„Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia” – pierwsza monografia o grupie Aleksandra Ładosia

Przyslal Staszek Shpetner


„Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia” – to nowa publikacja opisująca działania tzw. grupy Ładosia – polskich dyplomatów z czasów wojny, którzy wraz z działaczami organizacji żydowskich próbowali ratować zagrożonych Zagładą Żydów. Ładoś i jego współpracownicy fałszowali dokumenty latynoamerykańskie, przemycali ludzi przez terytorium Francji Vichy, sprawowali opiekę nad żydowskimi uchodźcami, a w ostatniej fazie wojny wspierali organizacje żydowskie w próbach wykupu Żydów z rąk niemieckich nazistów.

„Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia" – pierwsza monografia o grupie Aleksandra Ładosia

Promocja książki odbyla się 11 września 2020 (piątek), o godz. 14.00 w Centrum Prasowym Foksal w sali B, przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie.

Autorką publikacji – pierwszej tak obszernej pracy monograficznej na temat grupy Ładosia – jest dr Danuta Drywa, historyk Zagłady i kierownik Działu Dokumentującego w Muzeum Stutthof w Sztutowie. Dr Drywa jest autorką wielu wydawnictw naukowych i popularnonaukowych, poświęconych historii KL Stutthof, oraz wystaw, w tym: „Żydzi w KL Stutthof” oraz wystawy poświęconej więźniarkom kobiecego obozu koncentracyjnego Ravensbrück „Tajne nauczanķie Polek w KL Ravensbrück”. W jej dorobku znajduje się też jeden z pierwszych artykułów opisujących działalność grupy Ładosia.

W jutrzejszej promocji książki wezmą udział dr Danuta Drywa, autorka książki, dr hab. prof. Instytutu Historii PAN Magdalena Gawin, wiceminister kultury, dr Jakub Kumoch ambasador RP w Turcji (w latach 2016–2020 ambasador RP w Szwajcarii, który przyczynił się do odkupienia przez Polskę tzw. Archiwum Eissa dokumentującego działalność Grupy Ładosia) oraz dr Wojciech Płosa, kierownik Archiwum Muzeum Auschwitz.

Początkowo monografia ta miała dotyczyć jedynie pomocy Poselstwa RP w Bernie udzielanej obywatelom polskim pochodzenia żydowskiego, przebywającym w Szwajcarii. Jednak badania pokazały, że nie można rozdzielić pewnych spraw, że wszystko się łączy i że działalność poszczególnych Komitetów Opieki nad Uchodźcami polskimi, które powstawały w krajach, gdzie przebywali polscy obywatele, nie byłaby do końca możliwa, gdyby nie pośrednictwo Poselstwa w Bernie z rządem polskim w Londynie – powiedziała dr Danuta Drywa.

Autorka książki wykazała, jak dalece placówka berneńska była świadomie wybranym narzędziem w działaniach ratunkowych, pomocowych oraz informacyjnych, prowadzonych przez polski rząd w Londynie – napisał we wstępie dyrektor Muzeum Auschwitz dr Piotr M. A. Cywiński.

Publikacja dr Drywy szerszym spojrzeniem na działania grupy Ładosia
W ratowanie spuścizny archiwalnej po tej działalności zaangażowała się w ostatnich dwóch latach ambasada RP w Bernie, kierowana w latach 2016-2020 przez ambasadora Jakuba Kumocha. Dzięki staraniom jego oraz konsula honorowego w Zurychu, Markusa Blechnera, a także wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego część zachowanych dokumentów dotyczących grupy – tzw. Archiwum Eissa – w 2018 r. trafiła do Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

 Doktor Drywa, której pierwszy rękopis książki powstał wiele lat temu, jest pionierką badań nad Ładosiem. Jej praca to efekt żmudnej kwerendy w szwajcarskich archiwach. Książka pokazuje też, że fałszowanie paszportów Ameryki Łacińskiej było tylko niewielką częścią działalności Ładosia, który wyrasta na jednego z głównych bohaterów światowego ratownictwa dyplomatycznego w czasie Zagłady – powiedział Jakub Kumoch, obecnie ambasador RP w Turcji.


Kumoch dodał, że jego zdaniem „przemilczana historia” to doskonały podtytuł.

Przemilczenie Ładosia obciąża nasze studia nad Zagładą i nas samych. W całym kraju są ulice Wallenberga, a nie ma ani jednej ulicy Aleksandra Ładosia. Wydając tę monografię, Muzeum Auschwitz po części naprawia tę krzywdę wiele lat po śmierci polskiego ambasadora, który jeszcze w czasie Holokaustu nazywany bywał przez żydowskich współpracowników „Sprawiedliwym wśród narodów świata” – podkreśla Jakub Kumoch.

Publikacja została podzielona na cztery rozdziały. Początek książki opisuje działalność Poselstwa RP w Bernie od września 1939 r. do kwietnia 1940 r., jeszcze w czasach, gdy kierował nim poprzednik Ładosia, poseł Tytus Komarnicki. Dalsze rozdziały obejmują okres od maja 1940 r., czyli w czasach Ładosia. Publikacja przybliża również kwestie działalności międzynarodowej Poselstwa RP w Bernie. Ostatni rozdział porusza temat polskiej placówki dyplomatycznej jako centrum informacji o Zagładzie Żydów.

Doktor Drywa opisuje Ładosia znacznie szerzej niż wcześniejsi autorzy, w tym ja sam. O ile my zwracaliśmy głównie uwagę na fenomen paszportów latynoamerykańskich, badaczka pokazuje akcję w o wiele szerszej perspektywie. Szczegółowo zajmuje się m.in. bezprecedensową sprawą depesz Ładosia – informacji o Holokauście i o ratowaniu z Holokaustu, wysyłanymi przez żydowskie organizacje korzystające z infrastruktury polskich placówek dyplomatycznych. Osobą, która wydała zgodę na korzystanie z polskich szyfrów, był właśnie Ładoś. Pod niektórymi są jego dopiski – powiedział Jakub Kumoch.

Klikanaście lat pracy nad publikacją
Pracę nad publikacją badaczka rozpoczęła jesienią w 2008 r. kwerendami w archiwach szwajcarskich, w tym w Schweizerische Bundesarchiv w Bernie, Archiv für Zeitgeschichte der ETH Zürich – afz.ethz.ch w Zurychu (zbiory: Historisches Archiv der Schweizerischen Israelitischen Gemeindebundes, Saly Mayer Archiv-des American Jewish Joint Distribution Committe New York (1939-1950) oraz Memoiren von dr Julius Kühl). Ponadto przeprowadziła kwerendę w Bibliotece i archiwum Muzeum Polskiego na zamku w Rapperswil oraz spotkała się z autorem książki Polacy-Żydzi-Szwajcarzy Paulem Staufferem, który w skrócie poruszył w swojej publikacji szereg spraw związanych z działalnością Poselstwa RP w Bernie w latach 1939-1945. W kraju zbadała przede wszystkim zbiór Akta Poselstwa RP w Bernie w latach 1939-1945, znajdujący się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie oraz z materiały znajdujące się w Wojskowym Biurze Badań Historycznych w Warszawie.

„Grupa Ładosia”


Tzw. grupa Ładosia była nieformalną formą współpracy polskich dyplomatów z Poselstwa RP w Bernie i przedstawicieli organizacji żydowskich na rzecz ratowania europejskich Żydów. Kierowana przez ambasadora Aleksandra Ładosia grupa dostarczała fałszywe paszporty południowoamerykańskie: Paragwaju, Peru, Haiti i Hondurasu, które miały ochronić ich posiadaczy przed wywózką do obozów zagłady w okupowanej przez Niemcy Polsce. Według różnych szacunków wydano w sumie od 8 do 10 tysięcy takich dokumentów. Jakub Kumoch i inni autorzy opublikowanej niedawno po polsku i po angielsku „Listy Ładosia” szacują liczbę ocalonych w ten sposób na co najmniej od 2 do 3 tysięcy.


W skład grupy wchodziło czterech dyplomatów Poselstwa Rzeczypospolitej Polskiej: Aleksander Ładoś, Konstanty Rokicki, Stefan Ryniewicz oraz Juliusz Kühl, a także dwóch pochodzących z Polski przedstawicieli szwajcarskich środowisk żydowskich: członek utworzonego przez Światowy Kongres Żydów komitetu RELICO (Komitetu Pomocy Żydowskim Ofiarom Wojny) Abraham Silberschein oraz przedstawiciel Agudat Israel Chaim Eiss.
 

Wśród ludzi ratujących najbardziej zagrożonych – europejskich Żydów – szczególne miejsce przypada dyplomatom. Oni to mogli wydawać paszporty, wizy, dokumenty, które niejednokrotnie pozwalały uniknąć deportacji do obozów śmierci lub umożliwiały przedostanie się do stref o mniejszym zagrożeniu. Powszechnie znane są nazwiska Henryka Sławika, Chiune Sugihary czy Raoula Wallenberga. Do niedawna natomiast tylko nieliczni badacze dziejów dyplomacji wspominali o działaniach podjętych przez polskich dyplomatów w Szwajcarii – głównie Aleksandra Ładosia, Konstantego Rokickiego, Juliusza Kühla i Stefana Ryniewicza – napisał dr Piotr M. A. Cywiński.


Losy dyplomatów z „Grupy Ładosia”

Po wojnie ambasador Aleksander Ładoś, po kilkunastu latach prób zorganizowania sobie życia pod Paryżem, wrócił w 1960 r. ciężko i nieuleczalnie chory do Polski. Pozostawił po sobie niedokończone wspomnienia, w których nie zdążył przed śmiercią dogłębnie opisać akcji paszportowej. Konsul Konstanty Rokicki, który sfabrykował blisko połowę wszystkich berneńskich dokumentów, żył po wojnie w ubóstwie i zmarł w kompletnym zapomnieniu w Lucernie w 1958 r. Juliusz Kühl po wojnie trafił do Kanady, gdzie rozwijał własny biznes, a pod koniec życia przeniósł się na Florydę. Stefan Ryniewicz wyemigrował po wojnie do Argentyny, gdzie działał w środowisku polonijnym w Buenos Aires do swojej śmierci w marcu 1988 r. Abraham Silberschein został za działalność paszportową zatrzymany w 1943 r. przez szwajcarską policję i wypuszczony po interwencjach polskich dyplomatów, kilka lat po wojnie zmarł w Genewie. Chaim Eiss zmarł na zawał serca jeszcze w listopadzie 1943 r., został pochowany na ortodoksyjnym cmentarzu żydowskim pod Zurychem.

Ten ostatni działacz pozostawił po sobie obfite archiwum, którego dwie duże części zostały pozyskane przez Muzeum Auschwitz w 2018 i 2020 r. Są wśród nich m.in. oryginalne paszporty Paragwaju, sfałszowane przez konsula Konstantego Rokickiego, oraz korespondencja Eissa z polskimi dyplomatami. Są też zdjęcia paszportowe osób ratowanych, zarówno tych, którzy przeżyli Holokaust, jak i tych, których nie udało się uratować. Kolekcja zawiera również m.in. nieznane dotychczas zdjęcie Rutki Laskier, „polskiej Anny Frank”, 14-letniej pamiętnikarki z getta w Będzinie, zamordowanej w 1943 r. w obozie zagłady Auschwitz.
Prowadzone na szeroką skalę badania doprowadziły do tego, że w kwietniu 2019 r. Yad Vashem w Jerozolimie przyznał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata konsulowi Konstantemu Rokickiemu, wyraził uznanie Aleksandrowi Ładosiowi i Stefanowi Ryniewiczowi, błędnie nazwanymi „konsulami”. Decyzja spotkała się jednak z protestem nie tylko rodziny Rokickiego, która odmówiła przyjęcia medalu, ale również ponad 30 osób ocalonych przez grupę Ładosia.

Doprowadziło to do wznowienia postępowania w sprawie Ładosia i Ryniewicza. Kwestia przyznania tytułów Sprawiedliwych obu dyplomatom jest obecnie procedowana, a na jej rzecz zaangażował się wybitny izraelski historyk Zagłady, Mordecai Paldiel, który sam jako dziecko był uchodźcą w Szwajcarii i znajdował się pod opieką polskiej placówki.

Książka „Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia” została opublikowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego we współpracy z Muzeum Auschwitz..


Cala publikacja w formacie PDF

TUTAJ

4 komentarze to “„Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia” – pierwsza monografia o grupie Aleksandra Ładosia”

  1. Rzeczywiscie falszywka :
    https://en.wikipedia.org/wiki/Adam_Daniel_Rotfeld
    „:.. During the war he was among people who received the Paraguayan citizenship certificate issued by Ładoś Group.[2] ”
    I Wiki o Lados Group wspomina wlasnie te 10.000 …..
    p.s. Kiedy byl M. S. Zagranicznych Polska tak jak glosowala przeciw Izraelowi tak i glosowala dalej…

  2. Adam Rotfeld zostal uratowany przez Metropolitan Szeptyckiego, kolo Lwowa, gdzie przed wojna jego ojciec (Adama Rotfelda) byl rabinem, o ile sie nie myle. Wiec nastepna falszywka.

  3. Zajrzalem do „Wiki”, i wg. niej okolo 10 000(10 tysiecy !!) Zydow zostalo uratowanych dzieki tym paszportom..
    Miedzy innymi Adam Rotfeld, pozniejszy polski Minister Spraw Zagranicznych…….
    Bardzo to wszystko zaskakujace…

  4. teresapollin 15/11/2020 at 02:48

    Tyle problematycznych stwierdzen, ze nie wiadomo od czego zaczac. Wiec zaczne od „polskiej Anny Frank” – Rutka Laskier byla Zydowka i wlasnie dlatego zostala zamordowana przez Niemcow. Amb. Lados byl napewno porzadnym czlowiekiem tak jak inni wymienieni polscy dyplomaci, ALE bohaterami tej akcji jest Abraham Zylbersztajn i Chaim Eiss. Rownoznaczacymi bohaterami bylo amerykanskie zydowstwo, ktore wyslalo pieniadze na przekupienie urzednikow w poludniow-Amerykanskich ambasadach. Te pieniadze byly wyslane do polskiego rzadu w Londynie, ktory te dolary wymienili na funty angielskie WEDLUG OFICJALNEGO kursu walutowego. Ciekawe kto wlozyl do kieszeni roznice w kursach wymiany. Zdjecia paszportowe zostaly wykonane w Bedzinie i tymczasowe wizy byly wystawione w wiekszosci na nazwiska Zydow odstawionych w 1942 i 43 roku prosto do komor gazowych w Birkenau. Wiec konsul Rokicki nie falszowal paszportow a laissez-passer i zmienial nazwiska, bo poprzedni Zydzi na ktorych nazwiska ten dokument byl wystawiony, juz nie zyli. I najwazniejsze pytanie – ilu polskich Zydow zostalo uratowanych przez ta akcje? Niewielu.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: