
Moshe Philips
Terroryści Hamasu stojący w granicach Tulkarm, miasta rządzonego przez Autonomię Palestyńską, oddali serię strzałów w kierunku pobliskiego izraelskiego miasta Bat Hefer. Następnie opublikowali film ze strzelaniny w mediach społecznościowych.
Nikt w Departamencie Stanu, Organizacji Narodów Zjednoczonych czy siedzibie J Street nie mówi o niedawnym ataku terrorystycznym na izraelskie miasto Bat Hefer, niecałe 20 km od nadmorskiego miasta Netanya. Ponieważ podważył on założenie leżące u podstaw wszystkich ich propozycji dotyczących konfliktu arabsko-izraelskiego.
Terroryści Hamasu stojący w granicach Tulkarmu, miasta rządzonego przez Autonomię Palestyńską, oddali serię strzałów w kierunku pobliskiego izraelskiego miasta Bat Hefer. Następnie opublikowali film ze strzelaniny w mediach społecznościowych.
Był to trzeci taki atak strzelecki na Bat Hefer w ciągu dwóch tygodni. „Times of Israel” zwrócił uwagę, że podobne ataki miały miejsce w kibucu Meirav, który znajduje się obok miasta Jenin w Pensylwanii. Po raz kolejny terroryści w granicach miasta byli w stanie ostrzelać izraelską społeczność bez konieczności przekraczania granic miasta rządzonego przez AP.
Incydenty te ujawniły wady trwającej krucjaty prowadzonej przez administrację Bidena i J Street na rzecz ustanowienia państwa palestyńskiego. Zwolennicy państwowości próbują uspokoić żydowską opinię publiczną, używając niejasnych, kojących terminów, takich jak „gwarancje bezpieczeństwa” i „demilitaryzacja”. Słowa te są jednak bezwartościowe. Żaden arabski reżim nigdy nie został zdemilitaryzowany i nikt nie może „zagwarantować” bezpieczeństwa Izraela – ponieważ nie ma na świecie rządu, który kiedykolwiek miałby wolę polityczną, by wkroczyć i siłą zdemilitaryzować lub zagwarantować cokolwiek.
Spójrzmy na strzelaniny w Bat Hefer i kibucu Meirav. Terroryści otworzyli ogień, a następnie szybko zniknęli w zaułkach i kryjówkach Tulkarm i Jenin. Gdzie była policja? AP ma ogromną policję i siły bezpieczeństwa. Dlaczego nie aresztowali strzelców?
Kiedy AP podpisała porozumienia z Oslo w latach 1993-1995, wyraźnie zobowiązała się do działania przeciwko terrorystom. Tekst Oslo II wymaga, aby siły bezpieczeństwa AP „zatrzymywały, badały i ścigały sprawców i wszystkie inne osoby bezpośrednio lub pośrednio zaangażowane w akty terroryzmu, przemocy i podżegania”. (Załącznik I, Artykuł II, 3-c).
AP ma więcej niż wystarczającą siłę roboczą do wykonania tego zadania. Pierwotne 12,000-osobowe siły policyjne mandatowane przez porozumienia nielegalnie przekształciły się w de facto 60,000-osobową armię. To czyni ją szóstą największą siłą bezpieczeństwa na świecie w przeliczeniu na jednego mieszkańca – 1250 „policjantów” na 100 000 mieszkańców.
Jednak AP odmawia użycia swoich sił przeciwko terrorystom. Traktuje Hamas jak swoich braci, a nie wrogów. Tak więc strzelcy w Tulkarm i Jenin posunęli się dalej. Takie ataki zmuszają izraelskich żołnierzy do okresowego wkraczania na obszary zarządzane przez AP w pogoni za potencjalnymi mordercami.
Teraz, gdy AP nie jest suwerennym państwem, wkroczenie sił izraelskich na tereny AP skutkuje gniewnymi rezolucjami ONZ i gniewnymi artykułami Thomasa Friedmana w New York Times, ale nic gorszego.
Ale sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby istniało suwerenne państwo Palestyna. Jenin i Tulkarm stałyby się częścią Palestyny. Musiałyby się nią stać. Nie ma możliwości, aby AP oddała swoje czwarte i szóste co do wielkości miasto pod panowanie Izraela.
Tak więc terroryści strzelający do Bat Hefer lub kibucu Meirav strzelaliby z suwerennego terytorium palestyńskiego. Oznacza to, że Izrael przekroczyłby granicę międzynarodową, gdyby próbował ścigać strzelców. Naruszenie suwerenności innego kraju to poważna sprawa. Izraelowi mogą grozić międzynarodowe sankcje, a być może nawet działania militarne ze strony sąsiednich reżimów arabskich.
Należy również pamiętać o jeszcze jednym czynniku. Jeśli Jenin i Tulkarm są teraz pełne terrorystów, wyobraź sobie, o ile gorzej byłoby, gdyby Jenin i Tulkarm były częścią państwa palestyńskiego. Nastąpiłby swobodny przepływ wszelkiego rodzaju broni do miasta. Kto miałby to powstrzymać? Siły pokojowe ONZ? Pracownicy J Street? Thomas Friedman?
Nie oczekuj więc, że którykolwiek z krytyków Izraela stwierdzi cokolwiek na temat ataków strzeleckich na Bat Hefer i kibuc Meirav. Założeniem stojącym za wszystkim, co stwierdzą, jest to, że Izraelczycy mogą ufać, że w państwie palestyńskim zapanuje pokój. Ostatnie strzelaniny są kolejnym przypomnieniem, że jest dokładnie odwrotnie.
Atak strzelecki ujawnia niewygodną prawdę o Izraelu
Kategorie: Uncategorized

