
Przemysław Wiszniewski
Za tydzień, 11 listopada Warszawa znowu będzie świadkiem przemarszu faszystów. Nazywają to Marszem Niepodległości. Pijane osiłki, głównie kibole będą manifestować swój nacjonalizm. W jaki sposób? Skandując nienawistne hasła, odpalając race, pijąc piwo i szczając wokół. Odbędzie się wielkie święto narodowe. Na czele pochodu pójdą politycy prawicy.
Moje miasto jest wielkim cmentarzyskiem, bruki Warszawy spłynęły krwią bojowników i ludności cywilnej. To miejsce święte i nie ma w tym żadnej przesady. Miasto dwóch powstań: żydowskiego w getcie i warszawskiego po aryjskiej stronie. Miasto zrównane z ziemią przez hitlerowców.
Wszędzie tutaj na licznych kamienicach, we wszystkich dzielnicach napotkać można tablice kamienne z napisem: „Miejsce uświęcone krwią Polaków…” „W tym miejscu rozstrzelano tylu to a tylu mieszkańców…” Łapanki. Osobny jest Muranów. Stąd żydowskich kości nie ekshumowano. Zostały w ziemi zmielone z fundamentami.
Dlaczego mówię o współczesnym faszyzmie? Bo jest kultem siły i przemocy. Na sztandarach ma pogardę i nienawiść, zwłaszcza do sąsiadów, ale też do wszelkich obcych. Cechuje go antysemityzm, ksenofobia i megalomania Polaków.
Z mojego punktu widzenia Marsz Niepodległości jest profanacją tego miejsca i zaprzeczeniem jego historii. Z kolei jednak on również historię współtworzy, jest więc jej chichotem, groteskowym wynaturzeniem.
Współczesny faszyzm poza naszymi granicami proklamował Putin w Rosji, a nasza rodzima prawica jest zapatrzona weń jak w obraz. Jak w lustro.
Skrajna ideologia korzysta z prawnie gwarantowanej wolności słowa i wolności zgromadzeń. Nadużywają tej wolności, by szerzyć wrogość i krzewić nienawiść. Coraz liczniejsze kręgi społeczne fascynuje ta ideologia, której na imię faszyzm. Ludzie noszą go w sercach, zarażeni potrzebą gwałtu i przemocy. Za PRLu faszyzm przynajmniej deklaratywnie był zwalczany. Po przełomie 89 roku wybuchł na nowo. I nie ma co ukrywać, sprzyjają mu środowiska prawicowe, w tym także Kościół.
Gdy bohaterscy żołnierze ginęli na wojnie pod hasłem „Bóg, honor, ojczyzna!” był w tym metafizyczny sens. Gdy powtarza to pijany półgłówek gotowy do mordobicia lub pogromu, to już zaledwie karykatura. Patriotyzm nie polega na ubieraniu się w biało-czerwoną flagę. Nacjonaliści krzyczący faszystowskie hasła terroryzują ludzi, którzy kładą uszy po sobie, spuszczają wzrok i udają, że nic złego się nie dzieje.
Megalomania Polaków nieraz doprowadziła ich do zguby. Nacjonalizm nie jest niczym szlachetnym. Wynika z bezmyślności i braków edukacyjnych, ale także z niskich krwiożerczych instynktów stadnych, które u ludzi łatwo wzbudzić.
I dlatego kolejny raz przez moje miasto przemaszeruje Marsz Niepodległości. Śmieszny i straszny. Pośmiertne zwycięstwo Hitlera.
Przemysław Wiszniewski
FB
Kategorie: Uncategorized

