Drugie pokolenie. „Bóg umarł w Auschwitz”

Przyslala Rimma Kaul


Ania miała 14 lat, gdy znalazła rodzinne dokumenty. Jacek dowiedział się w swoje 51. urodziny, gdy matka wypiła o lampkę wina za dużo. Marcinowi też powiedziała matka, na tydzień przed jego ślubem: – Tak właśnie człowiek staje się Żydem. W pięć sekund.
Na rozpoczęcie szabatu bierze w dłonie dwie chałki, odmawia nad nimi hamoci, błogosławieństwo chleba. Wszyscy słuchają w skupieniu. Czekają, żeby powiedzieć amen. Modlitwę odmawia w oryginale, czyli po hebrajsku. Idzie mu sprawnie – już co nieco języka liznął.
Później, jak wszyscy, idzie umyć ręce. Najpierw wodą z dzbanka w lewej dłoni polewa trzy razy dłoń prawą, następnie na odwrót. W międzyczasie znów modlitwa. Jej treści nie trzeba znać na pamięć, jest wydrukowana na kartce przyklejonej taśmą do ściany, po polsku i po hebrajsku. Błogosławiony jesteś Ty, Haszem, nasz Bóg, Król Świata, który uświęciłeś nas Swoimi przykazaniami i nakazałeś nam obmywanie rąk.
Później, jak wszyscy, w ciszy zasiada przy stole, pije wino (niekoniecznie koszerne), je hummus, placki pszenne, sałatki, winogrona.
Później nad tym stołem pada:”Bóg umarł w Auschwitz”, co uruchamia lawinę pytań, na które nie ma odpowiedzi. Wtedy wstaje, poprawia kipę, dyskretnie podchodzi, szepce do ucha: – Słuchaj uważnie, to właśnie jest drugie pokolenie.

To właśnie jest Jacek, jak się przedstawia: całe życie inny. Nie to, żeby się wyróżniał fizjonomią, na zdjęciach z dzieciństwa wygląda jak zwykły chłopiec, nie jest najwyższy ani najniższy, najchudszy ani najgrubszy. Można by powiedzieć: znaków szczególnych brak.
Jacek całe życie jest inny w środku.

„Nie ma co drążyć, to jest przeszłość”

– Lepiej późno niż wcale – tak Jacek zaczyna opowieść o tym, jak dowiedział się prawdy o swoim pochodzeniu. A dowiedział się w dniu 51. Urodzin. Przypadkiem. Ot, trochę za dużo wina i matce rozwiązał się język. Wcześniej konsekwentnie milczała.
– Jak poszedłem do szkoły podstawowej, to zacząłem się zastanawiać, dlaczego inne dzieci jeżdżą do babci, dziadka, cioci, wujka na wsi, a ja nie jeżdżę. I w ogóle, na czym to polega, że się ma babcię, dziadka, ciocię, wujka. Zazdrościłem im, że mają cały klan rodzinny.
Najbardziej Jacek zazdrościł innym dzieciom ojców. Że ich mają – a przynajmniej znają, wiedzą cokolwiek. – Gdy byłem nastolatkiem, zacząłem pytać matkę, kim był mój ojciec. Odpowiedź w zasadzie zawsze była taka sama: „nie ma co drążyć, to jest przeszłość”. Tak jak ojciec się wymazał, tak zakodował mechanizm: lepiej nie drążyć, nie grzebać, nie dowiadywać się. Bo będzie problem.
Nić swojej tożsamości chwycił po osiemnastych urodzinach. Dziadkowie dali mu wtedy malutkie zdjęcie ślubne rodziców, powiedzieli: „masz, schowaj, nie chwal się, zwłaszcza matce”. Jacek nie był zły, że przez lata słyszał, że nie ma żadnego śladu ojca, nawet jego fotografii. Choć nabrzmiało w nim wtedy przekonanie, że ojciec zasłużył sobie na niepamięć („może był złodziejem, może dewiantem, różne myśli przychodzą w takiej sytuacji do głowy”). Ważniejsza była jednak radość, że ma w końcu coś, cokolwiek.
– Zobaczyłem poza tym, że mój ojciec normalnie wyglądał. Zwykły facet, wyższy ode mnie, przystojny. A wcześniej ojciec to była czarna plama.
Jacek zdjęcie ojca schował na wiele lat do szuflady, wyciągnął z niej dopiero jako dojrzały mężczyzna. Teraz pokazuje je w kawiarni: zdjęcie ślubu rodziców, z kilku ujęć, także przed kościołem. Czarne włosy, kędzierzawe, haczykowaty nos, szczupła twarz. Z rysów wykapany Jacek. Ale co poza tym?
Jacek: – Do dzisiaj, jak próbuję o tym rozmawiać z matką, to ona mówi, że nic nie wiedziała. Że mój ojciec ze swoją matką się ukrywał, że miał bardzo traumatyczne przeżycia. Że przez wiele lat później jeszcze krzyczał w nocy przez sen.

„A i jesteś Żydem. Ale nikomu nie mów”

Calosc TUTjAJ

Aneta Wawrzyńczak

3 komentarze to “Drugie pokolenie. „Bóg umarł w Auschwitz””

  1. raczej ”zawrót głowy”- bo taki jest istotny sens naszego życia

  2. leonweintraubcomhemse 07/05/2019 at 17:25

    Co za ‘zawracanie głowy’, Panie Antoni……

  3. W Auschwitz Pan Bóg stał w bramach Nieba i po kolei każdego witał w Niebie, jak przy każdej innej śmierci czy we śnie, czy od „zwykłej” zbrodni, czy od raka czy ze starości: idę do Nieba to nas program życiowy a Niebo to żyć życiem samego Boga. Amen.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: