która licząc około 100 osób wydaje ponad 2 mld dolarów rocznie. Tymczasem przeciętni Jordańczycy są zmuszeni do biednego życia, a wielu żyje poniżej granicy ubóstwa. Pod względem gospodarki Jordania zbliża się do bankructwa, i tylko pomoc finansowa Stanów Zjednoczonych oraz Izraela utrzymuje Haszymidów u władzy w Ammanie.

Jeden z wysokich oficerów izraelskiego wywiadu Mossadu, już pod koniec 2014 roku ostrzegał: „Królestwo Haszymidzkie upadnie w ciągu jednego pokolenia.” Ostatnie wydarzenia i relacje telewizyjne z Ammanu wydają się to wszystko potwierdzać. Na ulicach stolicy demonstranci ze złością krzyczą, że zaatakują pałac króla i grożą atakami terrorystycznymi oraz porwaniami zagranicznych turystów. Groźby te są bardzo mądrze ukierunkowane, gdyż turystyka stanowi najważniejszą część dochodów Jordanii. Król Abdullah i jego rodzina są więc mocno zaniepokojeni.

Przywódca jordańskiej opozycji na uchodźctwie, Mudar Zahran powiedział w jednym z wywiadów, że „ludzie jeszcze nie rozumieją wielkości kryzysu, w jakim znajduje się król. Opozycje jednak powoli doprowadza do wykrwawiania się króla.” Co ciekawe, według Mudara Zahrana, Stany Zjednoczone nie zwracają wystarczającej uwagi na to, co dzieje się w Jordanii. Jedynie Izrael stara się powstrzymywać powoli narastający gniew jordańskiej opozycji przeciwko Abdullahowi. Od pewnego czasu w Ammanie znajduje się stały zespół doradców irańskiego wywiadu, którzy doradzają królowi Abdullahowi jak radzić sobie z opozycją i demonstracjami. Współpraca ta zapewne ma także wpływ na stanowisko jordańskiego władcy w kwestii palestyńskiej. Istnieją uzasadnione obawy, że Abdullah może zwrócić gniew ludu na Izrael, aby w ten sposób utrzymać się dalej u władzy. Plany izraelskiej aneksji Doliny Jordanu mogą okazać się dobrym pretekstem do tego.

Izrael to wszystko widzi, analizuje, rozważa, i przyjdzie czas na działania.


http://www.izrael.badacz.org/fakty/fakty_jordania2019.html

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: