W Izraelu koronawirus to po prostu terrorysta

.

Przyslala Helenka Shayn


Z perspektywy państwa żydowskiego, zagrożenie dla życia i zdrowia tysięcy obywateli oznacza wojnę i nie ważne, czy atakują terroryści, wrogie armie czy epidemia.

W rezultacie w ruch poszła cała machina państwowa i militarna na skalę bliskowschodniego mocarstwa. Rezultatem jest nie tylko stosunkowo niewielka liczba ofiar w batalii, którą Izrael ma szansę wygrać, ale także powielenie społecznych schematów, mitów, ale także nierówności, błędów i niedociągnięć znanych ze wszystkich batalii toczonych przez państwo żydowskie.

Stan gotowości

Rząd Izraela bardzo szybko zdecydował się na odcięcie od reszty świata w odpowiedzi na pandemię koronawirusa. Już w marcu, gdy liczba zarażonych zaczęła być liczona w dziesiątkach, wprowadzono zakaz wjazdu dla obywateli krajów, w których choroba rozwijała się najszybciej, a pozostali turyści musieli rozpocząć pobyt od dwutygodniowej kwarantanny. Szybko jednak reguły zacieśniono, granice zaczęto zamykać, a obowiązkowa kwarantanna objęła wszystkich obywateli wracających do kraju – nikt inny nie miał już prawa wjechać.

Fakt potraktowania przez Izrael zarazy jak poważnego wroga zewnętrznego świadczyło użycie w walce Mosadu, słynnej agencji wywiadowczej, która w przeszłości zlikwidowała niejednego wroga państwa. Tym razem agenci wykorzystali swoje kontakty do zdobycia coraz trudniej dostępnego na świecie sprzętu medycznego, a w szczególności testów i respiratorów. Okazało się, że jeden z krajów arabskich znad Zatoki Perskiej gotów jest sprzedać cenne towary, ale nie może zrobić tego wprost, gdyż oficjalnie nie utrzymuje relacji z Izraelem. Natomiast „prawie tajna” transakcja, która pozwala zachować twarz, zarobić swoje, a przy okazji podbudować ważne, nieformalne związki na przyszłość, to zupełni co innego.

Służby specjalne

W walce z wrogiem rząd Beniamina Netanjahu sięgnął także po narzędzia wprost utworzone do walki z terroryzmem. Szin Bet, czyli służba bezpieczeństwa, odpowiedzialna za wykrywanie i eliminację zagrożeń, dysponuje ogromnymi zasobami i technologia na co dzień służącymi do nadzorowania i szpiegowania Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy. Tym razem, prawdopodobnie po raz pierwszy, na celowniku agentów obsługujących mechanizmy nadzoru elektronicznego nie znaleźli się mieszkańcy terytoriów okupowanych, ale współobywatele podejrzewani o roznoszenie koronawirusa.

Pracownicy służb bezpieczeństwa otrzymali zezwolenie podsłuchiwania i monitorowania prywatnych rozmów telefonicznych i komunikacji elektronicznej w celu śledzenia ludzi łamiących zasady kwarantanny, ale także wykrywania powiązań między ludźmi stanowiącymi potencjalne zagrożenie. Wielu Izraelczyków poczuło się nieswojo ze świadomością, że w każdej chwili mogą być podsłuchiwani i śledzeni przez agentów na co dzień zajmujących się walką z terroryzmem. W połowie kwietnia rząd w Jerozolimie poprosił Sąd Najwyższy o zgodę na „poszerzenie misji” Szin Bet w celu „poprawienia jakości informacji dostarczanych ministerstwu zdrowia” – nie sprecyzowano jednak, jakich narzędzi służba bezpieczeństwa będzie używać do inwigilacji społeczeństwa.

Bezprecedensowy nadzór połączony jest także z niezwykle restrykcyjną kwarantanną, za łamanie której grozi odpowiedzialność karna. Bardzo szybko izraelskie media obiegły obrazy policjantów w kombinezonach ochronnych aresztujących ludzi łamiących zasady. Nie brak także doniesień o nadużyciach, pobiciu obywateli przez funkcjonariuszy czy filmików pokazujących ucieczkę przed stróżami prawa. Niemniej Izraelczycy, którzy w większości mają za sobą służbę w wojsku, z dużym zrozumieniem i dyscypliną podeszli do restrykcji. Pikniki w odległości dozwolonych przepisami 100 m od domu czy krótkie spacery do sklepu stały się granicą tego co wolno, a czego już nie.

Ze swojej strony państwo również stara się zadbać nie tylko o fizyczne bezpieczeństwo, czyli izolację obywateli, ale także na bieżąco prowadzić politykę informacyjną. Gromadzeniu informacji o skali choroby przede wszystkim służą testy. Co prawda, okazało się, że jest ich za mało, aby każdy chętny mógł zostać zbadany podjeżdżając samochodem do punktu medycznego, ale i tak z liczbą 13,5 tys. testów na milion mieszkańców, Izrael należy do światowej czołówki (dla porównania w Polsce jest to niespełna 4 tys. na milion).

Mobilizacja objęła także wojsko, które nie tylko włączyło się do walki z chorobą – media izraelskie szybko zaczęły używać militarnego języka opisując rzeczywistość batalii, kampanii czy misji zwalczania niewidzialnego wroga – ale także musiało dostosować zasady wiosennego poboru do reguł izolacji i utrzymywania dystansu. Jak zwykle w takich sytuacjach, w telewizjach w internecie pojawiły się nagrania i zdjęcia pokazujące instruktorów szkolących nowych rekrutów z zachowaniem przepisowej odległości, albo przepełnione stołówki i żołnierzy pokotem śpiących na ulicy po tym, jak całą noc roznosili posiłki po domach objętych kwarantanną.

Izolacja całych dzielnic

Koronawirus, jak wszystkie poprzednie kampanie toczone przez Izrael, pokazał także społeczne podziały i nierówności. Co prawda partie ortodoksyjne zgodziły się na zamknięcie synagog i szkół religijnych nawet w święto Pesach, ale mieszkańcy ultraortodoksyjnych dzielnic, którzy nie służą w armii, a często ich pierwszym językiem jest jidysz, a nie hebrajski, nie chcą podporządkować się rygorom. W Bnej Brak pod Tel Awiwem czy w centrum Jerozolimy odnotowano jedne z najwyższych wskaźników zarażeń. Mimo to mieszkańcy fizycznie atakują żołnierzy i policjantów usiłujących wymusić kwarantannę. W rezultacie rząd postanowił izolować całe dzielnice i posłużyć się wojskiem w celu dostarczenia niezbędnych posiłków.

Na niedostateczną liczbę testów i brak wsparcia skarżą się także arabscy obywatele Izraela, choć sytuacja jest szczególnie dramatyczna na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy. W rządzonej przez Hamas enklawie nad Morzem Śródziemnym, gdzie żyje ok. 2 mln ludzi, jest zaledwie kilkadziesiąt respiratorów. Niewydolna jest także służba zdrowia Autonomii Palestyńskiej, jej przedstawiciele zwracają także uwagę na los tysięcy więźniów politycznych w izraelskich zakładach karanych.

Rząd Izraela, który sposób funkcjonowania przestawił na tryb wojenny, zapewne nie przejmie się ani losem mieszkańców terytorium okupowanych, ani apelami świata zewnętrznego. Jak w przypadku konfliktów zbrojnych, jedne, co się liczy w tej sytuacji jest życie i zdrowie własnych obywateli, a następnie ponowne, jak najszybsze, uruchomienie gospodarki.

Tradycyjnie w takich sytuacjach Izraelczycy oczekują od polityków porozumienia ponad podziałami i wykazania się postawą propaństwową. Tym właśnie uzasadnił Benny Gantz, do niedawna lider partii Niebiesko-Biała, porozumienie ze swoim głównym rywalem, Beniaminem Netanjahu i próbę utworzenia rządu jedności – pomimo aktu oskarżenia przeciwko obecnemu szefowi rządu i zarzutów dotychczasowych partnerów o zdradę. Oczywiście nie brak też przepychanek i walki o zakres kompetencji. Minister obrony Naftali Bennett przepycha się z szefem resortu zdrowia Jaakowem Litzmanem o pozycję lidera w walce z koronawirusem.

Kolejna wygrana wojna?

Pomimo krytyki, ale także niedociągnięć, według najnowszego rankingu konsorcjum Deep Knowledge Group Izrael jest obecnie najbezpieczniejszym krajem na świecie pod względem zagrożenia ze strony koronawirusa wyprzedzając Niemcy i Koreę Południową. Według badaczy Izraelczycy chwalić się mogą skuteczną kwarantanną, w tym monitorowaniem sytuacji, efektywną reakcją rządu i gotowością służb ratowniczych. Nie dziwi też wysokie, bo 8. miejsce Izraela, pod względem radzenia sobie z przypadkami choroby – na blisko 12 tys. stwierdzonych zarażeń, dotychczas zmarło 117 osób. Te wyniki potwierdzą przekonanie głęboko zakorzenione w izraelskim sposobie myślenia o państwie, które – ich zdaniem – istnieje właśnie po to, by chronić życie obywateli – niezależnie od rodzaju zagrożenia

 


https://www.newsweek.pl/swiat/koronawirus-izrael-potraktowal-koronawirusa-jak-wyzwanie-dla-bezpieczenstwa-obywateli/lzx5bwj

3 komentarze to “W Izraelu koronawirus to po prostu terrorysta”

  1. Mozna tylko podziwiac i gratulowac wladzom Izraela madrych decyzji i ich sprawnej realizacji. Niestety, nie mozna tego samego powiedziec o wladzach Szwecji, przez co zostalismy wczyscy wystawieni na kolejny koszmarny eksperyment.

  2. Niestety sytuacja nie tak rozowa jak przedstawiona przez redaktora „Newsweeka”…
    Np.sprawa zaniedbania domow opieki dla starych I sila rzeczy schorowanych ludzi dotarla juz nawet do sadu najwyzszego I …zostala oddalona…
    Nie wspominajac o sytuacji finansowej I politycznej,ktore przestwiaja kwestie korony na dalsze tory….
    ZDROWIA ZYCZE!

  3. A.kuperman 16/04/2020 at 06:06

    Jest wiele panstw kore lepiej sobie radza. np. Nowa Zelandia. wedlug innej statystyki Izrael jest dopiero na 46 miejscu w walce z Korona. Nie przesadzajmy z tym samochwaleniem sie.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: