Uncategorized

Ataki na wizytę Ben-Gvira na Górze Świątynnej przeczą rozsądkowi.


Melanie Phillips

Ci, którzy drapią się w głowę nad tym, w jaki sposób zachodni liberałowie stracili całkowicie kontakt z rozsądkiem w kwestiach rasy, płci i zachodniego „kolonializmu”, mogą z pożytkiem przyjrzeć się reakcji na wizytę Itamara Ben-Gvira na jerozolimskiej Górze Świątynnej w tym tygodniu.

Oto Żyd przez 15 minut spacerował po miejscu, które jest najświętsze dla judaizmu. Zrobił to bez fanfar czy uwagi mediów, wcześnie rano, gdy kompleks był prawie pusty, nie modlił się tam ani nie stwierdził niczego, co mogłoby wywołać kłopoty.

Mimo to jego wizyta wywołała wrzawę, twierdząc, że był to akt ekstremistyczny, że prawdopodobnie wywoła nową wojnę terrorystyczną, a nawet – co stwierdził jeden z felietonistów Ha’aretz – że Ben-Gvir prowadzi Izrael „na drogę do szaleństwa”.

W każdym zdrowym świecie jest to po prostu nie do pojęcia. Ben-Gvir miał pełne prawo tam być. Nie zrobił nic nadzwyczajnego. Inni izraelscy Żydzi, w tym ministrowie rządu, regularnie odwiedzają to miejsce.

Osobami faktycznie odpowiedzialnymi za podżeganie do przemocy w związku z Górą Świątynną są palestyńscy Arabowie. Od lat 20-tych wywołują fanatyczną religijną histerię i mordy na Izraelczykach, nikczemnie fałszywym twierdzeniem, że Żydzi burzą lub planują zniszczyć meczet Al-Aksa.

Podobne twierdzenia pojawiły się w 2022 roku, kiedy palestyńscy Arabowie zamienili Al-Aksę w magazyn amunicji, skąd ciskali kamieniami w Żydów modlących się pod Ścianą Płaczu i atakowali Żydów zmierzających tam.

Powodem jest to, że jako miejsce żydowskiej Świątyni, która była centrum żydowskiego życia religijnego w starożytnym Izraelu, aż do jej zniszczenia w 70 r. n.e., Góra Świątynna stoi w samym centrum wyjątkowego roszczenia Żydów do Jerozolimy i ziemi.

Dlatego Palestyńczycy próbują zniszczyć dowody archeologiczne, które zostały wykopane w tym miejscu przez lata. Próbują wymazać Żydów z ich własnej historii na tej ziemi – wieki przed tym, jak pierwsi Arabowie lub muzułmanie wtargnęli na nią – aby poprzeć śmiesznie fałszywe twierdzenie, że palestyńscy Arabowie byli rdzenną ludnością.

Jednak wykorzystanie Góry Świątynnej do podżegania, przemocy i religijnego supersyjonizmu nie spotyka się z potępieniem ze strony zachodniej lewicy. Nie przyznają oni, że ta agresja, która uderza w sam judaizm, jest prawdziwą przyczyną konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Zamiast tego administracja Bidena potępiła wyprawę Ben-Gvira jako „niedopuszczalną” i „jednostronną” akcję, która „podcięła historyczne status quo”. Nie tylko było to nieprawdą, ale status quo, który podtrzymuje Izrael, sam w sobie jest nie do przyjęcia.

Status quo uniemożliwia Żydom i chrześcijanom modlenie się w ich własnym świętym miejscu; ogranicza niemuzułmanów do wejścia tylko przez jedną z 12 bram, podczas gdy muzułmanie mogą korzystać ze wszystkich bram; zabrania Żydom picia z fontanny na terenie kompleksu z powodu twierdzenia, że Żydzi są „nieczyści”.

Fałszywie twierdząc, że Izrael próbuje wypędzić muzułmanów z ich świętego miejsca, palestyńscy Arabowie krzyczą, że żaden Żyd nie może postawić stopy na Górze Świątynnej, co szef Autonomii Palestyńskiej Mahmoud Abbas określił jako „ich brudne stopy”.

Ta obrzydliwa dyskryminacja rasowa i przemoc nie spotyka się z potępieniem ze strony administracji Bidena czy zachodniej lewicy. Zamiast tego, to Ben-Gvir jest oskarżany o rasizm.

Porozumienia z Oslo stwierdzają: „Strona palestyńska zapewni swobodny dostęp, uszanuje sposoby kultu w i nie dokona żadnych zmian w, świętych miejscach żydowskich”.

Zarówno na Górze Świątynnej, jak i w świętym żydowskim miejscu Grobu Józefa w Nablusie, który jest pod kontrolą Autonomii Palestyńskiej, palestyńscy Arabowie wielokrotnie złamali to zobowiązanie.

Od lat Żydzi odwiedzający Grób Józefa są atakowani przez arabskich buntowników i strzelców, ostatnio 21 grudnia 2022 r., kiedy to żydowscy wierzący i pilnujący ich żołnierze znaleźli się pod silnym ostrzałem.

Jednak nie spotyka się to z potępieniem ze strony administracji Bidena czy zachodniej lewicy. Zamiast tego pojawiają się ukryte groźby, że USA ukarają Izrael za obecność Ben-Gvira w rządzie.

W ten sam sposób kolejne administracje demokratyczne i inni zachodni liberałowie obarczali Izrael odpowiedzialnością za arabską wojnę przeciwko niemu, uzasadniając to tym, że Izrael „nielegalnie okupuje” ziemię palestyńską.

Jest to niepoważne z geopolitycznego punktu widzenia. Tylko Żydzi mają prawne, historyczne i moralne prawo do tej ziemi. Żydzi są jej jedyną istniejącą rdzenną ludnością, a palestyńscy Arabowie są jej niedoszłymi okupantami prowadzącymi działalność kolonialną, deklarującymi, że „ani jeden Żyd” nie będzie mógł mieszkać w państwie Palestyna.

Jednak ta próba wymazania Żydów z ich własnego kraju, a nawet z ich własnej historii, jest ignorowana przez „antyrasistowską” zachodnią lewicę, która zamiast tego oskarża Ben-Gvira o promowanie czystek etnicznych.

W dzikim tweecie w tym tygodniu sen. Ted Cruz stwierdził, że „patologiczna obsesja” administracji Bidena na punkcie podkopywania Izraela zagraża bezpieczeństwu narodowemu Ameryki i jej sojuszników.

Ataki administracji po wizycie Ben-Gvira, stwierdził Cruz, przekonają palestyńskich urzędników, że kompromis jest niepotrzebny, ponieważ administracje Demokratów „będą wymuszać na naszych izraelskich sojusznikach niebezpieczne ustępstwa.” Administracja, dodał, konsekwentnie dąży do podważenia bezpieczeństwa i suwerenności Izraela, jednocześnie wylewając ponad 1 miliard dolarów na obszary palestyńskie i „sprowadzając do Waszyngtonu urzędników terrorystycznej Organizacji Wyzwolenia Palestyny”.

To perwersyjne zachowanie zachodnich liberałów, wspomagane przez izraelskich lewicowców, którzy podsycają ogień poprzez jeszcze bardziej histeryczne promowanie tych kłamstw i ustępstw, ogromnie zachęca do dalszego palestyńskiego odrzucenia i przemocy. To także aktywnie ośmiela egzystencjalnych wrogów Izraela wśród światowych tyranii i kleptokracji, którzy używają rezolucji ONZ i „lawfare” by spróbować obalić Izrael.

Wyobraźcie sobie, że Ameryka stwierdziła, że te palestyńskie kłamstwa i podżeganie muszą się skończyć, że Izrael ma prawo i historię po swojej stronie i że jedynymi agresorami w tej wojnie są palestyńscy Arabowie, którzy chcą zniszczyć prawo Żydów do ich kraju i historycznej tożsamości.

Strategia eksterminacji Palestyńczyków załamałaby się z dnia na dzień, ponieważ głównym powodem, dla którego ta wojna nigdy się nie kończy, jest wsparcie Zachodu dla ich sprawy.

Rezultatem jest wyjątkowa i szalona sytuacja, w której Izrael jest zmuszony finansować ludzi, którzy kontynuują budowę infrastruktury ludobójczej wojny, którą okresowo rozpętują przeciwko izraelskim cywilom; w której tak zwani sojusznicy uniemożliwiają Izraelowi podjęcie środków niezbędnych do obrony jego narodu przed masowym mordem; i w której ci sami tak zwani sojusznicy mają teraz czelność powiedzieć Izraelowi, że skład jego rządu nie spotyka się z ich aprobatą.

Izrael nie jest jednak jedynym przykładem świata, w którym agresor i ofiara, dobro i zło, prawda i kłamstwo zostały odwrócone do góry nogami.

Wielu obserwuje podobne zaprzeczenia rzeczywistości i zabójstwa bohaterów w zachodnich wojnach kulturowych i dochodzi do wniosku, że świat po prostu oszalał.

Nowy premier Izraela Benjamin Netanyahu może się okazać, że zachowa się źle lub nierozważnie. Ben-Gvir i pozostali dwaj „ekstremiści” w rządzie Izraela mogą promować fanatyzm lub lekkomyślność, z którymi są kojarzeni. Jeśli to zrobią, będą zasługiwać na krytykę.

Ale tak jak stało się to z byłym prezydentem USA Donaldem Trumpem, takie racjonalne, oparte na dowodach podejście jest znikome. Dla liberałów po prostu nie ma faktów ani dowodów, które mogłyby zrewidować sposób, w jaki postrzegają rząd Netanjahu: Że przeszedł na mroczną stronę, z której nie może być powrotu.

Antysemityzm odrzuca rozsądek. Antyizraelizm odrzuca rozsądek.

Dziś antyżydowska fanatyka jest zarówno symptomatyczna, jak i podsycana przez znacznie szersze i głębsze zjawisko. Widzimy to w szaleństwie polityki tożsamości. Zachód, który stworzył wiek rozsądku, teraz zamierza go zniszczyć.

Ataki na wizytę Ben-Gvirana na Górze Świątynnej przeczą rozsądkowi.

Przetlumaczyl Sir Google Translate

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. Komentarz pani Melanii Philips przypomina
    mi bardzo komentatorów lewicy w Ameryce, EU i Izraelu. Tak jak we wspomnianych krajach krytycy Trumpa
    wspominają wyłącznie „ atak” na Kapitol z którym Trump prawie nic nie miał wspólnego ( zawiadomił Peloci o nim ),
    tak i autorka tego artykułu skupia się na
    ostatnim symbolicznym czynie tego dosłownie chuligana Ben Gwir który stał się
    izraelskim ministrem, nie uznając państwa
    Izrael ( nie wspominając ceny tej „wycieczki”.
    Podobnie brzmią argumenty popierające
    Nataniahu. W odpowiedzi na kryminalne
    zarzuty Generalnego Prokuratora ( w Izraelu jest inna nazwa ) Premier Izraela odpowiedział: nic takiego nie było, więc nic
    z tego nie będzie. Po dwóch kolejnych
    wyborach (w bardzo krótkim czasie ) okazało się że afery premiera kosztowały podatników olbrzymie sumy, Nataniahu zmienił narrację i głównie rządal
    dla siebie, jako Premiera , prawna
    nietykalność. I tym razem za piątym razem,
    za pomocą partii religijnych, które cześć z nich nie uznaje państwo Izrael, a inni przywódcy już odsiadywali kary za korupcję,
    Nataniahu
    ma nadzieję osiągnąć swój cel.
    Myśle że Izrael ma o wiele większe problemy do rozwiązania niż osobiste
    kryminalne problemy Nataniahu.
    Ani Bóg , ani żaden Rabi nie może zapewnić mu bezkarność czy tez urząd
    Premiera na wieczność a On już szuka
    drogę do ukoronowania swego Syna, Yair na następcę.

  2. Międzynarodowa histeria na temat spacerku Ben Gvira oraz nagonka na Netanyahu byłyby tylko patetycznie komiczne gdyby nie to ze godza bezpośrednio w suwerenność Izraela.
    A fakt ze ONZ zwołuje specjalna sesje aby zając się tym spacerkiem odbiera cała powagę i wiarygodność tej organizacji.
    Melanie Philips ma racje : świat oszalał

  3. Ataki na BenGvira dowodzą że propaganda antysyjonistyczna zaczęła wpływać nawet na tych rozsądnych Izraelczyków którzy trzymali się dzielnie ale w końcu ulegli i przeszli konwersję na światopogląd wrogów. Nieustanna propaganda robi swoje. Amerykanie i Europejczycy już mylą przyjaciół za wrogów i odwrotnie, to i Izraelczyk może sobie czasem pozwolić na idiotyzm.

    Orwell miał rację; można człowieka wytresować i można wypłukać mu mózg. To tylko kwestia odpowiedniej techniki.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.