Uncategorized

Religijny PKB. Sprawdziliśmy, czy wyznanie nadal ma wpływ na poziom życia. Oto wyniki

Przyslal Krzysiek Zorde


Na religijnej mapie świata coraz większą przewagę ludnościową zdobywają muzułmanie, ale ekonomiczną wciąż dzierżą chrześcijanie. Najszybszy rozwój w ostatnich latach dotyczy jednak krajów ateistycznych. Foto: Jacek Frączyk / Business Insider PolskaNa religijnej mapie świata coraz większą przewagę ludnościową zdobywają muzułmanie, ale ekonomiczną wciąż dzierżą chrześcijanie. Najszybszy rozwój w ostatnich latach dotyczy jednak krajów ateistycznych.

Niemiecki socjolog i ekonomista Max Weber nieco ponad sto lat temu dowodził, że to etyka protestancka przyniosła sukces kapitalizmu i niewidziany wcześniej wzrost dobrobytu. Ówczesne kraje protestanckie dominowały. A jak jest teraz? Z badań Business Insider Polska wynika, że protestanci tracą gospodarczy grunt pod nogami. Kto wchodzi na ich miejsce?

Ale to wszystko działo się ponad sto lat temu. Jak sprawy wyglądają współcześnie? Zebraliśmy informacje o wyznaniach w 194 krajach świata, dołożyliśmy do tego dane oraz prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by sprawdzić, kto się ostatnio najdynamiczniej rozwijał i kto, według prognoz, będzie rozwijał się najszybciej w najbliższych pięciu latach.

Gdzie widać przyrost, a gdzie spadek ludności i wreszcie na jakim poziomie żyją na świecie poszczególne wyznania i jak to się zmienia?

Ateistom rosło najszybciej

Kraje z przewagą ateistów i agnostyków według prognoz MFW będą miały w tym roku 31,5 proc. udziału w światowej gospodarce, a udział ten ma wzrosnąć do 33,2 proc. za pięć lat. Przy zaledwie 22,6 proc. ludności. Z tego Chiny mają zwiększyć udział w globalnym PKB z 18 do 20,5 proc.

Chrześcijanie pozostają liderem

Największe znaczenie wciąż mają i w najbliższych latach będą miały kraje chrześcijańskie – tak wynika z prognoz MFW. Przy 32 procent ludności wytworzą w tym roku około 55,7 proc. światowego PKB. Foto: Jacek Frączyk / Business Insider Polska

Udział chrześcijan w światowej ekonomii jednak spada. Wartość PKB w ostatniej dekadzie wzrosła tu o tylko 13,5 proc. przy 26-procentowym tempie rozwoju świata. Co więcej, za pięć lat według prognoz MFW udział wyznawców największej religii świata w światowym PKB zejdzie do 53,3 proc. Udział w PKB ma przy tym spadać szybciej niż potencjał ludnościowy.

Spadek ten ma być obserwowany głównie w krajach protestanckich. Mieszkające tam 10 proc. ludności Ziemi wytwarza obecnie 30,4 proc. światowego PKB, ale za pięć lat ten udział ma się skurczyć do 28,2 proc. Okazuje się, że kraje takie jak Chiny, kopiując wychwalane sto lat temu przez Maksa Webera ideały kalwinów, osiągają te same rezultaty i krok po kroku zmierzają w kierunku dominacji nad światem.

Katolicy na mapie religijnej

Jeśli chodzi o „naszą część” religijnej mapy gospodarczej, to ostatnich dziesięciu lat nie możemy jako grupa krajów katolickich zaliczyć do udanych.

PKB spadł o 3 proc. i większość winy biorą na siebie: Brazylia, Wenezuela oraz Argentyna. W kolejnych pięciu latach katolicy mają jednak dotrzymywać kroku wzrostowi światowej ekonomii, nie tracąc przy tym potencjału ludnościowego. Z Polską na czele, która ma zwiększyć udział w globalnej gospodarce do 0,8 proc., choć równocześnie tracić będziemy potencjał ludnościowy.

Spada też ludność katolickich obecnie Niemiec. Nasi zachodni sąsiedzi będą też tracić gospodarczo przewagę nad rozwijającym się światem.

W krajach muzułmańskich ludności przybywa najszybciej

Nie zanosi się natomiast na boom gospodarczy w świecie islamu. Choć potencjał ludnościowy rośnie tam najszybciej po wyznawcach religii lokalnych, to tylko nieznacznie przełoży się to na udział w globalnym produkcie krajowym brutto. Za pięć lat mają wytwarzać zaledwie 7,9 proc. globalnego PKB. Przy czym rozwój ma dotyczyć krajów z przewagą sunnitów, a nie szyitów i innych odłamów islamu. Z Indonezją, Nigerią i Arabią Saudyjską na czele.

Uwagę trzeba też zwrócić na hinduistyczne Indie. Ale tu przy olbrzymim potencjale ludnościowym, który prawdopodobnie wkrótce przebije Chiny, wybijanie się na potęgę gospodarczą może jeszcze potrwać.

Wyznawcy judaizmu z najwyższym poziomiem życia

Sprawdziliśmy nie tylko, jak rozwijają się państwa w zależności od większości religijnej lub bezreligijnej, ale jeszcze jak żyje się przeciętnym wyznawcom poszczególnych religii, rozsianymi między różnymi krajami. By wyliczyć średnią, wykorzystaliśmy dane o produkcje krajowym brutto w przeliczeniu na mieszkańca według parytetu siły nabywczej (PPP – z ang. purchase power parity) i o liczbie wyznawców w poszczególnych krajach.

Z naszych obliczeń wynika, że najbogatszymi ludźmi na świecie są wyznawcy judaizmu. W Izraelu żyje ich niecałe 7 mln, ale prawie tyle samo w Stanach Zjednoczonych, a liczne mniejszości jeszcze we Włoszech i Francji. Średni PKB na osobę w przeliczeniu na poziom amerykańskich cen (parytet siły nabywczej) wynosi 49 tys. dol. rocznie (4,1 tys. dol. miesięcznie), z czego w Izraelu jest to 39 tys. dol. (3,3 tys. dol. miesięcznie). Foto: Jacek Frączyk / Business Insider Polska

Przewaga zamożności wyznawców judaizmu nad światem jednak stopniowo maleje. O ile w 2000 roku ich poziom życia przekraczał o 224 proc. średnią światową, to w 2010 już o „tylko” 176 proc., dziesięć lat później o 166 proc., a za pięć lat ma to być 152 proc. To oznacza, że świat rozwija się szybciej niż oni. Z drugiej strony świat ma niższą bazę startową.

Podobnie rzecz ma się w przypadku drugich najbogatszych, czyli protestantów. Dla wyjaśnienia przypisaliśmy temu terminowi wszystkie wyznania chrześcijańskie poza katolicyzmem i prawosławiem. Średni PKB na wyznawcę tych odłamów chrześcijaństwa wynosi 28 tys. dol. (wg PPP) rocznie, by za pięć lat osiągnąć prognozowany przez MFW poziom 33,2 tys. dol. Tu od 2000 roku do 2025 przewaga nad średnią światową ma zejść z 127 do 39 proc. PKB według siły nabywczej.

Wreszcie na trzecim miejscu są ci, którzy przegonili tempem rozwoju wszystkich, czyli ateiści i agnostycy, tj. ludzie nieidentyfikujący się z żadną religią. W ostatniej dekadzie, głównie dzięki błyskawicznemu tempu rozwoju Chin, gdzie żyje ponad połowa ateistów/agnostyków świata (727 mln na łącznie 1,273 mld) średni poziom życia przebił katolików. PKB na głowę ateisty wynosi na świecie prawie 27 tys. dol. wg PPP i za pięć lat zgodnie z prognozą MFW ma przebić protestantów.

Najbiedniejsi

A kto jest najbiedniejszy? Głównie hinduiści, których liczymy razem z sikhami oraz muzułmanie. O ile jednak dystans poziomu życia tych pierwszych do świata przestał rosnąć i spada w tym stuleciu – z -77 proc. do -58 proc. prognozowanego w 2025 roku – to zupełnie inaczej wygląda sytuacja muzułmanów. Głównie za przyczyną krajów nie-sunnickich ich strata do średniej światowej urosnąć ma z 34 proc. w 2000 roku do 37 proc. za pięć lat – wynika z prognoz MFW.

A Polska? Jako kraj uznany za katolicki wyróżniamy się i można powiedzieć, że ciągniemy wynik całej grupy państw klasyfikowanych w ten sposób.

Nasza przewaga nad średnią światową urosnąć ma w pierwszej ćwiartce XXI wieku z 32 proc. w 2000 roku do 87 proc. w 2025. Największe gospodarczo państwo, które zakwalifikowaliśmy jako katolickie, czyli Niemcy – kraj z 55 proc. chrześcijan, wśród których od kilku lat większość stanowią katolicy – przewagę nad światem zmniejszy w pierwszych 25 latach tego wieku z 231 proc. do 178 proc.


RELIGIJNY PKB

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. W GW jest ciekawy wywiad z francuskim filozofem Guy Sormanem. Mówi on m.in.: „Tożsamość to problem, o którym zresztą zupełnie zapomnieliśmy: mówiliśmy o lewicy, prawicy, globalizacji sprawiedliwości społecznej, ale nigdy o tożsamości. I nagle widzimy, że ona jest bardzo ważnym motorem naszych zachowań wyborczych. Dla wielu ludzi tożsamość jest najważniejszą rzeczą, którą mają. […] My po prostu się myliliśmy. Wszyscy wierzyliśmy, że Bill Clinton miał rację, mówiąc: „Gospodarka, głupcze”, ale to nie ekonomia jest w centrum. Za Marksem przesadzaliśmy w przywiązywaniu wagi do aspektów ekonomicznych. Widzimy to też w Polsce czy na Węgrzech: to kwestie tożsamościowe decydują o poparciu dla Orbána albo Kaczyńskiego”.

  2. Pożyteczna statystyka.Szkoda tylko że autorzy stosują wskaźnik PPP który jest ulubioną dźwignią ideologiczną w krajach 3 świata ( A tych jest większość). PPP jest wynikiem skomplikowanej arytmetyki, która w rękach umiejętnego statystyka da zawsze pożądany ideologicznie wynik.

    PPP jest niestety centralnym wskaźnikiem służącym do porównań w tej pracy.

    W krajach o przejrzystej gospodarce istnieje wyraźna korelacja między PPP i PKB na głowę w walucie miejscowej (swobodnie wymienialnej) albo przyjętej w handlu międzynarodowym.

    W większości innych krajów takiej korelacji nie ma, ani nie istnieje jednoznaczna wymienialność waluty miejscowej.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.