Szwedzkie profile – Folke Bernadotte av Wisborg cz 3

 

Folke-BernadotteW trakcie pierwszego zawieszenia broni, obok prowadzonej stale kontroli i reakcji na częste łamanie jego warunków przez obie strony, Bernadotte szykował się zarazem do następnego etapu swych ambitnie zakrojonych planów pokojowych. By doprowadzić obie strony do możliwego kompromisu przygotował on nowy projekt podziału terytorium Palestyny, niezależny od przegłosowanego przez ONZ w listopadzie 1947 r. (i zaakceptowanego tylko przez stronę żydowską) a zarazem znacznie się odeń różniący. Bernadotte podkreslał wielokrotnie, że nie uważał takiego podziału Palestyny za rozwiązanie szczęśliwe, trafne i sprawiedliwe; nie czuł się też decyzją swych mocodawców związany, ale zarazem brał częściowo pod uwagę  sytuację na froncie i w swym projekcie uwzględnił m.in. fakt opanowania przez Haganę prawie calej Galilei, której spora cześć miała wg projektu Zgromadzenia Ogólnego przypaść Arabom. Jako rekompensatę proponował on z kolei przyznanie im całego obszaru pustyni Negew, nieurodzajnego, ale ważnego strategicznie, zapewniającego dostęp do Morza Czerwonego a także tworzącego lądowy pomost między Transjordanią i Egiptem. Ponadto zaproponował on przekazanie  Arabom Jerozolimy (wg decyzji ONZ umiędzynarodowionej, z zapewnieniem pełnych praw mniejszościom etnicznym i religijnym), wychodząc z aktualnych, niedobrych doświadczeń podzielonego Berlina, a także Triestu.

Jednym słowem wykonał on cały szereg posunięć, mogących tylko zantagonizować stronę izraelską, którą aktualna sytuacja na froncie upoważniała do większego optymizmu.

Rzad Izraela wychodził wówczas coraz bardziej z założenia, że cele już osiągnięte są wartością niezbywalną, zaś dalszy przebieg wznowionych po miesiącu działań wojennych mógł tą sytuację jeszcze bardziej polepszyć. Kolejne zawieszenie broni (od 19 lipca) mogło stanowić dla sukcesów na froncie kolejną przeszkodę. Mediator ONZ, stosujący niezbyt giętką neutralność za wszelką cenę, neutralność którą można było wówczas łatwo pomylić ze stronniczością, pogarszał szanse uzgodnienia interesów stron w konflikcie.

Jego pozycja wybitnego działacza szwedzkiego i międzynarodowego Czerwonego Krzyża  kazała mu także spoglądać z dużą troską na narastający na Bliskim Wschodzie problem uchodźców, głównie arabskich, którzy w wyniku działań wojennych masowo i w popłochu opuszczali zamieszkałe dotąd tereny. Równocześnie trwała i rozwijała się coraz bardziej imigracja do Izraela innego typu uchodźców – niedobitków europejskiej głównie społeczności żydowskiej, zamieniającej tymczasowość w krajach obecnego osiedlenia czy wręcz obozy dla dipisow (displaced persons), na stały powrót do nowej ojczyzny. Ci uchodźcy znajdowali natychmiastową pomoc w Izraelu, stanowiąc dlań podstawę nowego bytu państwowego i szanse wyrównania niedogodnej dotąd proporcji  zaludnienia Palestyny.

Dbały o interesy najbardziej w danym momencie pokrzywdzonych, nie mógł zarazem Bernadotte nie dostrzegać w jakim stopniu utopijny był projekt powstania na terenie Palestyny dwóch nowych i niezależnych państw. O ile Izrael, kierowany przez byłych kierowników Jewish Agency i w oparciu o duże rezerwy wykwalifikowanych i wykształconych Zydów europejskich w błyskawicznym tempie organizował życie społeczne (równocześnie prowadząc działania wojenne na kilku frontach), ludność palestyńskich Arabów ujawniała rażący brak przywódców, jeśli nie liczyć kół związanych ze skompromitowanym współpracą z Hitlerem Muftim Jerozolimy, Aminem al-Husainim. (Ta sytuacja w gruncie rzeczy niewiele się zmieniła do dnia dzisiejszego, o czym świadczą aktualne trudności w osiągnięciu pokoju).  Stąd narzucajacym się rozwiązaniem było – także w oczach mediatora – przekazanie części terytoriów arabskich sąsiednim państwom, głównie Transjordanii, rządzonej przez króla Abdallaha z dynastii haszemickiej. Niekiedy skłaniał się Bernadotte w kierunku stworzenia unii izraelsko-arabskiej na terenie Palestyny, lub jakiejś formy związku z Transjordanią, po pewnym czasie jednak zdał sobie sprawę z nieżyciowości podobnych projektów. Nie powiodła się również jego próba zorganizowania pierwszych, bezpośrednich rokowań Izraela z państwami arabskimi (na urzeczywistnienie tego celu świat musiał poczekać jeszcze przeszło 30 lat), podjęta 6 sierpnia na konkretne życzenie ministra spraw zagranicznych Izraela Moshe Shertoka. Równo miesiąc później ogłosił Bernadotte negatywną odpowiedź strony arabskiej.

Tym niemniej jego pierwszy plan nowego podziału Palestyny jako podstawy trwałego układu pokojowego – przesłany stronom 27 czerwca – spotkał się z negatywną oceną rządu izraelskiego, dla którego oznaczał on niewątpliwie krok wstecz  w porównaniu z projektem przegłosowanym przez Zgromadzenie Ogolne w listopadzie 1947 r. Ale również rządy państw arabskich, mimo korzysci jakie niósł dla nich projekt, szczególnie w zestawieniu z poprzednimi rozwiązaniami, pośpieszyły z jego odrzuceniem, raz jeszcze dowodząc, że myśl o kompromisie, nawet daleko posuniętym w kierunku ich oczekiwań, była im wówczas organicznie obca.

W trakcie starań o usprawnienie kontroli nad wypełnianiem warunków zawieszenia broni i przygotowań propozycji kolejnego rozejmu, Bernadotte nakreślał równolegle zarysy nowego podziału. Powrócił w nim znów pomysł umiędzynarodowienia Jerozolimy pod protektoratem ONZ. Ale zachowane zostały propozycje umiędzynarodowienia lotniska w Lod (Lydda, obecnie Ben Gurion) oraz portu w Haifie. Zanim jednak ten nowy plan zdążył zostać ogłoszony, Bernadotte padł ofiarą izraelskich zamachowców.

Zrozumienie tego czynu, które oczywiście nie może oznaczać jego usprawiedliwienia czy wybaczenia, znaleźć można – obok przyczyn wspomnianych wyżej – także w szczególnej optyce organizacji terrorystycznych – takich jak Irgun Zwai Leumi czy Lehi (grupa Sterna) – od paru dziesiątków lat nie ustających w zakonspirowanej działalności zwróconej zarówno przeciw palestyńskim Arabom jak i angielskiej armii, starającej się utrzymać porządek na terytorium mandatu. Koła związane z Jewish Agency i jej zbrojnym ramieniem – Haganą – naogół odżegnywały się od terroru indywidualnego. Wąski sztab organizatorów zamachu – w którym praktycznie wzięły udział 4 osoby – składał się z aktywistów Lehi: najwybitniejszym z nich miał się okazać późniejszy premier Izraela Icchak Shamir. W ich paranoidalnej optyce działalność mediatora była mierzona wyłącznie jej szkodliwoscią dla celów państwa Izrael, o posłannictwie mesjanistycznym i ambicjach terytorialnych przekraczających trzeźwą ocenę jego rządu. Ich doświadczenie w walce obfitowało również w zamachy, z których najgłośniejszym było zabójstwo brytyjskiego rezydenta w Kairze – lorda Moyne’a – w listopadzie 1944 r.

Nie ulega też wątpliwości, że reakcję władz izraelskich – m.in. policji w Jerozolimie – można do pewnego stopnia uznać za mało fachową, opieszałą, i nawet wywołującą podejrzenia o delikatną tendencję jeśli nie zatuszowania tego na pewno tragicznego i kłopotliwego wydarzenia to bodaj przejścia nad nim do porządku dziennego, po oczywiście obowiązkowych, przewidzianych protokołem dyplomatycznym wyrazach ubolewania i współczucia. Jedynym później namacalnym efektem powstałego wówczas napięcia między rządami Izraela i  Szwecji był fakt wstrzymania się od głosu delegacji tej ostatniej w głosowaniu nad przyjęciem Izraela do ONZ w maju 1949. W rok później, po złożeniu w Sztokholmie na ręce ministra spraw zagranicznych Östena Undéna 67-stronicowego raportu o morderstwie, nawiązano normalne stosunki dyplomatyczne między obydwoma panstwami.

W przeważającej opinii ludności Izraela, a także w reakcjach prasowych, hr. Bernadotte nie zdobył większej popularności, bądź po pewnym, niezbyt długim czasie skutecznie jej zapas roztrwonił, budząc obawy o stronniczość swych inicjatyw, postrzeganych jako niekorzystne dla interesów kraju. Pokojowe demonstracje w czasie jego ostatniej przed zamachem bytności w Jerozolimie świadczą o niechęci i braku zaufania. Tym niemniej ujawniane później, już po śmierci Bernadotte’a, sensacyjne wieści dotyczace jego rzekomego antysemityzmu (kontrowersja i polemika, którą w l.1950. wywołał znany brytyjski historyk Hugh R. Trevor-Roper) trzeba dziś zdecydowanie odrzucić.

Zamach na Folke Bernadotte’a kontynuował niesławną tradycję prób rozstrzygania o przebiegu historii Bliskiego Wschodu przy pomocy terroru, przemocy, brania zakładników a później także ataków wobec ludności cywilnej przez uzbrojone jednostki lub grupy, także samobójców wysadzających się w powietrze wraz ze swymi ofiarami przy pomocy silnych ładunków materiałów wybuchowych. W tej tradycji nie najmniej ważną rolę odegrały zamachy na wybitne jednostki – aktorów rozgrywających się wydarzeń. W 3 lata po zamachu na Szweda, z ręki arabskiego ekstremisty ginie król Transjordanii Abdallah, niekiedy nazbyt skłonny do tajnych rozmów z Izraelem, ale także źle widziany z powodu przyłączenia części Palestyny do Transjordanii. Kilka lat po głośnej inicjatywie prezydenta Egiptu Anwara Sadata, który 19.11.1977 postawił pierwszy krok w kierunku pokoju z Izraelem, padł on ofiarą zamachu własnych militarystów. W szczytowym okresie procesu pokojowego Izraela z palestyńskimi Arabami w połowie l.90. izraelski ekstremista zabija premiera Icchaka Rabina.

Czy ostatni etap działalności mediatora, nie do końca ujawniony przed jego śmiercią, wnosi jakieś decydujące zmiany do charakterystyki  jego stosunku wobec stron w konflikcie?  Czy spuścizna jaką pozostawił następcom zawarła w sobie jakiekolwiek trwałe wartości, pozwalające na istotne kroki w kierunku jego pokojowego rozstrzygnięcia?

Następca Szweda, dr Ralph Bunche, otrzymał w r. 1950 pokojową nagrodę Nobla za zasługi położone dla rozstrzygniecia pierwszego etapu wojen arabsko-izraelskich. Ale nie można oprzeć się wrażeniu, że ostateczny rozejm na liniach frontu aktualnie osiągniętych przez strony wojujace do 1949 r. był rezultatem konkretnego układu sił militarnych. Hagana wyparła z terenów Palestyny wojska egipskie, którym nie udało się opanować Negewu (pozostawiając im tylko wąski pas Gazy) a także osiągnęła połączenie z częścią Jerozolimy. Pod kontrolą jordańskiego Legionu Arabskiego znalazły się obszary na Zachodnim Brzegu Jordanu (Cisjordania). Zapanował względny spokój na najbliższe 8 lat.

Czy można tu mówić o decydujących zasługach przedstawicieli ONZ dla osiągniecia tego tymczasowego modus vivendi, czy też raczej było ono wynikiem aktualnego układu sił, a ze strony Izraela rezultatem polityki faktów dokonanych?

O trzeźwą ocenę dorobku Folke Bernadotte’a w tym zakresie pokusili się w kilka dziesięcioleci później historycy dzisiejszej doby. Najbardziej pesymistyczny pogląd wyraził izraelski historyk Amitzur Ilan (w momencie opublikowania swej monografii  (Ilan 1989) wykładowca na Uniwersytecie w Natalu – w Płd. Afryce) .  „W ówczesnej sytuacji ONZ  – pisze on w konkluzji –  typowe było zaangażowanie semiprofesjonalnego dyplomaty z małego kraju, człowieka o silnym pragnieniu wyróżnienia się gdziekolwiek na polu humanitarnej dyplomacji, będącego do dyspozycji ale nawet nie pochodzącego z wyboru swego wlasnego MSZ-u, który śpiesznie udał się w kierunku wzburzonych wód aktualnego konfliktu. Typowe było dlań również poruszanie się w mroku z pewnością siebie lunatyka i przekonaniem, że osiągnie więcej niż profesjonaliści – przynajmniej z początku. Wkrótce został jednak zaskoczony niezłomnością stron w konflikcie, nikłym poparciem ze strony mocarstw i słabością warunków zawieszenia broni a także rosnącą desperacją wśród swoich doświadczonych doradców.” (ibid, s 252).

Na kontrowersyjny charakter działalności i losu Bernadotte’a zwróciła uwagę Kati Marton, amerykański historyk pochodzenia węgierskiego, pisząc : „W kontraście wobec moralitetu stawiającego kolosalne zło Adolfa Eichmanna przeciw wspaniałemu humanizmowi Wallenberga, opowieść o nieszczęśliwej mediacji i śmierci Folke Bernadotte’a  nie ukazuje odcieni czerni i bieli. Różnica między dobrem i złem jest często nieostra w tym rozdziale historii Izraela” (Marton 1994, s.XIII).

A ostatecznym niepowodzeniem jego misji obarcza Marton niedostateczne dyrektywy udzielone mu przez ONZ w kontraście z niemal nieograniczonym mandatem dla negocjacji i propozycji kolejnych przerysowań mapy dawnej Palestyny (ibid., s. 197). Jej zdaniem ambicje Bernadotte’a znalezienia rozwiązania konfliktu nie rozstrzygniętego do dziś były utopijnym nieporozumieniem (ibid, s.261). „Folke Bernadotte zapłacił swoim życiem, nie zdawał sobie bowiem sprawy z faktu, jasnego dla wszystkich jego następców, że na Bliskim Wschodzie nie można lekceważyć polityki ‘faktów dokonanych’ ”( s.270).

Zostały one wzięte pod uwagę na zwołanej dwa miesiące po śmierci mediatora sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które uznało drugi plan Bernadotte’a za nieaktualny.

 

Literatura (wybór):

 

Bernadotte, Folke (1945): Slutet (wyd. polskie: Koniec Trzeciej Rzeszy, 1946)

Bernadotte, Folke (1947): Människor jag mötte

Bernadotte, Folke (1948): I stället för vapen

Bernadotte, Folke (1949): Till Jerusalem

Folke Bernadotte av Wisborg (1949)

Ilan, Amitzur (1989): Bernadotte in Palestine

Marton, Kati (1994): A Death in Jerusalem

Persson, Sune (1998): Folke Bernadotte

Persson, Sune (1979): Mediation & Assassination

Persson, Sune (2003): Vi åker till Sverige. De vita bussarna 1945

Rimmerfors, Einar (1948): En fredens ambassadör – Folke Bernadotte

 Aleksander KwiatkowskiKwiatkowski, Aleksander

Stockholm : Polonica, 2008

Polska 151 s.

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: