„Mój mąż mówi: To wszystko jest niemieckie. Jakie to było dla was, Polaków, uczucie, używać tych sprzętów po kimś?”

Przyslala Rimma Kaul

 

 


Niedawno ktoś mnie spytał na Facebooku, czy napisałam tę książkę, bo uważam, że powinniśmy być wdzięczni Niemcom za drugą wojnę światową. I jak na coś takiego odpowiedzieć? – pyta Karolina Kuszyk, autorka książki „Poniemieckie”.
I to wszystko się od miski ze swastyką zaczęło?

Miska była kolejnym ogniwem, bo „poniemieckie” fascynowało mnie od dzieciństwa. Chodziłam ulicami mojej rodzinnej Legnicy, przyglądałam się jej i zwracałam uwagę na dziwne „hieroglify” na fasadach, z których odpadał powojenny tynk. Sporo było tego na Zakaczawiu.

W dzielnicy rozsławionej przez „Balladę o Zakaczawiu” w reżyserii Jacka Głomba, wystawioną wiele lat temu przez legnicki Teatr im. Heleny Modrzejewskiej.

Tej samej. I nie bardzo wtedy rozumiałam, dlaczego w polskim przecież, piastowskim mieście wszędzie są napisy w obcym języku – bo niemieckiego zaczęłam się uczyć dopiero w liceum. Potem wyjechałam na studia do Warszawy i po ich ukończeniu pracowałam we wschodniej Polsce. Kompletnie nie mogłam się tam ukorzenić.

Dlaczego?

Bo to nie był mój krajobraz, moja architektura. Tak to sobie dzisiaj tłumaczę. Lepiej się czułam wśród poniemieckich bruków i kamienic niż w Zamościu czy Lublinie, choć to są piękne miasta. Pamiętam też szok kulturowy, kiedy będąc nastolatką, pojechałam po raz pierwszy do Warszawy. Wszystko było tam inne. Być może teraz to brzmi banalnie, ale tak czułam.

10.01.2013 LEGNICA , ZWIEDZANIE LEGNICY .
FOT. TOMASZ SZAMBELAN / AGENCJA GAZETA

Legnica (fot. Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Gazeta)

Pytała pani rodziców czy dziadków o te „hieroglify”?

Podpytywałam i czułam, że kryje się tu jakaś tajemnica, że nikt nie chce za bardzo o tym mówić. Kiedy jako 10-latka znalazłam u dziadków w piwnicy starą popielniczkę, dziadek powiedział, że to jest po Niemcach, bo oni tu wcześniej mieszkali. Zatkało mnie, bo skąd ci Niemcy w odwiecznie polskiej Legnicy? Od rodziców też wiele nie wyciągnęłam. Może zbyt słabo wierciłam im dziury w brzuchach, może sama podskórnie czułam, że to są tematy, o które lepiej nie pytać.

Atmosfera niedopowiedzeń, o której pani pisze.

Tak. Ale też być może to ich specjalnie nie zajmowało, bo pytałam w latach 80., kiedy w Polsce było sporo innych problemów, w tym puste sklepowe półki. Przeżycie w niewesołej rzeczywistości tamtych czasów było zapewne ważniejsze.

Zawsze jest coś, co jest ważniejsze do trudnych tematów.

To prawda, wygodnie było o tym nie mówić. Ale myślę też, że dorośli sami po prostu nie wiedzieli, jak o tym rozmawiać.

Ale „zły Niemiec” i tak się czaił wszędzie.

Pamiętam z dzieciństwa książkę „Złota dzida Bolesława”. To były piastowskie legendy Ziemi Lubuskiej, spreparowane na użytek ówczesnej propagandy: słowiańskie krasnale i dobrzy polscy kmiecie kontra podli niemieccy burgrabiowie. Uwielbiałam ją. Ostatnio przeczytałam, że była też ukochaną lekturą Olgi Tokarczuk. Przedmowę do „Złotej dzidy Bolesława” napisał Eugeniusz Paukszta, który jest autorem m.in. bardzo za PRL-u poczytnej powieści „Wrastanie” o początkach osadnictwa na „Ziemiach Odzyskanych”. Zapamiętałam z owego wstępu, że w tych baśniach to, co złe, jednoznacznie łączy się z wrogim germańskim światem, a to, co piękne – oddycha polskością. Co ciekawe, Paukszta nie napisał tego zaraz po wojnie, lecz w latach 70., kiedy otwarto granicę między PRL i NRD. Stosunki niby się ocieplały, ale ciągle wszędzie obecni byli jacyś źli Niemcy.

Mówi pani o „Ziemiach Odzyskanych”. To dzisiaj termin kłopotliwy.

Dla mnie także, dlatego w książce piszę o tak zwanych „Ziemiach Odzyskanych” i używam tego terminu głównie dlatego, że jest powszechnie znany. Jednak zawsze w cudzysłowie, by zaznaczyć, że to odzyskiwanie znaczy dzisiaj coś zupełnie innego. W każdym razie na pewno dla mnie i wielu innych ludzi, których poznałam, pisząc książkę.

 

Calosc TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: