Uncategorized

Dlaczego Amerykanie czytają Lema? „The New Yorker” chwali Orlińskiego

Stanislaw Lem

Anna S. Dębowska

Stanisław Lem w swoim domu. Kraków, 4 stycznia 1993 (Fot. Wojciech Druszcz / Agencja Wyborcza.pl)”Świetne, najwyższej klasy science fiction ” – pisze „The New Yorker” o prozie Stanisława Lema i zastanawia się, dlaczego pisarz ukrywał swoje żydowskie pochodzenie. Amerykanie uczcili jego setną rocznicę urodzin, wydając osiem książek jego autorstwa.

„Stanisław Lem nie miał wątpliwości, że mimo postępu technologicznego i podboju kosmosu ludzkość jest skazana na tragiczny los. Obawiał się, że w trakcie badań nad przestrzenią kosmiczną naukowcy natkną się na pozaziemską inteligencję tak odmienną od ludzkiej, że mieszkańcy Ziemi stracą całkowicie przekonanie o własnej wyjątkowości. Technologia nie zbawi ludzkości” – pisze w „The New Yorkerze” nowojorski pisarz i publicysta Caleb Crain.

„The New Yorker” o Lemie i „genialnej biografii”  

W najnowszym numerze słynnego tygodnika znajdziemy obszerną i zarazem pogłębioną sylwetkę Stanisława Lema. „Ocalony z holocaustu, który pisał najwyższej klasy science fiction” – tak w wolnym tłumaczeniu brzmi tytuł artykułu Caleba Craina („A Holocaust Survivor’s Hardboiled Science Fiction”).

„Chociaż Lem bardzo rzadko opowiadał o swoich przeżyciach w okupowanej przez hitlerowców i Sowietów Polsce, to jednak ciążyły mu one i wywarły przemożny wpływ na jego prozę” – stawia tezę Crain, posiłkując się przy tym dwiema wydanymi w Polsce biografiami Stanisława Lema. 

Chodzi o książkę Agnieszki Gajewskiej „Zagłada i gwiazdy: przeszłość w prozie Stanisława Lema”, która w Stanach Zjednoczonych ukazała się pod tytułem „Holocaust and the Stars” w tłumaczeniu Katarzyny Gucio, oraz o tom Wojciecha Orlińskiego „Lem. Życie nie z tej ziemi”, który wciąż czeka na angielski przekład.

O książce wieloletniego dziennikarza „Wyborczej” wciąż publikującego na łamach „Dużego Formatu” Crain pisze, że jest to „napisana żywym językiem biografia” („a lively, genial biography”).

Amerykanie ponownie wydają Lema

W 2021 r. Stanisław Lem obchodziłby setne urodziny. W Polsce obchodzono w tym czasie Rok Lemowski, zaś w Stanach Zjednoczonych wznowiono sześć książek pisarza oraz wydano nowe przekłady dwóch innych tytułów.

Książki Lema ukazały się w latach 2020 i 2021 w pięknej szacie graficznej nakładem wydawnictwa MIT Press, które działa przy słynnym Massachusetts Institute of Technology w Cambridge w stanie Massachusetts. 

MIT Press po kolei wznowiło „Głos Pana”, „Dzienniki gwiazdowe”, „Wysoki Zamek”, „Szpital Przemienienia”, „Powrót z gwiazd” i „Niezwyciężonego”. 

Prócz tego wydawca zamówił dwa przekłady książek, które wcześniej nie ukazały się po angielsku. Peter Butko przetłumaczył „Dialogi”, a Antonia Lloyd-Jones, tłumaczka książek Olgi Tokarczuk, podjęła się przekładu krótkiej prozy Lema wydanej pod tytułem „Prawda i inne opowiadania”.

„Oczywiście, Lem jest znany w USA głównie dzięki powieści „Solaris” (1961), która stała się kanwą filmów Andrieja Tarkowskiego i Stevena Soderbergha” – przypomina w „The New Yorkerze” Caleb Crain.

Dlaczego Lem ukrywał przeszłość

Artykuł Craina to doskonale przedstawiona sylwetka polskiego pisarza. Znajdujemy w niej opis dzieciństwa spędzonego przez Lema we Lwowie, ocalenia z pożogi, życia w stalinowskim i gomułkowskim Krakowie, gdzie bezpieka poddała go obserwacji po Marcu ’68. Crian pisze o kolejnych książkach Lema, o jego niezadowoleniu z filmowej adaptacji „Solaris” w reżyserii Andrieja Tarkowskiego, o poparciu dla „Solidarności” i ataku paniki, który nawiedził pisarza, gdy w Polsce wprowadzono stan wojenny.

Śladem polskich biografów Lema – Gajewskiej i Orlińskiego – Crain wyłapuje w artykule drobne szczegóły i motywy świadczące o traumie holocaustu, pojawiające się w niektórych jego powieściach.

Na przykład w powieści „Głos Pana” z 1968 r. Grupa amerykańskich naukowców pracuje w niej nad odczytaniem tajemniczego sygnału, który napłynął z kosmosu i który oni interpretują jako niezrozumiały komunikat ze strony kosmitów. Pracują też nad straszliwą bronią masowego rażenia.

Jeden z naukowców ma na imię Saul Rappaport. Cudem, przypadkiem lub szczęśliwym zbiegiem okoliczności uniknął śmierci przez rozstrzelanie z rąk Niemców w roku 1942. Crain cytuje właśnie ten znamienny fragment powieści, pisząc, że jest to zakamuflowany w literackim ujęciu kawałek autobiografii polskiego pisarza.

Crain skupia się na strategii milczenia na temat zagłady, którą obrał Lem po wojnie. „Jak wielu Żydów z jego pokolenia, którzy po wojnie zdecydowali się zostać w Polsce, rzadko kiedy wypowiadał się o swoim pochodzeniu, jeśli już, to prywatnie, a publicznie właściwie nigdy”.

Lem ominął np. ten wątek w swojej autobiograficznej powieści „Wysoki Zamek” (1966), w której wspomina dzieciństwo i lata szkolne w przedwojennym Lwowie.

Crain dodaje do tego ciekawostkę: „Jedyny raz wypowiedział się publicznie na temat swojego żydowskiego pochodzenia na łamach „The New Yorkera”, magazynu, w którym piszę te słowa. Było to w roku 1984 i nawet wtedy zbagatelizował znaczenie tych wydarzeń w swoim życiu”.

Autor artykułu odsyła przy tym amerykańskich czytelników do dwóch biograficznych książek o Lemie, autorstwa Agnieszki Gajewskiej („Zagłada i gwiazdy: przeszłość w prozie Stanisława Lema”) i Wojciecha Orlińskiego („Lem. Życie nie z tej ziemi”). Ich autorzy uchylają rąbka tajemnicy w sprawie żydowskiego wątku w życiorysie Stanisława Lema.

„Są przekonani, że Lem we Lwowie był zmuszony do noszenia żółtej gwiazdy Dawida, którą Niemcy oznaczali osoby pochodzenia żydowskiego” – czytamy w „The New Yorkerze”.

Życie w podbitej Polsce

Crain sporo miejsca w artykule poświęca przedwojennemu miastu Lwów, trzeciej co do wielkości polskiej metropolii w okresie dwudziestolecia międzywojennego, w którym mieszkała bardzo liczna społeczność żydowska, poddana eksterminacji i przez Sowietów, i przez hitlerowców (z zagłady ocalało jedynie 823 lwowskich Żydów).

Ale Crain pisze też o prześladowaniach Polaków z rąk Sowietów, o wymordowaniu polskiej elity przez NKWD oraz deportacji na wschód półtora miliona Polaków. Pisze o koszmarze hitlerowskiej okupacji, utworzeniu przez Niemców milicji złożonej z ukraińskich nacjonalistów, którzy organizowali pogromy.

Odpryski tych tragicznych wydarzeń Lem zawarł w „Głosie Pana”, w świadectwach naukowca Rappaporta, a także w „Edenie” (tu Crain powołuje się na Orlińskiego), w którym pada pytanie „Czy na tym świecie nie ma nic poza grobami?”

Caleb Crain, który sam jest pisarzem, autorem książki „Necessary Errors” nominowanej w 2014 r. do nagrody literackiej Lambda w kategorii „proza gejowska”, analizuje cytat z „Edenu”, mistrzowski opis rowu pełnego trupów. W książce Lem pisze o planecie Eden, na której rozwiniętą dyscypliną naukową jest bioinżynieria. W celu utworzenia lepszej rasy przeprowadza się manipulacje genetyczne, a wytwory tych eksperymentów są uśmiercane.

Przy czym każdy może czytać Lema po swojemu i zgodnie z aktualną optyką: „Kiedy w <Edenie> natknąłem się na scenę, w której astronauci znajdują gigantyczną fabrykę automatów, która niszczy własne produkty, byłem przekonany, że to metafora kapitalizmu” – przyznaje Caleb Crain.

Anna S. Dębowska

Dlaczego Amerykanie czytają Lema? „The New Yorker” chwali Orlińskiego

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Zainteresowanym Lememhttp://pauza.krakow.pl/277_279_9&10_2014.pdf

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.