
Przemyslaw Wiszniewski (Szymon Karsz)
Jedna z moich szacownych koleżanek zadała niedawno pytanie następującej treści: „Czy ktoś wie, ile jest płci i czy tożsamość płciowa to płeć?” Rozumiem, że to pytanie zostało sprowokowane publicznie wyrażonym przekonaniem prezydenta Trumpa, że płcie są dwie i basta.
My, ludzie w wieku przed- i emerytalnym traktujemy tę kwestię już trochę bardziej historycznie i nostalgicznie. Przyczynkarsko i drugoplanowo. Wiadomo jednak z naszych odległych doświadczeń, że sprawa zupełnie inaczej ma się u młodych ludzi, w żyłach których buzuje krew, a wraz z nią hormony.
Mnie się w ogóle nie podoba dotychczasowe, arbitralne traktowanie tej sprawy. Podoba mi się natomiast zakwestionowanie takiego podejścia. Dlaczego?
Otóż, z dwóch przyczyn. Po pierwsze, dlatego że różnorodność jest ciekawsza, i po drugie, że płeć nie jest jedynym wyznacznikiem tożsamości człowieka, a raczej jedynie częścią tej tożsamości. I kto wie, czy najistotniejszą, czy też jedną z wielu. Człowiek składa się z licznych nałożonych na siebie składników osobowości. Ma swoje doświadczenia, przemyślenia, wizje, marzenia i plany. Osoba ludzka realizuje się w rozmaitych dziedzinach: społecznej, towarzyskiej, rodzinnej, prywatnej i intymnej.
Mówienie o kimś „kobieta” lub „mężczyzna” jest znacznym uproszczeniem sprawy, owszem wygodnym, ale powierzchownym. Jestem mężczyzną, ale nie chcę, by to było moją główną zaletą, czy cechą. Chcę być nade wszystko człowiekiem. Człowiekiem myślącym. Tolerancyjnym i akceptującym cudze wybory. I cudze tożsamości.
Ktoś odrzucający porządek binarny, czyli oparty na dwóch przeciwstawnych płciach, wprawia nas, starzejących się, w niejakie zakłopotanie, ale też zmusza do mentalnej łamigłówki. To zaś stanowi korzyść samą w sobie.
Bardzo mi się podoba podejście seksuologiczne, które widzi tożsamość płciową człowieka na kontinuum, mającym wiele punktów określenia własnej płci, które można przyjąć sobie i zadeklarować. Jedni są mężczyznami w 100%, inni 50%, a jeszcze inni np. 15%.
Proponuję, byśmy odczepili się od osób, które kwestię płci widzą inaczej, niż my. Przyjmijmy ich postrzeganie do wiadomości. Nie narzucamy własnej wizji.
Człowiek nie jest bowiem ani istotą stworzoną jedynie do bzykania, ani tym bardziej jedynie do rozrodu. Osoba ludzka ma wiele przed sobą innych ciekawych zadań do spełnienia. Musi się samodoskonalić zgodnie z własnym wyborem. I musi podejmować wysiłki w celu naprawiania tego naszego ułomnego świata.
Spotykając drugą osobę na swojej drodze, stanowczo nie chcę widzieć w niej wyłącznie potencjalnego obiektu seksualnego pożądania, albo też wyłącznie rywala w konkurencji o atrakcyjność seksualną. To byłoby wielce prymitywne podejście. Cieszę się z zaistnienia propozycji porządku niebinarnego.
Zadbajmy, by inni wokół nas byli szczęśliwi. Nie uszczęśliwiajmy nikogo na siłę, narzucając im własne przekonania, które wszak mogą okazać się błędne.
Przemysław Wiszniewski
Kategorie: Uncategorized

