Zyd niemalowany

MOJŻESZ BEISER vel BAJZER
(7 IV 1807 Lwów – 12 X 1880 Lwów) medyk, filantrop, działacz społeczny i polityczny
Był lekarzem z wykształcenia, z zawodu, i z prawdziwego zdarzenia. Bo z powołania: nie on wybrał sobie zawód, ale zawód wybrał jego. Więc leczył ludzi, nie tylko ich choroby.

Po zakończeniu studiów w wiedeńskim Józefinum (K. K. medizinisch-chirurgische Josephs-Academie) –
doktorat w 1835 – praktykował krótko w Gwoźdźcu niedaleko Kołomyi. Potem w samej Kołomyi; wreszcie – do końca życia, z jedną paroletnią przerwą – we Lwowie. W czasie epidemii cholery (1855) naczelny lekarz szpitali wojskowych.

zyd niemalowanyPrzez całe życie tzw. większą połowę swych pacjentów leczył bezpłatnie. Z którymi częściej niż zazwyczaj dzielił się honorariami otrzymanymi od zamożniejszych chorych. Sobie pozostawiając na ogół tzw. mniejszą połowę. Albo nic.

W ważnym dla Galicji roku 1848 – ogłoszenie swobód konstytucyjnych – delegat do Rady Narodowej we Lwowie. W rezultacie przez ponad rok – pod nadzorem austriackiej policji – praktykował w prowincjonalnej Żółkwi. W 1850 wrócił do rodzinnego miasta.

Od roku 1876 był członkiem honorowym Rady Miejskiej Lwowa, później radnym miejskim i przewodniczącym gminy żydowskiej.

Mimo perswazji otoczenia nie zmienił swego żydowskiego imienia na neutralnego Maurycego, co wśród oświeconych Żydów zdarzało się wtedy dość często. Zwykł mawiać: „Byłem i jestem Mojżeszem i zostanę już takim do śmierci”. Bardzo go – z wielu powodów (takich samych jak redakcja tygodnika „Izraelita”) – za to cenimy; z jednego bardzo osobistego powodu – naprawdę bardzo lubimy.

Po śmierci lekarza ubogich, lwowska Rada Miejska – w uznaniu zasług i uwzględniwszy fakt, że nie pozostawił po sobie nic (prócz dobrego imienia) – wystawiła Mu pomnik na grobie. Przyznała też siostrze – „która była mu drugą matką, opiekunką, a która ze śmiercią brata pozostała bez środków do życia” –
dożywotnią rentę. W 1885 nadano jego imię jednej z ulic miasta (dawna Mosiężna, obecnie znów Mosiężna).

Pochowany na miejscowym cmentarzu żydowskim (dzielnica Janowska). A w dniu pogrzebu:
„Każdy śpieszył oddać ostatnią posługę zmarłemu, a tłumy ubóstwa i przedmieszczan w orszaku pogrzebowym były najwymowniejszym zasług i poświęcenia dowodem.
Wzdłuż całej drogi od pomieszkania aż do cmentarza żydowskiego, którędy orszak przechodził, płonęły na znak żałoby latarnie gazowe. Na przestrzeni tej, przeszło ćwierć mili wynoszącej, zgromadziło się około 20 000 osób wszelkiego stanu i płci. Płynęły tam łzy ciche i rzewne, wybuchały i głośne żale, towarzyszące zwłokom aż do grobu. Odprowadzali je na miejsce wiecznego spoczynku chrześcijanie wraz z Żydami, bez różnicy wyznania, tak jak i on w życiu nie czynił nigdy między nimi różnicy.
Pochód otwierała muzyka miejska ››Harmonia‹‹, dalej szły cechy, stowarzyszenia, a na ich czele stowarzyszenie czeladzi rzemieślniczej ››Gwiazda‹‹ z chorągwią, deputacye zakładów dobroczynnych. Rada miejska, chóry śpiewaków synagogi i przełożeni gminy żydowskiej. Nad grobem miał piękną przemowę rabin [Bernard] Lowenstein, imieniem zaś Rady miejskiej radny Kulczycki”.

Więcej w katalogu wystawy ↓

RZECZYWISTE i IMAGINACYJNE
portrety Żyda Niemalowanego
Centrum im. Ludwika Zamenhofa
Białystok 3 XI 2016 – 26 II 2017

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: