Michnik o Gomulce cz 3

Nadeslal Ola Orit

ola orit

reunion68

 

Czesc pierwsza

KLIKNIJ TUTAJ

Czesc druga

KLIKNIJ TUTAJ

***********************

Ojciec stracił złudzenia


Odwrotnie niż u pańskiego ojca, który mógł być u władzy, a nie chciał.

– To jest inny przypadek. Mój ojciec wstępował do partii w 1919 r. To zupełnie inny kontekst – pierwszy okres porewolucyjny, cała Europa się huśta! Z moim ojcem było inaczej, dla niego szokiem były – on mi to mówił – wielkie pokazowe procesy, które zaczęły się wcześniej, kiedy aresztowano jego przyjaciół. Bo ludzi z zachodniej Ukrainy aresztowano wcześniej. W latach 1933 i 1934. Wtedy gdy aresztowano Żarskiego, Wróblewskiego… Był taki dziennikarz z „Po prostu”, Andrzej Berkowicz. Jego ojciec, Oskar Berkowicz, był przyjacielem mojego ojca, został aresztowany w 1933 r.
Komuniści początkowo tłumaczyli sobie, że te aresztowania to pomyłka, że to prowokacja.
– Że każda rewolucja popełnia błędy. Na początku tak się tłumaczy. Ale kiedy ruszyły procesy moskiewskie, kiedy oskarżeni się przyznawali, że byli szpiegami niemieckimi, japońskimi, to ojciec powiedział: albo-albo. Albo prawdą jest, co oni mówią, więc ten ruch musi być zdegenerowany, jeżeli na jego czele przez 20 lat stali szpiedzy, agenci itd. Albo to nieprawda, więc jest jeszcze gorzej. I od tego momentu ma dystans. On w gruncie rzeczy wtedy traci złudzenie, jeśli chodzi o sowiecki projekt.
Nadzieja na lepszy kraj, sprawiedliwy, żeby dzieci z biednych rodzin mogły iść do szkoły, awansować, chyba mu została.
– Ale on już nie wierzył, żeby to mogli zrobić ci ludzie, którzy tu, do Polski, przyszli na sowieckich sztykach! Ojciec po wojnie chciał wyjechać do Ameryki, ale się nie udało. W związku z tym przebywał na swego rodzaju emigracji wewnętrznej. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, jeśli o nim mówimy – to był człowiek ze Lwowa. On się w Warszawie źle czuł, nie miał tu własnego środowiska. Pamiętam, kto przychodził do nas do domu – to wszystko byli ludzie z przedwojennej kompartii ze Lwowa, z Drohobycza, z tamtych stron. Ludzi z Warszawy nie pamiętam. Na pewno jacyś byli, ale ich nie pamiętam. Ojciec nie miał złudzeń. Wiedział już, co to jest za system, wojnę spędził w Sowietach, w Uzbekistanie, tu szpicel, tam donosiciel, NKWD nad tym wszystkim itd. W związku z tym, by tak rzec, nie wychylał się. Pamiętam taką scenę z dzieciństwa. Rodzice pracowali, zajmowała się mną dziewczyna, która pomagała nam w domu. I poszła ze mną na spacer. To był rok 1951, 1952. Małym dzieckiem byłem, byliśmy w Parku Ujazdowskim, wracaliśmy. Ona z jakąś znajomą się zagadała, a ja spojrzałem w tył i wybiegłem na jezdnię. I wpadłem pod samochód. Leżałem, cały krwią zalany. Zrobił się szum, wołano: co to za dziecko? Ona przybiegła cała przerażona. – To pana Szechtera – mówiła. – Tu niedaleko, w alei Przyjaciół. Więc zdecydowano – jedziemy.
Czyj to był samochód?
– Płk. Światły. Więc samochód zajeżdża pod nasz dom, szofer trzyma mnie na rękach, zanosi na górę i dzwoni do drzwi. Mama pyta, kto tam. Od płk. Światły! Mama otwiera drzwi, blada jak papier. Myślała, że po ojca przyszli. Zobaczyła mnie zalanego krwią – odetchnęła z ulgą. Takie czasy! Z tamtego okresu pamiętam strzępy rozmów, byłem dzieckiem, przy mnie się nie mówiło. Ale pamiętam nienawiść ojca do Stalina, do terroru. Nienawiść. To oczywiście zmienił 1956 r.
Nadzieja wtedy odżyła.
– Na bardzo krótko. Na rok. Już rozpędzenie „Po prostu” było wystarczającym znakiem. Ale też były inne sygnały, wcześniejsze. Ojciec pracował w Książce i Wiedzy, to było partyjne wydawnictwo, tam się mówiło, widziało.
Widać było dobrze, jak Gomułka skręca…
– Ojciec powtarzał mi przez wiele lat: Gomułka jest prostak, prymityw, ale to nie jest sowiecki agent. To zapamiętałem bardzo dobrze. Zawsze uważałem, że Gomułka był niebanalny. Próbowałem nawet namawiać historyków do wydania tomu jego najważniejszych tekstów. Niektóre jego przemówienia były bardzo ważne. Np. gdy mówił, że bezpieka w Polsce zaczyna przypominać państwo w państwie. Mówił to w 1946 r.!

Jest ONR-u spadkobiercą partia
Do pewnego momentu Gomułka imponował politycznym wyczuciem.
– On nie był człowiekiem głupim. To na pewno nie był żaden „kosmopolita”. Bardzo dobrze wpisany w tę polską plebejską glebę. Nie był żadnym antysemitą, w tym sensie, w jakim antysemitami są niektórzy obsesjonaci na prawicy. Nie! Ale nie cierpiał syndromu komunistów moskiewskich. A dużo Żydów tam było. Nie cierpiał ich, bo uważał, że są zanurzeni w doktrynerstwie i że lojalnie związani są przede wszystkim z Moskwą. Więc są szkodliwi i niebezpieczni dla sprawy komunizmu w Polsce. Bo naród ich odrzuci.
Gdyby komuniści zamiast opowiadać o etnicznej Polsce, mówili, że są ostatnim etapem Rzeczypospolitej Wielu Narodów, toby nie musieli tymi sprawami sobie zaprzątać głów.
– Postawmy pytanie: dlaczego tak nie mówili? Dlatego, że w wyniku decyzji Stalina powstała etniczna Polska. I oni w tę Polskę, zbudowaną na etnicznej bazie, weszli. W kraj, w którym mieliśmy transfery ludności z terenów wschodnich, transfery Ukraińców. A w tle był Wołyń i Ukraińska Powstańcza Armia. Wtedy karta antyukraińska była jednocześnie kartą prosowiecką. Bo był wspólny wróg.
Tak postrzegało to społeczeństwo.
– I naturalnym sprzymierzeńcem komunistów stali się niespodziewanie, nie chcę powiedzieć endecy jako partia…
Ale ludzie ukształtowani w tej kulturze myślenia?
– No tak. Instytut Zachodni, Wojciechowski, wszyscy ci ludzie, Edmund Osmańczyk, Ksawery Pruszyński… Cały ten styl myślowy. A komuniści próbują znaleźć jakieś zaczepienie w społeczeństwie. Jak napisał Miłosz: „Niechaj będzie tu wreszcie powiedziane, jest ONR-u spadkobiercą partia, między nimi nic nigdy nie było prócz buntu godnych pogardy jednostek. Kto miecz Chrobrego wydobywał z pleśni, kto stawiał słupy na samym dnie Odry i kto namiętność uznał narodową”. I dla komunistów w tym momencie staje się jasne, że ideologia Rzeczypospolitej Wielu Narodów jest dla nich niebezpieczna. Ideologia monoetniczna jest prosta.
Plebejska.
– Plebejsko-monoetniczna. Tu mogli liczyć na jakieś wsparcie w części środowisk ludowych. Jak Czesław Wycech czy Stefan Ignar. Nawet Stanisław Mikołajczyk. To były argumenty – odzyskaliśmy ziemie zachodnie! Jakoś chcieli się zakorzenić. Bo przecież to społeczeństwo było antykomunistyczne. Antysowieckie.
Przed wojną komuniści byli słabo zakorzenieni. Zdobywali w wyborach po parę procent.
– Bardzo słabo. Trochę lepiej było w środowiskach robotniczych, w Warszawie, Łodzi, Zagłębiu… I na kresach – ale tam były mniejszości, Białoruś, Ukraina.
Trzeba było mieć w sobie cechy zawadiaki, żeby być komunistą przed wojną. Szanse na zwycięstwo praktycznie zerowe, całkowite oddanie się sprawie. No i szło się za to do więzienia.
– Pewnie. Próbowałem zrozumieć komunizm, patrząc ze strony przedwojnia. Weźmy esej Juliana Bruna „Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek” – nie zgadzam się z tym tekstem, ale to znakomicie napisany tekst, wspaniale. Który absolutnie wpisuje myślenie komunistyczne w obieg polskiej kultury narodowej. To nie jest nic przyniesionego z zewnątrz. Broniewski, który z ochotnika w wojnie 1920 r. przechodzi na stronę komunistyczną. Idźmy dalej – Wera Kostrzewa. Wielka postać! Przecież ona jest z ruchu socjalistycznego XX w., z PPS.
Wera Kostrzewa stawiała się Stalinowi, Zinowiewowi.
– W 1918 r. krytykowała Lenina, mniej więcej z tych samych pozycji co Róża Luksemburg – za rozpędzenie konstytuanty. Do KPP szli ludzie, którzy nie byli przekonanymi wrogami wolności. Oni uważali, że zaangażowanie w KPP, w komunizm to jest wybór drogi do wolności. To później się zmieniało. Coraz bardziej tę partię opanowywała mentalność sekty. Jeden drugiemu nie ufał. Pisali na siebie donosy. A z czasem na to nakładała się kariera w sowieckich strukturach. Ten ruch w tym sensie, pisałem to jako znak zapytania, miał zaszczepiony gen łajdactwa. Bo zdobyć się na coś takiego, żeby donosić na kolegów, z którymi siedziało się w więzieniu, przyjąć podejrzliwość jako filozofię numer 1… Nie zaufanie, ale podejrzliwość.
PPR to wszystko przejęła?
– Już w PPR w 1948 r. pojawia się hasło czujności, co nazywano szczujnością. Szczuciem na drugiego. Więc, z jednej strony, dla wielu z tych ludzi, którzy zaangażowali się w komunizm, subiektywnie mam wiele podziwu i szacunku, natomiast patrząc obiektywnie, widać, że oni wszyscy poszli złą drogą. Wzięli na siebie wszystko złe. Łącznie z tym drewnianym językiem, langue de bois, który już w ogóle nie służył do opisywania rzeczywistości, i z zasadami etycznymi, które pozwalały pomiatać ludźmi. Jak to pisał Majakowski – jednostka zerem! I w tym sensie uważam, że ten ruch był wielkim nieszczęściem lewicy. Bo ten ruch, w gruncie rzeczy, lewicę wykoleił.

Czas egzaminu
Wreszcie słowa godne jednego z legendarnych przeciwników komunizmu.
– O, tak! Wiele osób mnie pyta: jak to, takim antykomunistą byłeś, pisałeś ostre teksty, a teraz zacząłeś ich bronić?
Dlaczego?
– W moim rozumowaniu obecne były różne motywy. Pierwszy był taki: otóż w roku 1969 albo w 1970, po śmierci gen. Andersa, Stomma napisał artykuł w „Tygodniku Powszechnym”, że Monte Cassino z tymi ofiarami polskimi to był błąd. Że już wtedy były rozdane karty. Że ta ofiara nic nie dała. Że w wyniku układów międzynarodowych stało się tak, że na czele polskiego państwa muszą stać komuniści. Że wtedy właśnie rozpoczął się egzamin z patriotyzmu dla polskich komunistów. I że egzamin ten trwa do dzisiaj. Dla mnie moment tego ich egzaminu przyszedł w roku 1989, przy Okrągłym Stole.
I?
– I polscy komuniści ten egzamin zdali. W 1989 r. zachowali się zgodnie z polską racją stanu. Bo w tamtym momencie, w wyniku zawirowań w Rosji, dla Polski otworzył się szeroki margines. I padło pytanie: czy to wykorzystają, czy nie? Wykorzystali! Wtedy sobie przyrzekłem, że jeżeli oni dotrzymają słowa, będę ich bronił do końca. To był pierwszy powód. Drugi motyw był taki, że wszyscy ludzie, nie tylko komuniści, mają coś takiego, że dostosowują się do rzeczywistości, w której żyją. Jeśli więc się zmieniła rzeczywistość, oni musieli się do niej dostosować. Interesowało mnie, jak się dostosowują. Patrzyłem na to ich nowe pokolenie, w sumie moje, na Leszka Millera, i widziałem, że dostosowują się uczciwie, że są lojalni wobec demokratycznej Polski. I w tym momencie widać było wyraźnie, że antykomunizm, który zaczął być rozpętywany, jest grą. Że tu nie chodzi o żadną walkę z komunizmem, tylko o to, żeby wytworzyć atmosferę histerii, która pozwoli zarządzać społeczeństwem za pomocą straszaka antykomunistycznego. Tego się nauczyłem z tamtych lat – że nieważny jest kolor sztandaru, że ważna jest substancja tego, co proponujesz. Z tamtych czasów pochodzą moje dwa powiedzenia. Pierwsze, że etniczny szowinizm jest ostatnim, najwyższym stadium komunizmu. Co pokazał Slobodan Milošević.
A drugie powiedzenie?
– Że także jest coś takiego jak antykomunizm z bolszewicką twarzą.


1 József Mindszenty (1892-1975) – od 1945 r. prymas Węgier, w roku 1948 aresztowany i skazany na dożywocie. Uwolniony w czasie rewolucji 1956 r. Po interwencji rosyjskiej na Węgrzech schronił się w ambasadzie USA, gdzie przebywał przez następne 15 lat.
2 Josef Beran (1888-1969) – 1942-1945 więzień Dachau. Od 1945 r. arcybiskup Pragi. W latach 1949-
-1963 więziony.
3 Mieczysław Moczar (1913-1986) – od 1937 r. w KPP. W czasie wojny dowódca GL i AL. Od 1945 r. w MBP. Najpierw wiceminister (1956-1964), a potem minister spraw wewnętrznych (1964-1968). Członek KC PZPR (1956-1981), członek Biura Politycznego KC PZPR (1970-1971 i 1980-1981).
4 Leon Kasman (1905-1984) – od 1922 r. w partii komunistycznej. W czasie II wojny światowej w ZSRR. Od 1943 r. w radzieckiej partyzantce. W PPR kierownik wydziału agitacji i propagandy. Redaktor naczelny „Trybuny Ludu”.
5 Alfred Lampe (1900-1943) – od roku 1921 w KPRP. W czasie II wojny światowej na terenie ZSRR, współorganizator i ideolog 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki.
6 Włodzimierz Sokorski (1908-1999) – od 1926 r. w KPP. W czasie wojny na terenie ZSRR. W 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Poseł do KRN i na Sejm PRL (1945-1976). Minister kultury (1952-1956). Szef Radiokomitetu (1956-1972).
7 Jakub Prawin (1901-1957) – od 1931 r. w KPP. W czasie II wojny światowej na terytorium ZSRR. Żołnierz Armii Czerwonej, walczył pod Stalingradem. Potem w 1. Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Generał brygady. Szef Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie w 1945 r.
8 Włodzimierz Zawadzki – „J
asny” – od 1944 r. szef obwodu rzeszowsko-krakowskiego PPR. Odwołany przez KC za sekciarstwo. W roku 1945 wykluczony z PPR. Powrócił do niej dwa lata później, po złożeniu samokrytyki.
9 Stefan Żółkiewski (1911-1991) – współtwórca PPR, redaktor naczelny „Kuźnicy” (1945-1948) i „Polityki” (1957-1958), minister szkolnictwa wyższego (1956–1959), poseł do KRN i na Sejm PRL (1943-1956 i 1961-1969). W wyniku wydarzeń marcowych został usunięty z Komitetu Centralnego.
10 Władysław Bieńkowski (1906-1991) – od 1942 r. w PPR. W czasie II wojny światowej był redaktorem pism konspiracyjnych: „Głosu Warszawy” i „Trybuny Wolności”. Poseł do KRN i Sejmu PRL (1943-1952, 1961-1969) minister oświaty (1956-1959). Odszedł ze stanowiska, protestując przeciwko usunięciu religii ze szkół. W latach 70. współpracownik KOR i TKN.
11 Stefan Staszewski (1906-1989) – działacz KPP. W latach 1938-1945 więziony na terenie ZSRR. Od 1945 r. w partyjnym aparacie PPR. 1955-1957 I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR. W 1968 r. został wykluczony z PZPR, sympatyk opozycji demokratycznej.
12 Franciszek Mazur (1895-1975) – w czasie rewolucji październikowej przebywał w Rosji, był członkiem WKP(b). Od roku 1930 w Polsce, kierował KPZU. W czasie II wojny światowej w ZSRR. W Polsce od 1945 r. M.in. kierownik wydziału organizacyjnego PPR i PZPR, członek Biura Politycznego, wicemarszałek Sejmu.
13 Salomon Michoels (1890-1948) – aktor, przewodniczący Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego. W roku 1942 za zgodą Stalina kwestował w USA na rzecz pomocy wojennej dla ZSRR. Wepchnięty pod ciężarówkę przez agentów NKWD.
14 Roman Zambrowski (1909-1977) – w KPP od 1928 r. W czasie II wojny światowej w ZSRR, oficer I Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. W PPR od 1945 do 1963 r. członek Biura Politycznego KC PZPR i KC PZPR. Usunięty z PZPR w roku 1968.
15 Józef Tejchma (ur. 1927 r.) – działacz ZMW „Wici”, ZMP, ZMW (przewodniczący w latach 1957-1963). Członek Biura Politycznego KC PZPR (1968-1980), wicepremier (1972-1979), minister kultury i sztuki (1974-1978; 1980-1982).
16 Władysław Machejek (1920-1991) – pisarz, publicysta, w czasie wojny współorganizator GL i AL. Poseł na Sejm PRL (1957-1972). Redaktor naczelny „Życia Literackiego” (1952-1989). Wyśmiewany za tzw. machejkizm, czyli pusty, rozwlekły styl.
17 Stefan Olszowski (ur. 1931 r.) – przewodniczący
RN ZSP (1956-1960), kierownik Biura Prasy KC PZPR (1963-1970), członek Biura Politycznego (1970-
-1980). Szef MSZ (1971-1976 i 1982-1985).

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: