Uncategorized

Chanuka, serowe latkies i nieczyste sumienie

Alex Wieseltier


I znowu mamy Chanukę, radosne Święto Świateł. Co tu robić, kiedy Korona odcięła nas od radości tego świata? Odwiedziny u krewnych i znajomych ograniczone, bo i oni i ja przestrzegają zaleceń służby zdrowia i rządu. Właśnie w Chanukę rząd postanowił zamknąć 80% kraju (Dania) do końca roku. To, że Boże Narodzenie będzie miało taki sam przebieg jak Chanuka w tym roku, to małe pocieszenie.
Wiec może zabrać się do pieczenia chanukowych przysmaków? No tak. W zeszłym roku popisałem się latkies, czyli plackami ziemniaczanymi. To może zrobić sufaganiyot, takie chanukowe pączki?
No to popatrzmy na przepis. Opakowanie drożdży, trzy szklanki mąki, ćwiartka szklanki cukru, 50 gram margaryny, dwa duże żółtka, ćwierć litra cieplej wody lub mleka, odrobinę soli, 80 gram galaretki lub dżemu truskawkowego, olej do smażenia i cukier puder do dekoracji. Ujdzie w tłoku. Ale zaraz, zaraz. Totalny czas na zrobienie tych pączków cztery i pół godziny?! Odpada w przedbiegach!


Hm! Co można jeszcze? Aha! Sam pisałem o tej Yehudit i jej kozim serze. To może serowe latkies? Przepis wygląda prosto. Olej, dwa ziemniaki, 300 gram koziego sera, dwa jajka, dwa ząbki czosnku, pól łyżeczki pieprzu, ćwierć łyżeczki soli, ćwiartka łyżeczki proszku do pieczenia i dwie i pól łyżki mąki macowej.
Już raz to próbowałem. Ale dwa dni temu coś musiałem spartaczyć, bo mieszanina była za bardzo lejąca i te cholerna placki przyklejały się do patelni. Mimo niezbyt ciekawego wyglądu dały się zjeść, ale z tym smakiem to wolałbym placki ziemniaczane.


Wiec tym razem musi być lepiej. Na pewno więcej oleju na patelni, bo może było go za mało? I tylko pól tej porcji sera, to może konsystencja będzie bardziej przypominająca placki i tylko jedno jajko, bo więcej nie mam! I jak się doda więcej mąki, to na pewno będzie gites!


No to jazda! Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę i ugotować. Odfajkowane! Utłuc ugotowane kartofle. Zrobione! Nawet lepiej, bo znaleziony tłuczek z Tupperware robi to lepiej niż ten młotek do mięsa, który użyłem za pierwszym razem. I nadaje się znakomicie do zmieszania kartofli z serem. Nawet chwacko poszło! No to chlap mąką. Teraz jajko i przyprawy. I mieszać. I mieszać. Zaraz. Czemu to takie suche? Pies gryzł. Można nabierać porcje rękami. Trochę się to klei do palców, ale na patelni smaży się jak ta lala. I żadnego przyklejania się! Za foremne ten nakładane ręką placki, to nie są. Ale kolorek znakomity!


Udało się. Jeszcze tylko posypać pokrojonym szczypiorkiem i można już jeść, maczając placuszki w śmietance. Jeszcze tylko odłożyć cztery placuszki, com je przyrzekł wnuczce i można było zasiąść do stołu!
Wyglądały nieźle i smakowały też dobrze.
A dzisiaj popatrzyłem na te cztery serowe latkies i…je zjadłem! Na zimno smakowały jeszcze lepiej!
Ojej! A co z wnuczką? Sorry Bella! Jestem Ci krewny cztery placki! Ale jak się do nich zabiorę jeszcze raz, to na pewno odłożę dla Ciebie.

Alex Wieseltier
https://alexwieseltier2206.webnode.dk/l/chanuka-serowe-latkies-i-nieczyste-sumienie/

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.