Uncategorized

Wybory w USA – krotka analiza


Niezależnie od tego, kto wygra wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, stanowisko Białego Domu odnośnie bezpieczeństwa Izraela i jego pozycji w społeczności międzynarodowej pozostanie w większości bez zmian. Zarówno Donald Trump, jak Joe Biden, udowodnili swoje głębokie zaangażowanie w utrzymanie Izraela jako suwerennego i demokratycznego żydowskiego państwa na Bliskim Wschodzie. I chociaż wydaje się, że polityka obu kandydatów nie będzie wiele różnić się w kluczowych dla Izraela kwestiach, to służby dyplomatyczne z pewnością w napięciu oczekują na poranek po wyborach. Zarówno Trump, jak i Biden, są zainteresowani zmianą porozumienia nuklearnego z Iranem, oraz utrzymaniem embarga na sprzedaż broni do tego państwa, aby w ten sposób wymusić zakomknięcie irańskiego programu nuklearnego oraz programu rozwoju broni rakietowej.

Obaj kandydaci są mocno zaniepokojeni najnowszymi osiągnięciami Iranu w zakresie technologii jądrowej. Teheran zgromadził duże ilości wzbogaconego uranu i uruchomił najnowocześniejsze wirówki, stwierdzając, że jeśli Stany Zjednoczone mogą łamać różne międzynarodowe porozumienia – to oni także mogą tak postępować. Wszystkie te działania przybliżają moment, w którym pojawi się realne zagrożenia ze strony pierwszej działającej irańskiej głowicy nuklearnej. Będzie to zagrożenie dla całego Zachodu, ale przede wszystkim dla Izraela.Kiedy to się stanie, główni sojusznicy Ameryki w regionie, Izrael i Arabia Saudyjska, zwrócą się do Białego Domu i zażądają, aby wypełnił swoje zobowiązania uniemożliwienia Iranowi posiadania broni jądrowej. Administracja Stanów Zjednoczonych stanie wtedy przed dylematem: albo straci w oczach sojuszników, albo rozpocznie interwencję militarną. Jest to chyba najgorszy z możliwych koszmarów śniących się Trumpowi i Bidenowi, i oni zrobią wszystko, co w ich mocy, aby temu zapobiec.

Polityka zagraniczna obu kandydatów wzywa do ograniczenia do absolutnego minimum amerykańskiej obecności wojskowej na Bliskim Wschodzie. Teraz to Chiny i Rosja są głównym strategicznym wyzwaniem dla Waszyngtonu, który chciałby zakończyć sprowadzanie do domu trumien z amerykańskimi żołnierzami. Dlatego obaj kandydaci mają nadzieję, że po wyborach uda się wznowić negocjacje z Iranem, którego przywódcy poszukują sposobu na wyjście z głębokiej zapaści gospodarczej. Ta ocena sytuacji, prowadzi amerykańskich analityków do wniosku, że ​​rządy ajatollahów w Teheranie będą skłonne do ustępstw, aby dzięki pomocy z Zachodu utrzymać się przy władzy.

Obecne stanowisko irańskich władz jest takie, że Stany Zjednoczone muszą najpierw zakończyć swoje sankcje i zrekompensować wyrządzone szkody gospodarcze, aby można było wznowić rozmowy. Musimy jednak pamiętać, że w 2021 r. w Iranie odbędą się wybory prezydenckie, i jest trudno przewidzieć która frakcja zwycięży. Wydaje się jednak, że zarówno Trump, jak i Biden, są skłonni do kompromisu, aby w najbliższych latach zdjąć sprawę irańską z największych problemów Ameryki na świecie. Obaj są gotowi do złagodzenia stanowiska względem irańskiego programu energetyki jądrowej oraz tajnych programów broni jądrowej i broni rakietowej. Z drugiej strony Teheran przedstawił bardzo ciężkie warunki powrotu do stołu i jest przygotowany do prowadzenia zaciekłych negocjacji we wszystkich sprawach.I to jest problem dla Izraela, który musi mieć pewność, że administracja Białego Domu nie pójdzie na kompromis z Iranem, kosztem interesów bezpieczeństwa umiarkowanych narodów Bliskiego Wschodu.

Bo jeśli nowym prezydentem zostanie wybrany Joe Biden, to wzrośnie ryzyko konfliktu dyplomatycznego między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi. Podczas kadencji Bidena jako wiceprezydenta, było bardzo dużo nieporozumień między Białym Domem a Benjaminem Netanjahu. Każde ich osobiste spotkanie było bardzo trudne i wymagało dużo zręczności ze strony osób im towarzyszących. Netanjahu znalazł w Donaldzie Trumpie intuicyjnego i uważnego partnera. Jednak ten nieprzewidywalny i narcystyczny biznesmen, planujący drugą i ostatnią kadencję, może w oka mgnieniu odwrócić się od Izraela, zwłaszcze jeśli wyczuje możliwość zawarcia porozumienia z Iranem. I nie będą wówczas słyszane żadne protesty Jerozolimy czy Rijadu, ani okrzyki ze strony ewangelickich środowisk amerykańskich, gdyż przed oczyma Trumpa będzie tylko pragnienie zapisania się w historii jako mistrza dyplomacji, z nadzieją na Pokojową Nagrodę Nobla.

Kolejnej reelekcji już przecież nie będzie.Druga kadencja Trumpa prawdopodobnie będzie świadkiem dużych zmian w kwestii palestyńskiej, a to głównie za sprawą decyzji o wyborze następcy Mahmuda Abbasa. Aby uniknąć walk wewnętrznych, będzie potrzebny wybór jego następcy. W międzyczasie wysoki doradca Białego Domu i zięć Trumpa, Jared Kushner, będzie nadal przekonywać kolejne arabskie państwa do zawarcia porozumienia normalizacyjnego z Izraelem. I kiedy nadejdzie dzień wyboru nowego palestyńskiego przywództwa, pod ręką Białego Domu będzie skonsolidowany, bogaty i umiarkowany arabski obóz, aby będzie mógł pomóc w doprowadzeniu Palestyńczyków do stołu negocjacyjnego na podstawie planu pokojowego Trumpa.Administracja Bidena prawdopodobnie nie zmieni kroków podjętych przez jego poprzednika, który uznał Jerozolimę za stolicę Izraela i uznał zwierzchnictwo Izraela nad Wzgórzami Golan.

Oczekuje się jednak, że dzięki wpływowi bardziej liberalnego skrzydła swojej partii, Biden powróci do polityki określającącej żydowskie osiedla w Judei i Samarii jako niezgodnych z międzynarodowym prawem. Oczekuje się również, że będzie on bronił idei, że podstawa porozumienia między Izraelem a Palestyńczykami musi opierać się na rozwiązaniu dwupaństwowym, wzdłuż linii z 1967 r., z pewnymi ustępstwami granicznymi i korytarzem łączącym Zachodni Brzeg ze Strefą Gazy. Rządy Bidena byłyby więc zasadniczo powtórzeniem rządów administracji Obamy. Oczywiście, w pierwszym okresie nowa administracja będzie musiała zająć się pandemią koronawirusa, wojną handlową i napięciami z Chinami, nowym porozumieniem rozbrojeniowym z Rosją i wieloma innymi palącymi kwestiami.

A dopiero później przyszedłby czas na kwestię Iranu. Przypuszcza się, że Biden mógłby najwcześniej po upływie roku czasu zająć się kwestią palestyńską.W przypadku ponownego wyboru Trumpa, jego polityka na Bliskim Wschodzie będzie kontynuowana. Czyli będzie kontynuowana polityka sprzedaży amerykańskiego uzbrojenia, co przynosi gospodarce Stanów Zjednoczonych wymierny zysk w postaci dziesiątek miliardów dolarów. Trump kieruje się prostą zasadą: sprzedawaj tyle, ile tylko jesteś w stanie, i tak szybko, jak to możliwe. Polityka ta jest realizowana względem wszystkich zaprzyjaźnionych z USA krajami, a zwłaszcza względem tych, które są w stanie wydać wielkie kwoty pieniędzy na amerykańskie systemy uzbrojenia. Trump sprzeda niemalże każdą broń wszystkim, którzy będą gotowi za nią zapłacić, aby tylko utworzyć w Stanach Zjednoczonych nowe miejsca pracy i pozyskać nowe pieniądze dla amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego i amerykańskiej gospodarki. Biden prawdopodobnie wybierze bardziej selektywną drogę, rezygnując ze sprzedaży zaawansowanych systemów uzbrojenia do Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Kataru, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Z pewnością sprzedane będą systemy ostrzegawcze, drony bezzałogowe, zaawansowane radary, instalacje przeciwrakietowe, systemy obrony morskiej oraz systemy logistyczne. W każdym razie, Siły Obronne Izraela nadal zachowają swoją jakościową przewagę militarną w regionie.Jednak przed największą niwiadomą stoją same Stany Zjednoczone Ameryki. Kraj z pewnością po wyborach pozostanie bardzo mocno podzielony. Każda decyzja przyszłego prezydenta będzie mogła wywołać burzę, a nawet doprowadzić do gwałtownych starć na ulicach. Prawdopodobnie nowy prezydent będzie niechętny podejmowaniu niepopularnych decyzji z obawy przed reakcją opinii publicznej, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Rosjanie, Chińczycy i Irańczycy to rozumieją i starają się wpływać na amerykańską opinię publiczną, jeszcze bardziej osłabiając autorytet i powagę urzędu prezydenta. W konsekwencji coraz bardziej pogłębiają się podziały wewnątrz amerykańskiego społeczeństwa, które niezwykle łatwo ulega manipulacjom ze strony mediów społecznościowych. A słaba Ameryka to jeden z największych koszmarów dla bezpieczeństwa Izraela.


Efraim

Kategorie: Uncategorized

4 odpowiedzi »

  1. Izrael utrzyma i osiągnięcia i otwarte opcje. Biden i Harris nie są antysyjonistami jakim był Obama. Żaden z nich nie jest też tak charyzmatyczny jak Obama.

    A co do areny izraelskiej są pewne tendencje narodowe których charakter rządu nie zmieni. Jednym z nich jest systematyczny dryft w prawo. W Izraelu polaryzacja między „lewicą” i „prawicą” nie jest oparta na jakiejś doktrynie socjalnej, ale na stosunku do konfliktu arabsko-żydowskiego. Tu nie trzeba nawet dodatkowych wyjaśnień, warto tylko wspomnieć w przelocie że 2 z trzech głównych zwycięstw syjonizmu w krótkiej historii Izraela należą do „prawicy”:

    1. Uznanie państwa Izrael przez ONZ w 1948. Na czele rządu tymczasowego stał wtedy Ben Gurion. Formalnie przywódca koalicji partii socjalistycznych, ale według dzisiejszych kryteriów był socjaldemokratą. Gdyby „Yishuv” był prowadzony wtedy przez autentyczną lewicę, nie powstałoby państwo Izrael, ale państwo obywatelskie pod tytułem Palestine.

    2. Normalizacja z Egiptem – Menachem Begin, prawica, 1979
    3. Normalizacja z Emiratami, Bahrainem iz Sudanem – Benjamin Netanyahu, prawica, 2020.

    Lewica nigdy tego prawicy nie wybaczy.

  2. Zgadzam sie z MEF. Ponieważ jednak chcę i staram siè patrzyć w przyszłość pozytywnie , to mam nadzieję, że polityka izraelska będzie teraz skoncetrowana na zachowaniu tego co udało się osiągnąć w czasie kadencji Trumpa(jeśli przegra wybory).Jeżeli „postępowi” zwalą w końcu i Netaniahu nie będzie to łatwe. Taka para przywódców jednocześnie , może się już nie pojawić przez dziesięciolecia…..

  3. Można wiedzieć kto ten tekst napisał?
    Anonimus czy jak?

    Biden nie jest niewiadomą ani w polityce amerykańskiej ani w izraelskiej tak że można śmiało zaatakować tezę autora jakoby w kwestii bezpieczeństwa Izraela nie ma różnicy między prezydentem a prezydentem.

    Jest, otchłanna.
    I może być różnicą między życiem a śmiercią. Między wojną wygraną i wojną przegraną.

  4. ”Korytarz laczacy Gaze z WB..”
    Byly Israelski Ambasador w EU ,David Waltzer ,kiedy jak swoje ”ideie na rozwiazanie konfliktu” ,razem z tym korytarzem przedstawil, byl zdumiony jak mu powiedzialem ze Hitler zarzadal tego samego od Polski (korytarz Reich – Prusami ) i slaba Polska to odrzucila.
    Ten duren odpowiedzial : ” O ile masz racje to biada nam, ale to jedyna szansa zeby moje dzieci I wnuki zyly w poju”
    Rozwydrzeni dyplomaci izraelscy sa gotowi poswiecic istnienie Izraela, jak rzut kosci w kasynie.
    To oni razem z durakiem Ami Ayalonem, byly admiralem , wymyslili ta potwornosc w ”Geneve Initiative” i zachwyceni palestyncy z Zachodem podchwycili to.
    Izraelscy peacnicy wstawiaja sami szyje w petle na szubienicy i popychaja caly kraj z nimi

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.