
Czas jest po naszej stronie. Izrael nie powinien się na nic zgadzać. Powinien odmówić dyskusji następnego dnia i nie powinien zgadzać się na zawieszenie broni.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Izrael nie ma innego wyjścia, jak tylko ugiąć się pod presją USA. W końcu potrzebuje dostaw amunicji i ochrony amerykańskiego weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
NYT donosi, że USA chcą, aby Izrael użył elitarnych sił do ratowania zakładników i zabijania przywódców Hamasu.
„Pan Biden chce, aby Izrael przeszedł na bardziej precyzyjną taktykę w ciągu trzech tygodni lub wkrótce potem. Urzędnicy poprosili o anonimowość, aby dyskutować o przemyśleniach prezydenta.
„Nowa faza, którą przewidują Amerykanie, obejmowałaby mniejsze grupy elitarnych sił, które przemieszczałyby się do i z centrów ludności w Strefie Gazy, wykonując bardziej precyzyjne misje w celu znalezienia i zabicia przywódców Hamasu, ratowania zakładników i niszczenia tuneli, stwierdzili urzędnicy.”
Ale uważam, że mają wybór. Czas jest po jej stronie. Załóżmy, że Izrael przejdzie na taktykę wymaganą przez Bidena, ale nie spieszy się z wykończeniem Hamasu. W międzyczasie Izrael nie powinien się na nic zgadzać. Powinien odmówić rozmów następnego dnia i nie powinien zgodzić się na zawieszenie broni.
Jeśli tak, to Biden nie będzie miał wyboru. Ponieważ Izrael stosuje się do żądań Bidena, ale powoli prowadzi wojnę, Biden nie ma innego wyjścia, jak tylko czekać na zniszczenie Hamasu, bez względu na to, jak długo to potrwa. Zniszczenie Hamasu ma kluczowe znaczenie dla planów Bidena dotyczących rozwiązania dwupaństwowego. Ponieważ Izrael podążałby za żądaniami Bidena, Biden musiałby nadal wetować wszelkie apele o zawieszenie broni.
Moim zdaniem Biden zostałby powstrzymany. Jego marzenia o przyspieszeniu TSS po wojnie w Strefie Gazy lub reformie PA zostałyby wstrzymane do czasu zniszczenia Hamasu, co może potrwać rok, zwłaszcza jeśli Izrael będzie działał naprawdę wolno w imię ochrony swoich żołnierzy.
W ten sposób wszystkie plany Bidena poszłyby na marne. Biden znalazłby się za sześć miesięcy w sezonie wyborczym, co zmusiłoby go do powstrzymania siebie, a nie Izraela. Ponadto Izrael mógłby dalej oczekiwać na dyskusję dzień po z administracją Trumpa lub inną.
Z drugiej strony, Caroline Glick donosi:
„Oni (administracja Bidena) nie dążą do wyeliminowania Hamasu i zwrotu zakładników. Dążą do zakończenia wojny i zwrotu zakładników. A po zakończeniu wojny chcą odbudować Gazę. Chcą wykorzystać koniec wojny jako środek do zmuszenia Izraela do „procesu pokojowego”. Celem tego procesu jest ustanowienie państwa palestyńskiego w Strefie Gazy oraz Judei i Samarii, kierowanego przez terrorystów z Autonomii Palestyńskiej, która, podobnie jak Hamas, dąży do unicestwienia państwa żydowskiego”.
Zakładając, że tak właśnie jest, Izrael z pewnością nie powinien zgadzać się na zawieszenie broni. Zamiast tego powinien pójść za radą Bidena:
„Nowa faza, którą przewidują Amerykanie, obejmowałaby mniejsze grupy elitarnych sił, które przemieszczałyby się do i z centrów ludności w Strefie Gazy, wykonując bardziej precyzyjne misje w celu znalezienia i zabicia przywódców Hamasu, ratowania zakładników i niszczenia tuneli, stwierdzili urzędnicy”.
Ponadto zastosowanie takiej taktyki zmniejszyłoby zapotrzebowanie Izraela na zaopatrzenie, co uczyniłoby go bardziej odpornym na presję ze strony USA.
Jeśli Izrael nie zgodzi się na zawieszenie broni, Gaza nie będzie mogła zostać odbudowana, a Gazańczycy nie będą mogli wrócić do swoich zniszczonych domów. Pozostaną uchodźcami lub, co najmniej, przesiedleńcami. Izrael nie powinien współpracować przy odbudowie Strefy Gazy ani przy działaniach humanitarnych. Może argumentować, słusznie zresztą, że Hamas nie został jeszcze zniszczony.
Brak współpracy ze strony Izraela sprawiłby, że piłka znów znalazłaby się w rękach ONZ. Będzie on odpowiedzialny za Gazę i jej mieszkańców jeszcze przed zakończeniem konfliktu. To postawi ich w trudnej sytuacji.
W dniu 26 lutego 2016 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ jednogłośnie przyjęła rezolucję 2268, w której zażądała od wszystkich stron przestrzegania warunków amerykańsko-rosyjskiego porozumienia w sprawie „zaprzestania działań wojennych”. Zawieszenie broni rozpoczęło się 27 lutego 2016 r. o godzinie 00:00 (czasu damasceńskiego). Zawieszenie broni nie obejmuje ataków na organizacje terrorystyczne wskazane przez ONZ, takie jak Islamskie Państwo Iraku i Lewantu oraz Front al-Nusra.
W tym czasie Izrael mógłby zdemobilizować znaczną część swojej armii, a tym samym przywrócić normalną gospodarkę. Oczywiście IDF pozostałyby na północnej granicy. Taka polityka jeszcze bardziej odstraszyłaby Hezbollah. Może nawet umożliwić wielu mieszkańcom północy powrót do swoich domów.
I mogłaby przeszukać świat w poszukiwaniu amunicji i uruchomić produkcję amunicji w Izraelu. Z każdym mijającym miesiącem Izrael byłby silniejszy, a Biden słabszy.
W rzeczywistości poszukiwania już się rozpoczęły. YNET niedawno poinformował:
„Według raportu, Ministerstwo Obrony uruchamia program awaryjny z izraelskim przemysłem wojskowym i głównymi przemysłowcami, aby uniezależnić Izrael we wszystkim, co związane z amunicją. W początkowej fazie Izrael rozpocznie produkcję bomb dla swoich samolotów. Jerozolima zamierza również rozszerzyć produkcję pocisków czołgowych i artyleryjskich, a także karabinów szturmowych i pocisków. Osobną kwestią jest wzmożona dyskusja na temat utworzenia sił rakietowych jako niezależnego ramienia IDF. Siły te zmniejszyłyby zależność od sił powietrznych i opracowałyby bardziej wszechstronne, łatwiejsze do obrony platformy wyrzutni rakietowych oraz znacznie rozszerzyłyby izraelski arsenał rakiet i dronów”.
Nir Barkat, potencjalny następca Netanjahu, stwierdził niedawno:
„To nie do pomyślenia, byśmy narażali naszych żołnierzy i wysyłali ich odsłoniętych we wszelkiego rodzaju budynkach, nie zbombardowawszy ich wcześniej”.
„Poddanie się jakiejkolwiek zewnętrznej presji, nawet jeśli pochodzi ona od naszych najlepszych przyjaciół, jest poważnym błędem, za który płacimy wysoką cenę.
„Naszą rolą jako rządu Izraela jest przede wszystkim dbanie o żywotne interesy państwa Izrael”.
„Nie wolno się poddawać z powodu jakiejkolwiek presji”.
stwierdził Netanjahu, rankiem 24 grudnia,
„Wczoraj wieczorem ponownie rozmawiałem z prezydentem Bidenem. Doceniam niezłomne stanowisko USA – które wspiera nasze wysiłki wojenne – w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Powiedziałem wczoraj prezydentowi Bidenowi, że będziemy walczyć aż do absolutnego zwycięstwa – bez względu na to, jak długo to potrwa. USA to rozumieją” – stwierdził.
Odrzucił doniesienia, że administracja Bidena utrudnia Izraelowi prowadzenie wojny: „Widziałem błędne doniesienia, że USA uniemożliwiały i uniemożliwiają nam działania operacyjne w regionie; to nieprawda. Izrael jest suwerennym państwem. Nasze decyzje w wojnie opierają się na naszych rozważaniach operacyjnych i nie będę ich dalej rozwijał. Nie są one podyktowane naciskami z zewnątrz. Decyzja o tym, jak wykorzystać nasze siły, jest niezależną decyzją IDF i nikogo innego”.
Prawie cały Izrael się z tym zgadza.
Edward Luttwak, strateg i historyk znany ze swoich prac na temat wielkiej strategii, geoekonomii, historii wojskowości i stosunków międzynarodowych, napisał: Dlaczego Izrael nie może zaakceptować zawieszenia broni?
„Ale nieuniknioną rzeczywistością jest to, że Izrael nie może zakończyć swojej ofensywy, ani nawet zaakceptować przedłużającego się zawieszenia broni w zamian za zakładników”.
Proszę bardzo, Izraelu, trzymaj się mocno.
Ted Belman jest emerytowanym prawnikiem i redaktorem Israpundit. Dokonał aliji w 2009 roku i obecnie mieszka w Jerozolimie
Izrael ma silną, a nie słabą pozycję
Kategorie: Uncategorized


Izrael uznal Panstwo Palestynskie 12 lat temu. Premier Barak pistanowil je z iszczyc. Koszto2alo to Izrael tysiace zabitych. I jeszcze…
Abram
Dlaczego Biden popiera(..) Izrael :
Obawia sie ze zdesperowany Izrael moze w koncu uzyc bron nuklearna
To jest ciagle aktualne ,o ile Izrael nie okaze sie tak ulegly ze ta obawa zniknie z mozgow w Waszyngtonie.
https://www.ynetnews.com/article/bkt29k4pt
“Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Izrael nie ma innego wyjścia, jak tylko ugiąć się pod presją USA. W końcu potrzebuje dostaw amunicji i ochrony amerykańskiego weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.”
I tu czegos nie rozumiem. Moze ktos zechce wyjasnic?
Otoz jak chodzi o wrogow Izraela, to nic sobie nie robia z rezolucji Rady Bezpieczenstwa. Rezolucje RB ONZ maja gleboko w.. w nosie, powiedzmy. Dobry przyklad to rezolucja RB ONZ nr 1701, na mocy ktorej Hezbollach mial sie rozbroic i wycofac za linie rezki Litani. Izrael podporzadkowal sie tej rezolucji. Hezbollach ani rzad Libanu oczywiscie rezolucje zignorowaly (zeby nie powiedziec ostrzej). Podobnie maja sie sprawy z kolejnymi rezolucjami RB ONZ, zakazujacymi Iranowi pozyskiwania broni jadrowej i rakiet balistycznych.
Jak chidzi o to, zeby dkopac Zydom i/lub o to, zeby wyposazyc Walczacy Islam w bomby atomowe, to jakos kazdy ma rezolucje RB ONZ gleboko w… srodku. Tyle, ze w taki razie uleganie dyktatowi ONZ to po prostu recepta na nowa Treblinke.
Rozsądny plan i trafne uwagi.
Izrael nie może zakończyć tej wojny przed wynikami wyborów prezydenckich w USA 2024. Długa wojna jest kosztowna i bardzo niemiła dla gospodarki izraelskiej. Mimo to alternatywa jest gorsza – walne uznanie państwa palestyńskiego na całym obszarze Izraela, od morza do rzeki.
Czyli, w nadziei zwycięstwa Republikanów, powiedzmy chórem ”Następnego roku w zjednoczonej (żydowskie) Jerozolimie”. A zwycięstwo Demokratów poprowadzi szybko do walnego uznania państwa palestyńskiego w granicach nieokreślonych, czyli w stanie wojny z Izraelem od pierwszego dnia istnienia.