Uncategorized

ZAPISKI Z WYGNANIA – urywki (#4)

zapiski z wygnania
Austeria
2015

Nasza gospodyni Zoriza jest wysoką, przystojną, grubokościstą blondynką. Uwielbia dramatyczne kapelusze z dużym rondem i wydekoltowane, jaskrawe sukienki. Ma wybuchową, ekstremalną naturę. Na wszystkie niespodzianki i grymasy losu reaguje szczerym, soczystym śmiechem albo bezwstydnym, niepohamowanym krzykiem i przekleństwami w wielu językach. Czarująca i niepraktyczna postać […]

Zoriza i Mario poznali się podczas tournée Opera di Roma w Belgradzie. Miłość od pierwszego wejrzenia bardzo im skomplikowała życie, jako że Mario był żonaty, a we Włoszech w tych czasach nie było rozwodów. Żeby mogli być razem, Zoriza wyszła za mąż za Papa, ojca Mario, który był wdowcem. Tym sposobem – jako macocha swojego kochanka – dostała prawo pobytu we Włoszech.

Nigdy przedtem ani nigdy potem nie widziałam in vivo kłótni tak głośnych i krzyków tak niepohamowanych, jak pomiędzy Zorizą a Mario. Jak u Felliniego, rzucali w siebie wazonami i przekleństwami, potem się całowali i zaraz zamykali za sobą drzwi… Uwielbiałam ten ich pełen życia dramat.

Na parterze naszej kamienicy był bar kawowy. Błyszcząca maszyna syczy i wytwarza pieniste cappuccino, wspaniałe espresso i latte caldo – ciepłe mleko z pianką, w gablocie panoszą się śliczne trójkątne kanapki (tramezzini), croissants i dziwne, smaczne, nieomal puste w środku bułki z cienko krojoną, prawie przeźroczystą szynką… Alkohol pija się tu głównie po południu lub wieczorem, ale Zoriza ma inne zwyczaje. Codziennie rano dzwoni do baru po due cognac. Istotą tego telefonu nie jest to, co zamawia albo ile, bo zamówienie jest zawsze takie samo. Dzwoni po to, żeby zawiadomić, że już się zbudziła i trzeba zacząć dzień. Subido – zaraz. Chwilę później kelner w wykrochmalonej białej marynarce przynosi na błyszczącej tacy dwa kieliszki napełnione bursztynowym płynem, Nawet nie musi wchodzić do mieszkania. Zoriza czeka na niego przy uchylonych drzwiach i strzela ten koniak prosto z tacy, przez próg, jeden za drugim.

******

Ponizej rozmowa z Sabina

O istnieniu Sabiny Baral dowiedziałem się na długo zanim ją poznałem. Po lekturze opracowania Piotra Osęki na temat marca 68 roku szukałem w internecie relacji ofiar marca, wypędzonych i pozbawionych polskiego obywatelstwa. Owocem moich poszukiwań było nagranie ze spotkania absolwentów VII Liceum im Szolem Alejchema. Po uroczystym powitaniu przez Prezydenta Miasta głos zabrała przeurocza kobieta. Jej opowieść wstrząsnęła mną.

Calosc  KLIKNIJ TUTAJ

PIERWSZE ZDJECIA ZE SPOTKANIA W MUZEUM POLIN

sa2 sa

 

 

 

 

sa3

sa1

 

 

 

 

 

Przyslala Sabina Baral

sabina baral

 

 

 

 

 

reunion 69

Kategorie: Uncategorized

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.