Żyd z Łodzi: Widzew i ŁKS mają związek z „żydostwem”.

I powinny się tym chwalić

Przyslala Rimma Kaul


Dawid Gurfinkiel, Żyd z Łodzi, prezes stowarzyszenia HaKoach, lider zespołu Jidyszkajt

Dawid Gurfinkiel, Żyd z Łodzi, prezes stowarzyszenia HaKoach, lider zespołu Jidyszkajt (Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

WYWIAD z Dawidem Gurfinkielem

Blanka Rogowska


W szkole mówili, że Żydzi zabili Jezusa, a mój ojciec ucina sobie penisa. Z murów krzyczały antysemickie napisy kiboli, malunki gwiazdy Dawida na szubienicy. Dla dziecka to był koszmar.

Blanka Rogowska: – Jesteś fanem łódzkiej piłki nożnej?

Dawid Gurfinkiel, Żyd z Łodzi, prezes stowarzyszenia HaKoach, lider zespołu Jidyszkajt: 

– Oficjalnie mówię, że jestem za Widzewem, ale tak naprawdę kibicuję i Widzewowi i ŁKS-owi. Założycielami ŁKS-u byli Żydzi: Arnold Heiman i Jerzy Hirszberga.  Pierwszy prezes tego klubu  – Ryszard Winter – też był Żydem. 

Osobiście znam Żydów związanych i z Widzewem, i z ŁKS-em.

16 września były derby Łodzi. Na chwilę przed, łódzkie mury pokryły się napisami kiboli. Pseudokibice ŁKS-u Widzew nazywali „Żydzewem”, a ci z Widzewa w logo ŁKS-u wpisywali gwiazdę Dawida. Wandale antysemickie hasła wypisali w tak wielu miejscach, że interweniował przewodniczący rady miejskiej – Marcin Gołaszewski. 

 – Kibole tych drużyn wyzywają się  dziś wzajemnie od Żydów. To jest zupełne kuriozum. Do 1939 roku Łódź była najbardziej tolerancyjnym miastem w Polsce. W czasie, gdy powstawał ŁKS i Widzew, w Łodzi jak nigdzie w Polsce, mieszały się kultury. REKLAMA

Pierwszy prezes ŁKS był Żydem, a Widzew mocno związany był z Widzewską Manufakturą, której  właścicielem był Maks Kon, także Żyd. Pod koniec 1937 roku Polskie Związki Sportowe zmuszały związki okręgowe do wyrzucania działaczy i sportowców pochodzenia żydowskiego. W Łodzi zawodnicy wszystkich dyscyplin zaprotestowali.

 

Łodzianie do zespołów futbolowych przywiązują dużą wagę, lubią się nimi chwalić.

A te kluby mają żydowskie korzenie. Moglibyśmy z tego zrobić markę.

Wielu fanów Tottenhamu podkreśla żydowską tożsamość tego klubu, a flagi Izraela są wywieszane na trybunach. Podobnie jest z kibicami Ajaxu Amsterdam. Jedna z ich przyśpiewek zaczyna się od słów „Ten, kto nie skacze, nie jest Żydem”. 

A my? Zamiast być dumnym z wielokulturowej historii miasta, wolimy implikować sobie kompleksy, które biorą się z niezrozumienia, totalnego pomieszania pojęć.

Niektórzy mówią, że to żaden antysemityzm, bo pseudokibice nie mają na myśli wyznawców judaizmu…

– Niestety, słowo Żyd jest nadal nacechowane bardzo negatywnie. Zrobiono z niego obelgę, która funkcjonuje dziś poza oryginalnym znaczeniem. Niedawno byłem na Festiwalu Kultury Żydowskiej w Grodzisku Mazowieckim. Przysiadł się do nas człowiek, który żyje trochę na bakier z prawem, trochę na marginesie społeczeństwa. Zaczęliśmy rozmawiać. W pewnym momencie mówi: „Aha, to pan jest Ży… ale ja tego przecież nie powiem”. Szukał innego słowa, bo nie chciał mnie obrazić.  Słowo „Żyd” powoduje w Polsce wielki dyskomfort.

„Żyd” to słowo krótkie, wypowiadane przez zęby. Człowiek, który jest wkurzony, mówi przez zęby.

To smutne.

– To zadziwiające, że nadal Żyd tak się kojarzy. Nadal działa efekt  szczucia na nas w bardzo różnych okresach historii. To ma swoje korzenie w narracji z II wojny światowej i potem z czasów tzw. żydokomuny, czyli przekonania, że współpracowaliśmy mocno ze Związkiem Radzieckim, by wprowadzić w Polsce komunizm. Żydów oskarża się, że byli w SB. Przecież Polacy też byli. To manipulowanie faktami. 

Mieliśmy Holokaust, z Polski Żydzi niemal całkiem zniknęli. Dziś z jednej strony stawiamy pomniki, budujemy muzea poświęcone zagładzie, mówimy, że „pamiętamy” i że „nigdy więcej”. A z drugiej strony twierdzi się, że te kibicowskie napisy na murach to żaden antysemityzm. Macha się ręką. 

Żyd będzie taki napis rozumiał w sposób dosłowny.

Jak ma się czuć w Łodzi żydowskie dziecko, które widzi taki napis?

Albo gwiazdę Dawida na szubienicy? Mamy mu tłumaczyć, że tu chodzi o jakieś kluby sportowe, a nie o niego i jego najbliższych? Słowa mają moc.

Czasem  i ja wpadam w tę pułapkę. Takich napisów jest tak dużo, że zdarza się przechodzę koło nich codziennie i nawet ich nie zauważam. Tak jakbym sam uznał to za pewną społeczną normę, za coś, co trzeba  zaakceptować.

Jak próbujemy coś z tym zrobić, to i tak  odbijamy się od ściany. Według prawa administrator budynku ma obowiązek usunąć taki napis. A niektóre nie znikają przez lata. Tak było z wielkim napisem „Łowcy Żydów” przy ulicy Kilińskiego. Nie wiem, kto był jego pierwszym autorem. Raz na jakiś czas kibole ŁKS przemalowywali go tak, żeby słowo „łowcy” było w ich barwach, a  „Żydów” w widzewskich. Potem przychodzili kibole Widzewa i przemalowywali na odwrót. I tak w kółko. Dopiero po interwencji „Wyborczej” zniknął. 

Rozmawiałam z zarządcą pięknej kamienicy przy ul. Tuwima 23/25. Nie nadąża z usuwaniem takich rzeczy, a koszty są ogromne – za każdym razem to wydatek ok. kilkunastu tysięcy złotych. Na zabytku nie można takiego napisu  po prostu zamalować farbą. Potrzebna jest specjalistyczna firma.  Zarząd Lokali Miejskich szacuje, że tylko na budynkach należących do miasta miesięcznie pojawia się ok. 150 podobnych „malowideł”.

– Usuwanie napisów jest konieczne, ale to już leczenie objawów choroby. Ostatnio  prowadziliśmy warsztaty dla dzieci o kulturze żydowskiej. Zapytaliśmy maluchy, czy wiedzą, kto to są Żydzi. Dziewczynka bez wahania podniosła rękę i powiedziała: „to nacja, która nas napadła”.

Urodziłam się pod koniec lat 80. Pamiętam, że już w przedszkolu, a potem w szkole  na szkolnej katechezie uczono nas, że „Żydzi zabili Jezusa”. Bez kontekstu, bez słowa komentarza, bez informacji, że Jezus sam był Żydem.

– Ja też przez pewien czas chodziłem na katolicką katechezę, żeby zrozumieć, co się wokół mnie dzieje. Słyszałem dokładnie to samo. Do tego dochodziły te agresywne napisy na murach. Dla dziecka to był koszmar. 

Tych malowideł było wtedy zresztą znacznie więcej. Gdy nauczyłem się czytać, byłem przerażony. Czułem się zagrożony, nawet nie jako Żyd, ale po prostu jako człowiek. Czułem tę agresję, nienawiść. Do tego dochodziła ogólna niepewność związana z transformacją ustrojową. Rozliczenie za przeszłość, układanie wszystkiego na nowo. Bycie pobożnym katolikiem było niczym synonim wroga starego ustroju. A jak ktoś nim nie był?

Gdy nauczycielka czytała moje nazwisko, koledzy śmiali się do rozpuku. Przekręcali je. Krzyczeli, że mój ojciec ucina sobie penisa w domu. Nauczyciele nie podejmowali tematu

Rok temu pisaliśmy o tym, jak zwyzywano i wyrzucono cię z Pijalni Wódki i Piwa przy Piotrkowskiej. Według ciebie to przez gwiazdę Dawida, którą miałeś na szyi.

– Ochroniarz kazał mi „wypieprzać do Izraela”. Klienci mu skandowali. Pod adresem moim i mojego kolegi – wykładowcy akademickiego – posypały się wiązanki wulgarnych i antysemickich haseł. Poprosiłem ochroniarza o telefon do managera lokalu. Usłyszałem, że pożałuję, że mam pecha, bo ochroniarz bardzo dobrze wie, gdzie mieszkam. Wyszliśmy, a kilka agresywnych osób za nami. Gdy wezwaliśmy policję, ten ochroniarz się zmył.

Sprawa została umorzona. Na nagraniu z monitoringu nie było dźwięku. Widać tylko, że podchodzimy do baru, potem wdajemy się w rozmowę i wychodzimy. A obsługa pubu stwierdziła, że byliśmy pijani i dlatego odmówiono nam obsługi. I że o żadnym antysemityzmie nie ma mowy. Zeznania osób, które nas obrażały, były więcej warte niż słowa moje – społecznika, aktywisty i mojego kolegi – wykładowcy akademickiego. Na policji to nas potraktowano jak pijaków i awanturników. Ale fajne było to, że po nagłośnieniu sprawy łodzianie pod tym pubem urządzili protest. 

Spotkało mnie wiele nieprzyjemnych rzeczy, ale i wiele dobrych. Kiedy o tym myślę, wyobrażam sobie Polskę dokładnie rozłupaną, podzieloną na pół. Brakuje mi jednak reakcji osób, które nie są ksenofobami, ale siedzą cicho.

Cicho siedział nawet były już komendant wojewódzki policji – nadinsp. Andrzej Łapiński (red. – obecnie dowodzi garnizonem pomorskim), gdy centralnie pod  oknem jego gabinetu, zresztą na terenie dawnego getta,  ktoś powiesił kukłę Żyda i krzyczał „powiesiłem Żyda”. Pan komendant nie dał rozkazu, by ten happening przerwać. 

Wydaje nam się, że jak na naszym podwórku jest w miarę OK, to to, co jest za płotem, już nas nie dotyczy. To nieprawda. To też twoje otoczenie. Twoje miasto, kraj. Bądź tu gospodarzem. My, Polacy, chcemy wierzyć, że reprezentujemy jakąś wyższą kulturę. Spróbujmy temu wizerunkowi sprostać.

Zaraz się pojawią głosy, że to przecież się nie wzięło z niczego. Że Żydzi zabijają Palestyńczyków…

– Cieszę się, że państwo Izrael istnieje i dobrze mu życzę, ale ja jestem Polakiem. Nie mieszkam w Izraelu. Dlaczego to mnie ktoś oskarża o politykę tego kraju? Dlaczego muzułmaninowi w Polsce, ktoś każe się tłumaczyć za brak praw człowieka w jakimś odległym azjatyckim kraju? 

Mam polski paszport. Tu płacę podatki. Tu pracuję. Nie wyprowadziłem się do Izraela, choć mógłbym.

Zawsze byłem lokalnym patriotą. Żydzi od tysiąca lat pracują dla Polski. Mamy silny związek z tym państwem. To część nas, a my jesteśmy jego częścią. 

My też uczymy Izraelitów o Polsce, bo oni tak samo, jak Polacy są manipulowani przez różne media i stereotypy. Polscy Żydzi wiele razy interweniowali w Izraelu w sprawie terminu „polskie obozy zagłady”. 

Masz żal?

– Raczej świadomość, że wszyscy jesteśmy manipulowani. Strach jest największym kapitałem w rękach rządzących. Jeśli mamy się czego bać, to się mobilizujemy, jednoczymy. Patriotyzm Dmowskiego opierał się na antysemityzmie. Na koniecznej walce o zagrożoną „rasę” budował go Hitler.

PiS podczas wyborów parlamentarnych w 2015 roku wmówił Polakom, że największe zagrożenie czeka nas ze strony muzułmanów, choć jest ich w Polsce tylko kilkadziesiąt tysięcy. Nawet nie 1 proc. Nawet nie pół! Wrogiem stali się obcokrajowcy, a teraz osoby LGBT+. Nie wiem, co jeszcze wymyślą. Może kolejnym wrogiem zostaną cykliści? To stara jak świat zasada. Dziel i rząd. Stwórz konflikt wewnętrzny, ogłup ludzi, zdekoncentruj, zjednocz strachem i osiągniesz to, co chcesz.

Dziś wystarczy fake news w mediach społecznościowych, który na chwilę odwróci  uwagę od ważnych spraw. Zanim zostanie zdemaskowany, minie tyle czasu, że wszyscy już o tym zapomną. Liczyć będzie się wspomnienie szokującego kłamstwa, a nie prawda.

Szczucie na mniejszości, które są bezbronne, udaje się bardzo łatwo. Przeciętny Polak nie zna osobiście żadnego Żyda, czy muzułmanina. Wróg, którego mu się przedstawia, nie ma twarzy. Jest wyobrażony, odhumanizowany. Łatwiej go nienawidzić. Kiedy każą nam się bać czegoś, czego nie znamy, wyobraźnia podsuwa najgorsze scenariusze. To działa. Tak PiS zdobyło dużą część elektoratu. 

Dlatego założyłeś stowarzyszenie „HaKoach”?

– Na pomysł wpadliśmy razem z Elizą Gaust z Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. Naszym pierwszym projektem była produkcja kart z hebrajskimi literami. Każda litera nawiązuje do jakiegoś słowa związanego z kulturą żydowską i judaizmem. Jest tam też wiele odniesień do egzystencji międzykulturalnej. Nie boimy się też trudnych tematów, także takich, które wywołują spory, dyskusję wśród Żydów. W zestawie znajdziesz np. kartę o koszernym seksie. Produkt jest przeznaczony dla Żydów, którzy mają małą wiedzę o tych sprawach i dla osób innego wyznania, które są po prostu zainteresowane.

Założyłem stowarzyszenie, bo chciałem Polakom tłumaczyć, kim jesteśmy i jak bardzo związani jesteśmy z polską kulturą. Niedługo potem, razem z Elizą, pomyśleliśmy, że nie chcemy tylko ograniczać się do Żydów. Do współpracy namówiliśmy inne osoby: aktywistów, artystów, duchownych i organizacje zrzeszające, czy działające na rzecz mniejszości narodowych, etnicznych, religijnych. Na początku roku powstała koalicja „Łódź Różnorodności”. Poza Żydami są w niej muzułmanie, Romowie, Wietnamczycy, a na ostatnim pikniku dołączyli Ukraińcy, Hindusi, Afrykańczycy i wielu innych.

To porozumienie nie tylko międzykulturowe, ale i ekumeniczne. Wspiera nas ks. Arek Lechowski, który robi akcję dla bezdomnych „Zupa na Pietrynie”. Sami dołączyliśmy do tej inicjatywy na początku roku.  Żydzi z muzułmanami ugotowali zupę, która była jednocześnie i koszerna, i halal. I razem ją rozdawaliśmy.

Razem z wrocławską „Nomadą”, dzięki uprzejmości MPK Łódź, udało się też zrealizować miesięczną kampanię w tramwajach i autobusach. Na telebimach podpowiadaliśmy pasażerom, jak zareagować na agresję i ksenofobię w komunikacji publicznej. 

Mamy wiele wspólnych planów. Bywa, że jako mniejszości jesteśmy niezauważalni, niesłyszalni, ale razem możemy zrobić coś fajnego. Mamy podobne doświadczenia i problemy, choć się tak bardzo różnimy. Wspieramy się. Główne założenie tej międzykulturowej i międzyreligijnej koalicji to prewencyjne działanie przeciwko nienawiści i uprzedzeniom oraz szybka reakcja na akty agresji czy niesprawiedliwości wobec mniejszości w Łodzi.

Nagrywasz płytę?

– Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mógł się nią pochwalić. Dwa lata temu założyliśmy zespół Jidyszkajt, co znaczy „żydowska dusza”. Chcemy odzyskać tożsamość żydowską, która jeszcze stosunkowo do niedawna była obecna w tkance miejskiej. W Łodzi to coś, co nadal się tli. Przemawia przez mury kamienic, pozostałości po synagogach, sztuce, którą nie zawsze zdążono dokończyć. Staramy się przywrócić ducha minionych epok, kiedy Żydzi byli w Łodzi obecni.

Posiłkujemy się elektroniką, punk rockiem, reggae. Ale trzonem jest historia: pieśni synagogalne, stare żydowskie szlagiery, pieśni z przedwojennych żydowskich domów. Ci, którzy przeżyli wojnę, na pewno znajdą w naszej twórczości coś swojego. Ale kieruję ją do wszystkich.

Założyłem zespół, bo mam pragnienie, żeby z kultury żydowskiej coś w Łodzi ocalić, odzyskać. Nie chciałbym, żeby  została zapomniana, tak, jakby nigdy nas tu nie było. 


Widzew i ŁKS mają związek z „żydostwem”.

One Response to “Żyd z Łodzi: Widzew i ŁKS mają związek z „żydostwem”.”

  1. To wina Trumpa Anna Applebaum odrazu powie..
    Podziwiam Dawida ze tam widzi swoje miejsce i jeszcze raz, niestety posmiertnie, dziekuje Mamie ze chciala wyjechac i popchnela nas.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: