Przesilenie na Bliskim Wschodzie.

 Doradca premiera Izraela : tworzy się oś, która ma zapobiec nowej wojnie

Izrael i państwa Bliskiego Wschodu obawiają się, że reżim Iranu może wywołać kolejną wojnę w regionie. Może być gorsza w skutkach niż ta w Syrii. – Izrael jest gotowy podjąć wszelkie kroki, by obronić swoje granice – mówi Onetowi Ajjub Kara, prawa ręka premiera Benjamina Netanjahu.


Aby uniemożliwić Iranowi realizację swoich mocarstwowych ambicji, Izrael podjął niespotykane dotąd w regionie negocjacje z Arabią Saudyjską
Saudowie oficjalnie nie uznają Izraela, ale sytuację zmieniło niedawne przemówienie wielkiego muftiego Arabii Saudyjskiej, który zaapelował o współpracę wojskową
USA, Arabia Saudyjska i Izrael mają stanąć na czele nowego bloku na Bliskim Wschodzie, który ma zapobiec kolejnej wojnie w regionie
Kamil Turecki: USA wycofują się z Bliskiego Wschodu, Rosjanie przejmują inicjatywę. Izrael pozostaje sam na polu bitwy. Zewsząd słyszę głosy, że dalsze istnienie waszego kraju stoi pod znakiem zapytania.

Ajjub Kara: Izrael jest bardzo małym, ale dominującym krajem w regionie. Jesteśmy potęgą. Mamy wystarczającą siłę, by obronić swoje granice. Wierzę, że jesteśmy coraz mniej samotni w świecie arabskim. Coraz więcej krajów Zatoki Perskiej chce z nami współpracować w zakresie ekonomii i technologii. To nie Izrael jest wrogiem regionu, a reżim Iranu, którym rządzi terror i ekstremizm. Przecież to właśnie Iran wspiera tzw. Państwo Islamskie i odpowiada za kryzys uchodźczy.

Jesteśmy tuż po szczycie Rosja-Turcja-Iran. Kreml chce wymyślić własne rozwiązania – konkurencyjne wobec negocjacji w Genewie, które wznowiono 28 listopada. Na horyzoncie rysuje się „pax russica” na Bliskim Wschodzie?

Władimir Putin ma wiele interesów na Bliskim Wschodzie, chociażby w Syrii. Wielokrotnie rozmawiałem z doradcami prezydenta Rosji. Ostatnio także. Widzę światełko w tunelu, bo po raz pierwszy Izrael współpracuje z Moskwą. Przeszłość zostawiliśmy za sobą. Chcemy mieć z Rosją dobre relacje. Putin potrzebuje Izraela, a Izrael potrzebuje Kremla. Powód jest jeden – Iran, którego nie możemy dopuścić do naszych granic. Prezydent Rosji o tym wie. Zdaje sobie też sprawę z ekstremizmu Iranu. Wygląda na to, że wróg Izraela będzie w niedalekiej przyszłości także wrogiem Rosji.

Premier Benjamin Netanjahu nie jest jednak zadowolony z porozumienia USA-Rosja w sprawie kryzysu w Syrii. Rosja wykorzystuje słabości Stanów Zjednoczonych, aby pokazać swoją siłę w regionie. Netanjahu powiedział, że Izrael ma prawo interweniować w Syrii ze względu na własne bezpieczeństwo i stanie się tak pomimo porozumienia w sprawie konfliktu w Syrii. Jak to rozumieć?

Benjamin Netanjahu jest najlepszym przywódcą Izraela w historii. Jest obecnie jednym z najważniejszych polityków na świecie. Otwiera rynek izraelski na świat. Eksportujemy technologię, której świat potrzebuje. To dla nas kluczowe, by Izrael był krajem konkurencyjnym. Rosja też nas potrzebuje.

Zdaje sobie pan sprawę, że nie spodoba się to Amerykanom – waszemu sojusznikowi?

Dogadujemy się i z Putinem, i z Trumpem. Każde państwo jest dla nas partnerem. Netanjahu idzie ramię w ramię z prezydentem USA. Nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Czyżby? Przecież mówiliśmy, że USA wycofują się z Bliskiego Wschodu. Relacje USA-Izrael są dalekie od poprawnych.

Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi. Zapewniam, że nic się nie w tej kwestii nie zmieniło. Żyjemy w ciekawych i ważnych czasach. Netanjahu bierze udział w wielu konferencjach dotyczących pokoju na Bliskim Wschodzie. Chodzi tu koalicję z Arabią Saudyjską w obronie świata sunnickiego. Dziś Iran jest wrogiem wszystkich krajów regionu. Szczególnie ostatnio. Miał przecież zakusy na tereny doszczętnie zniszczonej Syrii. Wierzę, że Trump razem z Netanjahu i Salmanem, czyli królem Arabii Saudyjskiej, staną na czele nowego porządku na Bliskim Wschodzie – bez ekstremizmu i bez terroru.

Przyzna pan, że to trochę myślenie życzeniowe. Bliżej nam chyba do nowego konfliktu w regionie…

Izrael codziennie dąży do pokoju, ale musi pan zrozumieć, że Iran wspiera wszelki fundamentalizm na Bliskim Wschodzie, chociażby Hezbollah, Hamas czy tzw. Państwo Islamskie. Możemy siebie ochronić. Jak wspominałem – wszystkie kraje obawiają się Iranu, który okupował Irak, Syrię i Liban. Jeśli nikt Irańczyków nie powstrzyma, znajdziemy się w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Naprawdę bardzo wierzę w konferencję pokojową pod egidą Arabii Saudyjskiej i państw koalicyjnych oraz Stanów Zjednoczonych. Liczę, że to jest rozwiązanie, które zapobiegnie zakusom Iranu i kolejnej wojnie.

W politycznych kuluarach mówi się, że Izrael jest gotowy do prewencyjnego ataku, jeśli Iran będzie kontynuował swoją politykę w regionie.

Podkreślam z całą stanowczością – Izrael nie chce wojny. Jednakże jeśli nie przestaną finansować takich grup terrorystycznych jak Hezbollah, prezydent Netanjahu dał wyraźnie znać, że Izrael jest gotowy na wszelkie kroki, by bronić swoich granic.

Wzrasta napięcie między Rijadem a Teheranem wokół radykalnego szyickiego Hezbollahu. Fakt ten też pewnie nie pomaga w osiągnięciu pokoju w regionie.

Świat islamu to w 80 proc. sunnici, w 20 proc. szyici, ale mniejszość ta jest bardzo aktywna i agresywna. Powiem panu, że szyici nawet bardziej nienawidzą sunnitów aniżeli chrześcijan. Założenie szyitów jest proste – świat islamu powinien być w całości szyicki. Wprawdzie dokonują oni coraz mniejszej liczby zamachów w Europie, ale wciąż są blisko związani z terrorystami z Hezbollahu, Hamasu i innych fundamentalistycznych ugrupowań.

Stąd też niezwykła w regionie koalicja Izraela z Arabią Saudyjską.

Wszystko w myśl zasady „jeśli walczysz z moim wrogiem, jesteś moim przyjacielem”.

Kilka dni temu izraelski gen. Gadi Eisenkot udzielił sensacyjnego wywiadu dla gazety z Arabii Saudyjskiej, rozważającej współpracę Izraela z Arabią Saudyjską przeciwko Iranowi. Jak to możliwe w sytuacji, gdy Saudowie nie uznają Izraela jako państwa?

Oficjalnie nie uznają. To się zgadza. Ale przed tygodniem wielki mufti Arabii Saudyjskiej zaapelował o współpracę z Izraelem. Powiedział, że niezbędna jest współpraca wojskowa, by powstrzymać wspierany przez Iran Hezbollah. My nie mamy problemów ze społeczeństwem Iranu, ale z rządzącymi tym krajem.

Ajjub Kara jest izraelskim politykiem pochodzenia arabskiego (Druzem). Od 2017 roku pełni funkcję ministra w Kancelarii Premiera. Do Polski przyjechał na zaproszenie fundacji From The Depths.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/przesilenie-na-bliskim-wschodzie-doradca-premiera-izraela-dla-onetu-tworzy-sie-os/w6333w6.amp

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: