Wywiad z Ela Sidi

Nadeslala Ela Sidi

elasidi

O Eli Sidi byly nastepujace wpisy na blogu:

1. KLIKNIJ TUTAJ

2. KLIKNIJ TUTAJ

3. KLIKNIJ TUTAJ

Oswajanie izraelskiej rzeczywistości

Rozmowa z Elą Sidi

Tomasz Kobylański

SLOWO_ZYDOWSKIE_winieta polska kolor_600px

Ela Sidi. Polka i Izraelka zarazem. Pochodzi z Gdańska, jednak od 1991 roku mieszka w Izraelu. Pracuje w gazecie „Haaretz” jako projektantka graficzna, tłumaczy z języka hebrajskiego, prowadzi blog „Gojka w Izraelu”. Nakładem wydawnictwa „Muza” 18 września ukazała się jej najnowsza książka o Izraelu i Izraelczykach pt. „Izrael oswojony”.

W Izraelu mieszka pani od ponad 20 lat. Jak do tego doszło, że pani tam wyjechała?

Zawsze wydawało mi się, że nie mogłabym zostawić rodziny, Polski i wyjechać na dłużej, choć interesowały mnie inne kraje, życie innych ludzi mówiących innymi językami, a od dziecka zastanawiało mnie jak wygląda życie w innych państwach. Zadawałam sobie pytania, czym różnią się od nas Polaków, i w czym są podobni do nas obcokrajowcy, jak wyglądałoby moje życie gdybym urodziła się w innym kraju. Ponieważ żyłam w socjalistycznej Polsce i miałam możliwość wyjazdu wyłącznie do państw podobnych do tych, jakie znałam z mojej ojczyzny czasów przedsolidarnościowych, kapitalistyczne, wolne, demokratyczne kraje, mityczny Zachód – pociągały mnie swą odmiennością. Wracając jednak do pańskiego pytania: nie jestem Żydówką i nie mam żydowskich korzeni, dlatego też moja emigracja do Izraela nie była typową emigracją zwaną przez Żydów aliją, powrotem do ojczyzny ojców – czyli rodzajem misji narodowo-religijnej; nie była też wymuszona antysemityzmem, tak jak zdarzyło się to w przypadku emigracji marcowej z lat 1968-1969. Moją emigrację do Izraela określiłabym jako romantyczną: nie planowałam jej, nie śniłam o niej, a wręcz odwrotnie – przyszła sama. Moja koleżanka ze studiów, która wybierała się do Izraela, zaproponowała mi wspólny, wyjazd w czasie studenckich wakacji. To był rok 1989. Dzięki funkcjonującej od dwóch lat w Polsce sekcji interesów Izraela przy ambasadzie Holandii otrzymałam wizę, spakowałam się i… poleciałyśmy.

eli z walizkaWówczas nie wiedziała pani zbyt wiele o Izraelu.

To prawda, wówczas prawie nic nie wiedziałam o Izraelu, Izraelczykach i Żydach. Izrael wydawał mi się być państwem egzotycznym i trochę mitycznym. Ta krótka wycieczka, którą nazwałabym w jakimś sensie wyprawą socjologiczno-geograficzno-historyczną, zakończyła się tym, że dziś jako miejsce swego stałego pobytu podaję Wzgórze Ogrodów, czyli Ramat Gan. Jednak raczej nigdy nie osiedliłabym się w Izraelu, gdyby nie pewien ślepiec i to na dodatek złośliwy, ze skrzydłami u ramion, z łukiem i kołczanem, ukrywający się pod pseudonimami: Kupidyn, Eros, Amor, który pewnego dnia na chybił trafił wypuścił strzałę (śmiech). Tak się złożyło, że mój obecny mąż był w jej zasięgu i kiedy przez przypadek zapukałam do jego drzwi, by zapytać o znajomą mieszkającą w jego budynku, zakochał się we mnie. Ejal, bo tak ma na imię mój mąż, tak długo przekonywał mnie do swojej miłości przyjeżdżając do Polski, że w końcu mu uwierzyłam, choć nie przyszło mi to łatwo.

Poznała pani miłość swojego życia, jednak do zamieszkania na stałe w Izraelu nie była pani do końca przekonana.

Zanim zamieszkałam na stałe w Izraelu dwukrotnie do niego przyjeżdżałam i z niego wyjeżdżałam z przekonaniem, że nigdy już nie powrócę. To postanowienie zrodziło się we mnie, kiedy podczas jednej z wizyt pechowo wplątałam się w wojnę i przeżyłam najstraszniejszy w moim życiu okres bombardowania podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Byłam wtedy kompletnie sama, bez przyjaciół i znajomych, zamknięta w mieszkaniu w Giwatajim. Nie rozumiałam, co się wokół mnie działo i dlaczego w momencie zagrożenia mojego życia mężczyzna, który twierdził, że mnie kocha, ubrany w wojskowy mundur celował z broni przeciwrakietowej w samoloty. Izrael otrzymałam jednak w podarunku ślubnym wraz z mężem Izraelczykiem. Studencki wyjazd do Izraela okazała się być podróżą mojego życia.

Dziełem tej ponad dwudziestoletniej podróży jest pani książka „Izrael oswojony”. Informacje w niej zawarte pochodzą przede wszystkim z pani prywatnych spotkań z Izraelczykami, i – jak pani pisze – jest to książka, która pokazuje „skrawek izraelskiej rzeczywistości”.

izrael-oswojony-okladka-11

Zgadza się. Jest to jednak zaledwie skrawek izraelskiej rzeczywistości, gdyż jest to tylko moje własne subiektywne spojrzenie na Izrael z punktu widzenia zamieszkałej w Izraelu Polki, będącej równocześnie Izraelką, dla której to, co odkrywa w swoim najbliższym otoczeniu bywa trudne i kłopotliwe, ale równocześnie jest też ciekawe, pociągające, bo odmienne. „Izrael oswojony” bazuje w znacznej części na wywiadach z wieloma osobami spotkanymi w różnych życiowych okolicznościach. Są to zarówno osoby z bliskiego otoczenia, jak i ze sfery publicznej. Ich codzienne życie to najważniejszy wątek książki, ukazującej Izrael zwykłych ludzi. Nie jest to książka o datach, statystykach, liczbach, to książka o Izraelczykach z krwi i kości, którzy zamieszkują Izrael i tworzą jego dzieje stojąc w tłumie, a nie na jego czele

Caly wywiad mozna przeczytac jak

KLIKNIESZ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: