Intifada noży przeciwko turystom

 Wraz z końcem roku, minie trzeci miesiąc trwającej właściwie nieprzerwanie „intifady noży„. Od początku października nie było chyba dnia bez „łamiących wiadomości” o kolejnym ataku terrorystycznym – czy to o ataku nożownika, czy o zmotoryzowanym napastniku taranującym pieszych.

Kilka tygodni temu, w odniesieniu do tych ataków, ktoś z czytelników zapytał na Facebooku czy jest bezpiecznie i czy nadal są turyści. Pamiętam, że w odpowiedzi powołałem się wtedy na dane Ministerstwa Turystyki, które informowało o braku znaczącego spadku rezerwacji na kolejne tygodnie i miesiące.

 

Być może na tamten moment, zebrane dane były prawdziwe. Perspektywa czasowa nie była wtedy specjalnie długa, ataki jakby się uspokoiły. Gdy jednak mijały kolejne tygodnie, a każdy dzień przynosił coraz to nowsze doniesienia o atakach, sytuacja się zmieniła. O czym donosi samo ministerstwo.

Otóż Ministerstwo Turystyki porównało dane za listopad bieżącego roku z poprzednimi latami. Okazuje się, że radość z braku spadków była przedwczesna. W listopadzie Izrael odwiedziło 10% Europejczyków mniej niż przed rokiem i blisko 30% mniej niż dwa lata wcześniej. Pamiętajmy, że wakacje 2014 to czas operacji wojskowej „Ochronny brzeg”, który wpłynął na spadek turystów w końcówce ubiegłego roku.

Poza oczywiście niespecjalnie ciekawą sytuacją w Izraelu, na spadek turystów wpłynęły także tragiczne wydarzenia w Paryżu oraz, wnioskując po licznych komentarzach w sieci, fakt zestrzelenia rosyjskiego samolotu nad Synajem (stąd przecież rzut beretem do Ejlatu). Kumulacja wydarzeń pociągnęła za sobą momentami spore spadki – Izrael odwiedziło 58% mniej Włochów niż dwa lata temu, 59% mniej Rosjan, Francuzów było o 1/4 mniej, a o blisko 1/3 mniej Austriaków i Norwegów. Spadki dotknęły również turystów z dalekiego wschodu – 42% mniej Japończyków, 41% Tajwańczyków i o połowę mniej Koreańczyków.

Taki odpływ turystów w dłuższej perspektywie może odbić się na gospodarce kraju. Branża turystyczna generuje około 6-7% izraelskiego PKB i daje zatrudnienie co dwunastemu Izraelczykowi. Z danych, które udało mi się znaleźć wynika, że udział turystyki w PKB Autonomii Palestyńskiej jest dwucyfrowy – oscyluje w okolicy 10-12% i daje zatrudnienie mniej niż 5% Palestyńczykom. Dla Izraela to nie jest aż tak źle, gorzej dla branży i biznesów w Betlejem, Nazarecie czy Ramallah. Patrząc jednak na wnioski z danych za październik, można się tylko domyślać, że listopadowe spadki są bardziej odczuwalne na terenach PA. Wtedy nie mówiono jeszcze o odpływie turystów z Izraela, a jedynie o zmianach planów wycieczek i omijaniu terenów PA.  Zaprzestanie obecnej eskalacji przemocy byłoby więc, przynajmniej w tej kwestii, na rękę zarówno władzom Izraela jak i (chyba nawet bardziej) władzom Autonomii Palestyńskiej.

Tymczasem jednak końca nie widać, a kolejne kraje ostrzegają swoich obywateli przed podróżą do Izraela. W ostatnich dniach, komunikat ostrzegawczy wystosował amerykański Departament Stanu informując turystów o potencjalnym zagrożeniu i zabraniający swoim pracownikom korzystania z komunikacji publicznej i odwiedzania określonych rejonów bez pozwolenia. Polskie MSZ póki co ostrzega jedynie przed podróżami do Jerozolimy, a statusem „Nie podróżuj” opatrzona jest jedynie Gaza oraz północna granica z Libanem i Galilea. Interesujące. Podobnie jak to, że Wzgórza Golan nie są ujęte jako tereny Izraela. (Edit: Sytuację Wzgórz Golan wytłumaczył jeden z czytelników na Facebooku – „Polska, podobnie jak wszystkie inne uznające Izrael państwa, nie uznaje okupowanych od 1967 roku wzgórz Golan jako części Izraela”)

Calosc KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: