Rysa

 

Zenon Rogala

    


   Tak umarła nasza przyjaźń. Zdechła porzucona przez nas na pastwę losowych wydarzeń. Widać nie była niczego warta, bo nie przetrwała pierwszej próby. Widać piekło ją pochłonęło wraz z pozostałymi po  niej śmieciami. 

O przyczynach tej śmierci trudno sądzić, bo najmniej wiemy o własnych wadach i słabościach. I najmniej jesteśmy dociekliwi w ustalaniu własnych win. 

       A przecież nic nie zapowiadało i nic nie wskazywało na to, że nasza znajomość pięćdziesięcioletnia, posiadająca znamiona  przyjaźni, umrze tak nagle. Jak większość gwałtownych śmierci, nic nie wskazywało, że nastąpi i to tak nieuchronnie. A przecież ta cecha, jak żadna inna, jest  pierwszą najjaśniej świecącą gwiazdą życia i śmierci – nieuchronność.

       Widać nie warta była podgrzewania, przypominania, spotykania, umawiania się, nie warto było pamiętać o jakiś rocznicach i datach. Widocznie ich znaczenie nie było godne uwagi i pamięci, skoro ten nadzwyczajny kurdupel, ten sypiący iskrami nienawiści, karzeł, łaknący władzy, jak astmatyk tlenu  – potrafił nas poróżnić. Widać nic nie był wart ten dreszczyk emocji towarzyszący naszym spotkaniom, jeśli ten przebiegły nielot przeciągnął na swoją stronę mego… już dziś, nie wiem, kolegę … przyjaciela … po prostu jednego z wielu…Teraz widzę się na skraju rozpadliny, a po drugiej stronie ledwo widoczną twoją sylwetkę.

       Widać polegliśmy w starciu z własną słabością, bo jak nazwać przedkładanie własnych emocji na szali przeciw czyimś poglądom, jak nie jaskrawą porażką  swych własnych. Widać, że te destrukcyjne wpływy zalały nas swą wielką wodą. To tak jakby, zapamiętać się w dyskusji nad jakimś problemem i nie zauważyć i nie usłyszeć wielkiej zbliżającej fali i nie uskoczyć w porę. Wtedy fala pogrąży nas razem z naszymi racjami, argumentami i całym tym nic nie wartym argumentowaniem swoich poglądów,  

       Więc, kiedy po ostatnim spotkaniu, na którym wypowiedziane były te złowróżbne słowa, a potem przez kolejne dni nie zadzwonił telefon, to stało się jasne, że ręka każdego z nas  już nie do uścisku, już nie do powitania, a raczej do wzięcia grudy ziemi i wrzucenia jej do dołu z napisem – Spij kolego w ciemnym grobie – najlepiej się nadaje. 

       Jaka jednak szkoda, że grobów jest dwa, bo zamiast leżeć w jednym złączeni przyjaźnią, leżymy osobno…


Wszystkie opowiadania Zenona Rogali

TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: