BYĆ ŻYDEM

.

Ludwik Lewin

 


Na świecie jest 14,8 miliona Żydów, ogłosiło w początku kwietnia izraelskie Centralne Biuro Statystyczne. Oznacza to, że 75 lat po szoa, mniej jest nas niż u progu II wojny światowej w roku 1939.

Najwięcej, bo 6,7 miliona Żydów, mieszka w Izraelu. Nie jest to jednak większość, gdyż 55% żyje w diasporze. W Stanach Zjednoczonych – to największe skupisko poza Izraelem – jest ich dokładnie o milion mniej niż w Erec. Francja z 450 tysiącami idzie zaraz po USA i przed Kanadą, będącą domem dla 392 tysięcy. W Wielkiej Brytanii jest 292 tysiące, Żydów, a w Argentynie 180 tysięcy. W Rosji pozostało 165 tysięcy a w Niemczech skupiło się 118 tysięcy, tyle co w Australii.  

W innych krajach ta liczba spada poniżej stu tysięcy, a w wielu poniżej tysiąca. Żydów odnaleźć można chyba wszędzie, zarówno w coraz bardziej islamistycznej Indonezji, jak i w tak egzotycznych miejscach jak Wyspy Dziewicze. 

Uważa się, że w Chinach pozostało około stu żydowskich rodzin, głównie w Kaifeng, w dolinie rzeki Huang He, na wschodzie kraju. Zapewne jest ich już o wiele mniej, bo komunistyczne władze od kilku lat prześladują nieuznawane oficjalnie wyznania, a wśród nich judaizm. Co powoduje emigrację tamtejszych Żydów – przede wszystkim do Ameryki i do Izraela. 

A w Izraelu zaczynają się problemy, gdyż ci skośnoocy ludzie przestrzegają kaszrutu, ale zapomnieli o wielu innych żydowskich obyczajach i ich halachiczna judejskość nieuznawana jest przez ortodoksyjny rabinat.  

Kwestia kto jest Żydem i co oznacza żydowskość, nie ogranicza się do Chińczyków. Drąży na różny sposób resztki Żydów polskich, których żydowskość równie często jest kwestionowana, co na siłę wydobywana, by nie powiedzieć kreowana. Jest problemem dla Żydów w innych krajach, gdyż ocenia się, że połowa z nich ślub bierze z nieżydami. 

W Polsce przytrafia się to obecnie wnukom uratowanych z szoa. Ich rodzice, nawet jeśli są halachicznymi Żydami, najczęściej wychowywani byli bez jakiejkolwiek tradycji żydowskiej, nie mówiąc już o religii. 

Opowiadał mi pewien siedemdziesięciolatek, jak wymawiał matce, że w domu niczego się nie dowiedział o żydowskich obyczajach, że nie dostał w spadku nawet śladu żydowskiej kultury. A matka mu na to odpowiedziała, że przecież w domu śpiewała żydowskie piosenki i co roku była maca. Tak, przyznał, maca była, ale Pesach nazywano żydowską Wielkanocą i słowem nie wspomniano, że upamiętnia wyjście z niewoli egipskiej.     

Ludzie tacy jak mój znajomy, z pokolenia urodzonego zaraz po II wojnie, mieli pewność swego żydostwa. Czasem się nim chlubili, czasem się go wstydzili, a czasem ukrywali w obawie przed antysemitami. A może tylko starali się ukryć. Nie przychodziło im do głowy, że dorośli doskonale pamiętają te jakże dla nich niedawne, przedwojenne czasy, gdy w Polsce były miliony Żydów. Nie myśleli, że zdradza ich wygląd albo żydowskie lub kiepsko zmienione nazwisko. 

Ci którzy jeździli na organizowane przez TSKŻ kolonie, niewiele dowiadywali się o życiu żydowskim sprzed zagłady, nie mówiono im o historii Żydów. „To były zwykłe kolonie, takie same jak szkolne, tylko że kolonistami była żydowska młodzież” – opowiadał mi jeden z ich uczestników. Miało to swoje znaczenie: kolonistom nie mówiono o żydostwie, ale rozmawiali o tym między sobą. A co najważniejsze – o czym nie wiedzieli – to to, że żydowscy chłopcy spotykali się z żydowskimi dziewczynami i tworzyły się żydowskie pary, z których część stawała się następnie żydowskimi małżeństwami. Kilka lat później ułatwiało to bardzo decyzje wyjazdu i niesłychanie upraszczało odnalezienie się w Izraelu. 

Większość jednak łączyła się z nieżydowskimi partnerami czy partnerkami. Nie tylko siłą prawa statystyki. Iluż Żydów wychowanych było w ukrywaniu, zaprzeczeniu żydostwa. Znam niewiarygodny przypadek pisarki, która przeżyła Oświęcim i napisała o tym książkę, udając, że spisuje wspomnienia opowiedziane jej przez pewną Żydówkę. Jej dzieci nie wiedziały, że są Żydami i dopiero antysemickie odzywki jednego z synów, spowodowały, że matka zdecydowała się na przerwanie milczenia.

Osoby, które dopiero przy okazji marca 1968 roku dowiadywały się, że są Żydami albo „półżydami”, przeżywały to na wiele sposobów, często dramatycznie. 

Miotało tymi, co wiedzieli. Opowiadał mi dzisiejszy sześćdziesięciolatek o małżeństwie swych rodziców – ona z rodziny chrześcijańskiej, on Żyd. We wspomnieniach z dzieciństwa zachował obraz matki zainteresowanej, zafascynowanej nawet żydostwem i ojca całkiem na swe pochodzenie obojętnego. Do konfliktu doszło po marcu. Ojciec chciał wyjechać, matka za nic. Skończyło się to rozwodem.  On sam, jak daleko sięga jego pamięć, nie potrafił się jednoznacznie określić, żydostwo pociągało go i odpychało jednocześnie. Do bliskiej matce fascynacji dochodził lęk, wzmacniany wzrostem niezasłaniającego się niczym antysemityzmu w latach 70.

„Gdy przeważało żydostwo, miałem za złe ojcu, że ożenił się z chrześcijanką, że zdradził zagazowaną w Treblince rodzinę. Chciałem być Żydem, ale religia była mi zbyt obca i choć z wiekiem coraz bardziej stygł mój ateizm, nie zdecydowałem się na konwersję” – zwierzał mi się znajomy, który z Polski wyjechał w roku 1981. Ożeniony z nieżydówką starał się dzieciom wpoić żydostwo, którego nie potrafi zdefiniować. Marzy by pobrały się z Żydami, ale przyznaje, że jest to tylko marzenie. 

Pewien Żyd opowiadał mi z uśmiechem, że ożenił się z dziewczyną, która przed nim żadnego Żyda nie spotkała. Dzieci wychowywali po laicku, ale w jom kipur brał je do synagogi na kol nidre. Bez większej nadziei na to, że natchnie to ich duchem żydostwa, tym bardziej, że podczas wakacji, babcia zabierała je w niedzielę do kościoła. „Własnym uszom nie wierzyłem, gdy po maturze starsza córka oznajmiła mi, że zdecydowała się na aliję i wyjeżdża do Izraela. A kilka lat później młodsza przeszła konwersję i stałą się pobożną, praktykująca Żydówką. Co spowodowało, że sam jeszcze bardziej oddaliłem się od wszystkich religii, myśląc, że już pałeczkę przekazałem dzieciom”. „Jest Żydem ten, którego dzieci są Żydami” – powiedział kiedyś izraelski talmudysta rabin Adin Steinsaltz. 

Wśród tych, którzy wyjechali zdarza się całkowite zaprzeczenie polskości, a nawet nienawiść do wszystkiego, co polskie. Wśród tych, którzy zostali nierzadki jest „powrót do żydostwa”, czysto świecki, polegający jedynie na wewnętrznej pewności, że jest się Żydem. Pewności czasem wzbogacanej poszukiwaniem tradycji i prawie zawsze związanej z sympatią i bezwzględnym poparciem dla Izraela. 

 

Takie myśli przechodziły mi przez głowę, gdy czytałem wspomniane na początku, statystyki o tym ilu jest Żydów na świecie i w poszczególnych krajach. Zastanawiałem się przede wszystkim według jakich kryteriów wyznaczano żydostwo obliczanych. Czy do sumy weszli Żółci Żydzi z Kaifeng? Czy za Żydów uznano amerykańskie dzieci mieszanych małżeństw, w których matka przeszłą na judaizm w konserwatywnej lub liberalnej synagodze, nieuznawanej przez ortodoksyjny rabinat Izraela? Czy to, że smaruję masłem kromkę chleba, na którą nakładam plaster szynki, odbiera mi żydostwo?   

Nie wiem, ale chciałbym, żeby moje dzieci czuły się Żydami i żeby to uczucie przekazały swoim dzieciom. 

Bo wiem z całą pewnością, że bycie Żydem to nie tylko przynależność narodowa czy religijna, to siła moralna. Od monoteizmu poprzez miłość bliźniego, pokój na Ziemi, sprawiedliwość dla wszystkich i powszechną edukację, do równości wszystkich ludzi, godności jednostki i bezcennego charakteru życia – to rewolucyjne idee głoszone przez Naród Izraela. Jak tłumaczy rabin Nachum  Braverman, oznacza to, że pośród wszystkich narodów świata i przez całą Historię, tylko Żydzi określili te zasady, jako swą narodową misję.

Czy potrafiłem przekazać to wyzwanie? 


Wszystkie wpisy Ludwika

TUTAJ

 


Tekst z majowego Słowa Żydowskiego.

7 komentarzy to “BYĆ ŻYDEM”

  1. Czy ktos zna Zydow w El Salvadorze? Moj syn Victor dobudowal czes Domu Dziecka i tam pracuje.

  2. @karol4684 – rożne widać były kolonie, a i na tych samych mogło być rożnie. Byłem na dwóch, i tak jak pisze Ludwik, żadnych zajęć, pogadanek, etc o historii i kulturze żydowskiej nie było. Owszem, było śpiewanie żydowskich piosenek , – dla mnie coś kompletnie nieznanego. Sympatyczne ale niezrozumiałe. Żydostwo wyskakiwało tylko okazyjnie, np gdy urywaliśmy sie w kilka osób do miasta i natykali na grupę miejscowych chłopaków chętnych do bicia ”obcych” czy Żydów -niejasne co ich bardziej motywowało.

  3. Nigdy na kolonie TSKZeteu nie wyjechałem i a moje Żydostwo zaczęło się jak w wieku 13 lat moi kochani rodzice zadecydowali się objawić mi ze jestem Żydem. Na zbiórkę harcerska się spieszyłem i tez nie bardzo zastanawiałem się co w ogóle to oświadczenie znaczy i dlaczego moi rodzice postanowili nagle z szafy wyjść. Ale oczywiście coś się zmieniło. Moje Żydostwo poznałem i przyjąłem parę lat później w Izraelu. Każdy z nas ma swoja drogę do Żydostwa , ta była moja, przez pustynie, karabin M-16, czołg czy tez widelce z dziurka bo musza być używanymi tylko z mlecznymi potrawami (?) W końcu tej drogi, jeżeli czujemy się Żydami to Żydami jesteśmy. My decydujemy o tym, a nie nikt inny. Jeżeli w naszym sercu jesteśmy Żydami, to Żydami jesteśmy, Jeżeli nie to nie.

  4. Mała poprawka liczb podanych przez J.S i uwaga do artykułu:
    Spis ludności Izraela z grudnia 2019 wskazuje na 9.150 mln obywateli. W czym 6.74 Żydów i prawie 450 tys „Innych”.
    Ten dziwny rozdział jest wynikiem aplikacji definicji halachicznej do spisu żydowskiej ludności przez izraelskie biuro statystyki.
    Mimo że inna duża grupa ludności w Izraelu, Arabowie, jest definiowana na bazie etnicznej ( chociaż też niepoprawnie).
    To rozdwojenie jaźni izraelskiego biura statystyki ma przyczynę ideologiczną. To zagadnienie może być przedmiotem innej dyskusji.

    Ci „inni” to imigranci z korzeniami żydowskimi, wstecz do trzeciego pokolenia, którzy otrzymali obywatelstwo izraelski na podstawie „Prawa Powrotu”. Olbrzymia ich większość nie praktykuje codziennego judaizmu, ale bierze udział w świętach i obchodach, które są na skalę narodową. Jak trzy główne święta (Regalim) , Pesach, Szawuot i Sukot, Nowy Rok i Yom Kippur.
    Żydowski charakter państwa Izrael umożliwia każdemu „innemu” bycia Żydem bez wysiłku.

    Dlatego te 450 tys „innych” należą do narodu żydowskiego według 3 kryteriów narodu: wspólna interpretacja historii i kultury, wspólny język i wspólna baza terytorialna.
    Tak że w Izraelu żyje dzisiaj około 7.2 mln Żydów. Mimo definicji halachicznych które nie są nawet prawem ale zwyczajem.

  5. Genia Benezra 29/05/2020 at 10:18

    Bardzo trafne i mądre myśli z kilkoma niedokladnosciami… Nobody is perfect.
    Niestety, zbyt mało o najważniejszym, według mnie, cieniem zagłady., na „czucie” się zydem w obecnym świecie
    Ponieważ wydalam po francusku i hebrajsku książkę na ten właśnie temat, tożsamości polskiej Żydówki a która, niestety pozostała bez żadnej reakcji ze strony osób o których żydowstwie napisales.Ta obojętność i nawet wrogośc do moich opowieści zadziwia mnie tym bardziej że istnieje ogólne przekonanie że tematy związane z doświadczeniem zagłady są „święte” dla prezerwacji świadomości i sensu człowieczeństwa w kulturze żydowskiej. Ludwiku proszę Cię przeczytaj „Vrai. . .Ment” (Wysłana do Ciebie przez mojego francuskiego wydawcę we wrześniu 2019) lub przeczytaj „זהות אנוסה „wydaną przez Resling w kwietniu 2020 w Izraelu. Guta Tyrangiel Benezra /(genia)

  6. jozek szpilman 29/05/2020 at 06:57

    Szanowny Panie Ludwiku Mala poprawka : w Izraelu dzisiaj zyje 9.5 miliona ludzi w tym okolo 7 milionow zydow

  7. Piszesz Ludwiku ze ”..Ci którzy jeździli na organizowane przez TSKŻ kolonie, niewiele dowiadywali się o życiu żydowskim sprzed zagłady, nie mówiono im o historii Żydów.”. Moja pamiec o tych koloniach jest zupelnie inna – byly organizowane lekcje i pogadanki (czesto przy ognisku) na tematy zydowskie. W ten sposob dowiedzialem sie jako dziecko o historii i kulturze zydowskiej. Uczylismy sie piosenek zydowskich i tez organizowano wystepy Teatru Zydowskiego, i naszego wlasnego teatru (gdzie gralem role Boncie Milczka w sztuce Pereca – bylem szczesliwy ze nie musialem nic mowic). Uczestniczylem w obozie wedrownym w Lubelskim – trasa byla zaplanowana na to azeby odwiedzic wiele mejsc majacych duze znaczenie w historii Zydow w Polsce. Wydaje mi sie ze errata z przeprosinami bylaby na miejscu.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: