Uncategorized

Kolejna rezolucja ONZ, kolejne daremne wysiłki

Stephen M. Flatow

Zgromadzenie Ogólne ONZ po raz kolejny weszło w konflikt izraelsko-palestyński, wydając wzniosłe deklaracje. W zeszłym tygodniu przegłosowało poparcie dla siedmiostronicowej deklaracji, która nakreśla „konkretne, ograniczone czasowo i nieodwracalne kroki” w kierunku rozwiązania opartego na dwóch państwach.

Rezolucja, poparta przez arabskie państwa Zatoki Perskiej i mocarstwa europejskie, została zbojkotowana przez Stany Zjednoczone i Izrael, a Jerozolima potępiła ją jako „chwyt reklamowy”. I rzeczywiście, jest to tylko chwyt reklamowy.

Warto przypomnieć sobie – a także dyplomatom w Nowym Jorku – że nie jest to pierwszy raz, kiedy Organizacja Narodów Zjednoczonych obiecuje utworzenie państwa palestyńskiego. W rzeczywistości ta sama organizacja, która zebrała się w miniony piątek, przegłosowała podobny plan w 1947 roku. Rezolucja 181, znana jako plan podziału, proponowała podzielenie Palestyny pod panowaniem brytyjskim na państwo żydowskie i państwo arabskie, z Jerozolimą pod kontrolą międzynarodową.

Żydowscy przywódcy niechętnie zaakceptowali ten plan, rozumiejąc, że nie jest idealny, ale stanowi historyczną szansę. Świat arabski natomiast odrzucił go całkowicie i zamiast tego wybrał wojnę. W rezultacie powstało państwo żydowskie, a państwo arabskie nigdy.

Siedemdziesiąt siedem lat później ta międzynarodowa organizacja nadal rozmawia o jego utworzeniu. Co to mówi o powadze tych rezolucji?

Krytyczna analiza

Podstawowym faktem, który dyplomaci wolą ignorować, jest to, że Palestyńczycy mieli wiele okazji do utworzenia własnego państwa, ale za każdym razem wybierali odrzucenie i przemoc. Przykłady? Plan podziału z 1947 roku, rozmowy w Camp David w 2000 roku, kiedy premier Izraela Ehud Barak zaoferował Jaserowi Arafatowi prawie wszystko, czego ten żądał, a także proces z Annapolis w 2008 roku, gdy premier Izraela Ehud Olmert poszedł jeszcze dalej.

W każdym z tych przypadków odpowiedź palestyńskich przywódców brzmiała „nie” – lub, co gorsza, wywołała nową falę terroryzmu.

Obecna rezolucja, podobnie jak wiele poprzednich, próbuje ominąć tę historię. Udaje, że pokój jest tylko kwestią kolejnych konferencji, dokumentów i podpisów pod symbolicznymi deklaracjami. Nie ma jednak nic konkretnego, ograniczonego czasowo ani nieodwracalnego w żądaniu ustępstw od Izraela, podczas gdy Palestyńczycy nie podlegają żadnym standardom odpowiedzialności.

Moralna równoważnia i jej konsekwencje

Zastanówmy się nad groteskową ironią sytuacji, w której Organizacja Narodów Zjednoczonych potępia zarówno okrucieństwa Hamasu, jak i działania obronne Izraela. 7 października 2023 r. Hamas przeprowadził najkrwawszy atak na Żydów od czasów Holokaustu, masakrując cywilów, porywając dzieci i paląc całe rodziny żywcem w ich domach. Jednak w salach Turtle Bay wysiłki Izraela, mające na celu zlikwidowanie tej terrorystycznej organizacji, są traktowane na równi ze zbrodniami terrorystów. Już samo to moralne zrównanie powinno dyskwalifikować ONZ jako poważnego arbitra pokoju.

Stany Zjednoczone i Izrael słusznie zbojkotowały lipcową konferencję, na której przyjęto tę deklarację, współorganizowaną przez Arabię Saudyjską i Francję. Od początku było jasne, że będzie to kolejna runda dyplomatycznego teatru, mająca na celu nie rozwiązanie konfliktu, ale izolację Izraela. Nikt w Rijadzie ani Paryżu nie wierzy, że głosowanie ONZ zlikwiduje dziesięciolecia palestyńskiego odrzucenia. Jednak dobrze to wygląda w arabskich stolicach i daje europejskim przywódcom szansę na pozowanie na rozjemców, bez konieczności mierzenia się z trudnymi prawdami.

Trudna prawda i droga do pokoju

Trudna prawda jest taka, że państwowości palestyńskiej nie da się stworzyć za pomocą międzynarodowych rezolucji. Można ją osiągnąć jedynie poprzez bezpośrednie negocjacje z Izraelem, oparte na uznaniu legitymizacji narodu żydowskiego i zobowiązaniu do pokojowego współistnienia.

Żaden z tych warunków nie jest dziś spełniony. Autonomia Palestyńska gloryfikuje terrorystów, wypłaca stypendia mordercom w izraelskich więzieniach i odrzuca uznanie Izraela jako państwa narodowego narodu żydowskiego. Hamas i Palestyński Islamski Dżihad otwarcie deklarują swój cel, jakim jest zniszczenie Izraela i jego mieszkańców. Jak zatem jakakolwiek poważna osoba może mówić o „nieodwracalnych krokach” w kierunku rozwiązania opartego na dwóch państwach?

Dyplomaci ONZ uwielbiają używać języka nieuchronności, tak jakby historia nieuchronnie zmierzała do pożądanego przez nich wyniku. Ale historia już się wypowiedziała: Arabowie mogli mieć państwo w 1947 roku, ale wybrali wojnę. Mogli mieć państwo w 2000 i 2008 roku, ale wybrali terroryzm. Nawet dzisiaj palestyńscy przywódcy odmawiają zawarcia pokoju, woląc utrzymywać swój naród w stanie ciągłej krzywdy.

Podsumowanie

To, co organizacja międzynarodowa naprawdę robi, przyjmując takie rezolucje, to utrwalanie tej krzywdy. Każda nowa deklaracja mówi Palestyńczykom, że nie muszą iść na kompromis, nie muszą przeprowadzać reform, nie muszą uznawać Izraela. Wystarczy usiąść wygodnie, a świat podaruje im państwo na srebrnej tacy. To przesłanie jest nie tylko błędne, ale i niebezpieczne. Podsyca ono jeszcze większy sprzeciw, ekstremizm i przemoc.

Tymczasem Izrael nadal buduje kwitnące, demokratyczne społeczeństwo w warunkach ciągłego zagrożenia. Zawarł pokój z Egiptem, Jordanią, a dzięki porozumieniom Abrahama z kilkoma państwami arabskimi. Te przełomowe wydarzenia miały miejsce nie dzięki rezolucjom ONZ, ale dlatego, że przywódcy w Kairze, Ammanie, Abu Zabi i Manamie uznali, że pokój i postęp są lepsze niż niekończąca się wojna.

Jeśli przywódcy palestyńscy kiedykolwiek podejmą taką samą decyzję, nastąpi pokój z Izraelem. Do tego czasu ONZ może wydawać tyle deklaracji, ile chce. Będą one tak samo bez znaczenia, jak te poprzednie.

ONZ uwielbia słowa takie jak „namacalny”, „ograniczony czasowo” i „nieodwracalny”. Jednak przez prawie osiemdziesiąt lat jej rezolucje dotyczące Izraela i Palestyńczyków były wszystkim innym, tylko nie tym. To, co jest naprawdę nieodwracalne, to fakt, że Izrael istnieje, będzie nadal istnieć i będzie się bronił przed tymi, którzy dążą do jego zniszczenia. Jest to jedyny fakt, który ONZ powinno zaakceptować, jeśli naprawdę chce odegrać znaczącą rolę.


Kolejna rezolucja ONZ, kolejne daremne wysiłki

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.