„Kler” – film marynistyczny

Przyslala
Rimma Kaul

Nie będzie to recenzja analityczna. Nie będzie badania szczegółów poszczególnych scen, ich wzajemnych relacji – choć miałem zamiar na dwóch-trzech scenach się skupić i wykazać całkowitą prawdziwość dwóch i całkowitą nieprawdziwość jednej – czy wreszcie na tym, czy film jest „dobry”, a może „niedobry”. O tym sobie napisze sto tysięcy recenzentów. Tu i teraz interesuje mnie całość. Suma rzeczy, istota tego, co film pokazuje i czego dotyczy nawet nie pokazując. Film jest bowiem większy od reżysera. Na tym zresztą polega szuka.

* * *

Film „Kler” w reżyserii Wojtka Smarzowskiego, jest filmem marynistycznym. Mówi bowiem o bezbrzeżności: bezbrzeżnej samotności człowieka, bezbrzeżnym zagubieniu, sprzedajności i cynizmie. To film o bezbrzeżnym zniewoleniu. Matni. Sumą tych bezbrzeżności jest pustka.
To zło ma początek, nie będzie mieć końca. Nie – do chwili, gdy przestanie istnieć „Święty Kościół katolicki”.
Kościół kat. jest święty, tylko ludzie bywają grzeszni – tak mówią – wszyscy prawie – nie wiedząc co mówią. Mówią bowiem, że nicość jest świętością.

Marynistyczność filmu jest pełna: pokazuje powierzchnię i sięga do głębin. Objawiając, że ten Kościół kat. to jest morska bestia, Lewiatan, potwór z głębin koszmaru, który każdego ugryzie, zakazi i na końcu – pożre. Najbardziej i najłatwiej malutkich, naiwnych i szczerych – „dzieciątka boże”. Najpierw Kościół gwałci naturalną niewinność i ateizm dziecka, następnie dziecko wyrasta na Kościół i gwałci siebie samego pod postacią dziecka.
Stąd też film nie nadaje się na festiwal „Dwa brzegi”. Formuła jest zbyt wąska.

Dwa z głosów zasłyszanych, gdy się zapaliły światła:
– nie płacz już…
– i to się nigdy nie zmieni..!

Nie: płacz się nie zmieni i to się nie zmieni, ponieważ „lud boży” filmem się podnieci, zgodzi nawet z nim i dozna ulgi, ale rzecz potraktuje jako siebie nie dotyczącą: to ICH sprawa. Tamtych, z filmu i tamtych z „konferencji biskupów”. Zanim lud boży wróci z kina do domu, minie dwadzieścia krzyży, dziewięć pomników Świętego Ojca Świętego Jana Pawła II, trzy szkoły imienia świętego patrona, pięć świętych ulic i dwa parkingi poświęcone przez miejscowego biskupa. W poniedziałek zaś wyśle dzieci na katechezę i nie będzie dociekać, dlaczego został okradziony przez tzw. Komisję Majątkową i strony umowy lennej – konkordatu. We wtorek lud boży przekaże, za 1% wartości, kolejną darowiznę nieruchomości gruntowej Kościołowi – na cele kultu religijnego. W następną niedzielę ochrzci własne dzieci, pójdzie na sumę i da na tacę, a dorosłym już dzieciom lud boży wesele po ślubie kościelnym wyprawi i bardzo się wzruszy mówiąc: dzieci, szczęść Boże na nową drogę życia! Będzie dzień jak co dzień.
Trwajcie! – woła ten, co ciągle tak woła oraz arcybiskup w filmie. No to trwamy: niewolnictwo nad Wisłą trwa w najlepsze.

Tanaka

https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2018/09/30/kler-film-marynistyczny/?nocheck=1

2 komentarze to “„Kler” – film marynistyczny”

  1. Kiedys w koscielu mowilo sie „gleboka taca „, teraz mowi sie „cicha taca „.Bo licza sie tylko
    banknoty a nie monety.
    Film rewelacyjny , szkoda ze nie zostal wystawiony przez Polske do „Oscara „.
    Gabrys

  2. Nie jestem pewny, ale mysle ze i tutaj (w Izraelu) i w swiecie Muzulmanskim dzieje sie to samo.
    Bo religja MUSI taka byc – inaczej nie bedzie taka silna i nie bedzie trzymac ludzi za morde i kieszen.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: