Ból cz.1

 Michal Moszkowicz
*
1.
Zabolało mnie w boku, z prawej strony. Boli to poboli i przestanie, pomyślałem sobie. I tak
chodziłem przez kilka dni z tym bólem, ale ból nie miał zamiaru przestać boleć. Zacząłem
się tym martwić. Może to rak, pomyślałem. Poszedłem do lekarza. Przyjęła mnie młoda
dziewczyna, ale co mogła o bółu powiedziać młoda dziewczyna? Chciałem się rozebrać, żeby
pokazać to miejsce na plecach, które mnie bolało, ale lekarka gestem dłoni nie pozwoliła mi
się rozebrać. Pomacała mój bok przez koszulkę i powiedziała, że to może być wszystko, albo
nic. Mówiła o wszystkim, więc to mógł być jednak i rak. A rak to znaczy śmierć. Spojrzałem
w jej oczy. Były niewinne i jasne. Nie, to chyba jednak nie mógł być rak. Jak ona dotknięciem
mojej koszulki mogła wyczuć, że to jest rak?
Wstałem z krzesełka. Lekarka nie mogła już nic dla mnie zrobić. Powiedziała, że muszę
prześwietlić kręgosłup. To zabrzmiało groźnie. Mój kręgosłup nie może być chory, bo bym
nie mógł chodzić. Musiałbym jeździć na wózku. Oblał mnie zimny dreszcz. Powiedziałem
lekarce „do widzenia” i poszedłem do szpitala, żeby zrobić sobie zdjęcie kręgosłupa.
Mężczyzna umieścił mnie na twardej wąskiej leżance. Byłem w majtkach. Było mi zimno.
Gość od rentgena znikł. Nagle cyk i zrobił zdjęcie mojego kręgosłupa. Leżałem na boku,
później na wznak. Teraz już widział moje kosteczki. Powiedział, że zdjęcia prześle mojej
lekarce.
2.
Ból. Co zrobić z bólem, jak go się pozbyć? Szmul mówi, że to starość, że leżę na sofce i nic
nie robię i mięśnie się nie ruszają. Jeśli tak dłużej będzie, to skończę w domu starców. Muszę
się ruszać. Muszę chodzić.
Dzisiaj był pierwszy dzień mojego chodzenia, a nie leżenia na stofce. Ból jak gdyby ustał, jak
gdyby przestraszył się mojego chodzenia. Mam już 70 lat skończonych i nie chcę skończyć
życia na wózku. Muszę się wziąć za moje bóle wewnętrzne i zewnętrzne. Zewnętrzne to brak
bliskiego przyjaciela przy mnie. Wewnętrzne to ból fizyczny z boku pleców.
Ten drugi nie ustąpił po moim chodzeniu po parku, ale jakby zadrżał. Po pierwszym dniu
chodzenia powoli staję się sobą. Czy jutro będzie mi się chciało wstać i chodzić po ulicach z
bolącymi plecami? Byłem nieruchomy na sofce przez cały miesiąc, a może i dłużej. Mówiłem
synowi, że to depresja, ale to było lenistwo. Nie chciałem wychodzić do świata, chciałem,
żeby świat przyszedł do mnie. Ale po co miał przychodzić do mnie, jeśli przez czterdzieści
lat nie nauczyłem się jego języka. Chciałem być wciąż młody i świeży, a tu przyszła starość.
Tak sobie pomyślałem, że to wygodna rzecz ta starość. Jest się samemu i już nikt nie może
wytknąć ci, że piszesz tylko po polsku. Ze nie nauczyłeś się języka tubylców, że wolisz leżeć
na sofce niż chodzić…
Dzisiaj przyszedł list od lekarki, dla której robiono zdjęcie mojego kręgosłupa. Wszystko w
porządku. Kręgosłup mam dobry. Więc ten ból jest jednak od tej przeklętej sofki, na której się
wylęgiwałem ostatnie miesiące. Więc Szmul miał rację – muszę chodzić i jeszcze raz chodzić,
inaczej będę kaleką. Szmul ma już 75 lat i ciągle gra w tenisa. A ja się lenię. Czytam wciąż
tę samą książkę „Szepty”. O okresie stalinowskim w Związku Sowieckim. Cierpienia Rosjan
mnie poruszają, ale ja, jako wolny człowiek czuję się kiepsko.
Wszystko zaczęło się od tego, że pozbyłem się mojego telefonu komórkowego i straciłem
zupełnie kontakt z zewnętrznym światem. Mam dwóch przyjaciół w moim „Samsungu” i
nie umiem w ogóle się nim posługiwać. Sam, własnoręcznie, odciąłem się od świata. Teraz
muszę się do niego przybliżyć jak nowonarodzone dziecko. Gdyby nie ten ból w boku, to
jeszcze dzisiaj leżałbym na swojej sofce i oglądał w telewizorze reklamy z innego świata,
którego już nie znam. Nawet yogurtu, który reklamują, nie mogę skosztować, bo on się
znajduje po drugiej stronie morza. Przez ostatnie miesiące oglądałem wieczorami tylko
polski program. A ja przecież żyję w innym kraju, gdzie telewizor mówi po szwedzku.
Wsłuchiwałem się w mowę polską i nagle uświadomiłem sobie, że nie dociera do mnie to, o
czym mówią. Może stąd ten ból? To nie plecy mnie bolą, a cała moja dusza, bo nie wiem kim
jestem? Polakiem, Szwedem, czy Zydem? Do Synagogi chodzę raz na rok i patrzę zdumiony
jak starzy Zydzi pochylają się nad świętą księgą i czytają. Starzy?! Ja też już jestem stary, ale
nikt nie dopuścił by mnie do czytania świętej Księgi. Może dlatego, że nie znam hebrajskiego.
Czuję się jak Hiob, który wszystko stracił, tylko może ufać sobie i Bogu. A Bóg przecież go
zdradził, oddając go we władanie Szatana.
Leżałem na sofce i czułem się winnym. Zadzwonił telefon. Głos w słuchawce powiedział,
że muszę iść na pogrzeb pewnej kobiety, z którą kiedyś byłem bardzo blisko. Gdy sobie
pomyślałem, że będę musiał zejść ze swojej sofki i jechać metrem przez całe miasto na
cmentarz, to mnie zimny pot oblał. Nie poszedłem na pogrzeb. A powinienem był pójść. To
była kiedyś moja kochanka. Zmogła ją choroba. Rak. Teraz może rak mnie zniszczy. Miałem
wyrzuty sumienia, ale z sofki się nie ruszyłem. Depresja, czy lenistwo, sam nie wiem. Jutro
się przekonam. Czy ucieknę przed starością, czy tylko wyciągnę nogi na sofce…?
Cdn.
Przyslala Eugenia Pocalun
Genia pocalun
reunion-691.jpg
Na blogu mozna znalezc wiele wpisow o Michale Moszkowiczu

KLIKNIJ TUTAJ

One Response to “Ból cz.1”

  1. Zdzislaw Hoffman 24/05/2016 at 08:47

    Madry tekst napisales,wiem co to znaczy ,tez mam 70 l i leze gapiac sie w tv.bardzo malo chodze-do auta 50 m i do sklepu 100.Pozdrawiam Michale.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: