.Jestem znów Zydem cz 27

Szlomo Adler

Książka ta opiera się na moich wspomnieniach. Piszę tylko o tym co sam przeżyłem, widziałem lub słyszałem. Większość imion wspomnianych w tekście jest prawdziwa.

Przez wiele lat odkładałem opisanie moich wspomnień, ponieważ praca nad tym była dla mnie bardzo ciężka, otwierała jeszcze niezabliźnione rany. Po wojnie czułem się jakbym był w koszmarnym śnie.  Często myślałem, że to nie jest jawa, a moje prawdziwe życie zacznie się dopiero wtedy, gdy obudzę się z okrutnego koszmaru, zobaczę moich rodziców, siostrę, krewnych i kolegów.
Na początku próbowałem zbudować nowe życie, pod przybraną polską tożsamością. Przyjąłem polskie maniery, ale komunistyczny reżim w Polsce sprawił, że zostałem aresztowany. Oskarżono mnie o zdradę i faszyzm. Ostatecznie okazało się, że mój areszt korzystnie wpłynął na moje życie. Wróciłem do żydostwa i uciekłem z Polski. Ale nawet po przyjeździe do Izraela, moja depresja nie zniknęła.

Byłem nieszczęśliwy, nie miałem ochoty na budowanie rodziny i nowego pokolenia w tym okrutnym świecie. Nie chciałem, aby i moje dzieci były nieszczęśliwe.  Ale los chciał inaczej.   W 1949 roku, gdy odbywałem służbę wojskową, spotkałem moją wybrankę serca, Ester. Ester przeżyła Holocaust na Syberii, dokąd ja wygnano wraz z rodziną, co uratowało im życie. Ester pragnęła dużej rodziny. Pobraliśmy się i urodziło się nam dwóch synów.


Hans Gunter Sobotta (2)

Powiedziałem mu, że pójdę do pracy trochę wcześniej i tam przygotuję Józika i innych, jeśli uda mi się ich znaleźć.  Jeśli będą znali jego sytuację nie wyrzucą go wiedząc, że byłby to dla niego wyrok śmierci. Ważne było też to, że on miał chleb i był gotów podzielić się z innymi. Powiedziałem Mojżeszowi, że za część pieniędzy od jego ojca, planuję kupić jedzenie: „Idę do dużego tartaku, kupię tam dwie lub trzy porcje zupy, przyniosę dla Ciebie i dla twoich znajomych ze Stryja.  Co ty na to?” „Świetnie”, powiedział Mojżesz. „Oni mają dużo pieniędzy i zwrócą Ci wszystko co na nich wydałeś”. Z naszego obozu do dużego tartaku nie było daleko. 

Wziąłem ze sobą dwa garnki. Mały, który zawsze używałem na jedną porcję i większy na dodatkowe trzy porcje. To było maksimum jakie mogłem kupić.  Miałem szczęście, bo chłopak, który rozlewał zupę był moim kolegą z klasy wyżej z żydowskiej szkoły. Poznał mnie. Gdy jego przełożony odwrócił się, sięgnął ogromną chochlą aż do dna kotła i podniósł ją pełną. Powtórzył to trzy razy i nawet dodał jeszcze trochę. Wróciłem do naszego pokoju. Mojżesz znowu był pod łóżkiem. Podzieliliśmy się zupą z małego garnuszka. 

Poprosiłem go o nazwiska jego przyjaciół, którzy ukrywają się w opuszczonej garbarni.  Jedna z dziewcząt nazywała się Rebeka, a jeden z chłopców nazwał się Eli. Powiedziałem Mojżeszowi, że wrócę dopiero po mojej zmianie następnego dnia rano. Wziąłem duży garnek i gdy ulica była pusta wszedłem na teren naszych byłych domów i fabryki. Podszedłem do głównego budynku fabryki. Garnek postawiłem za ogromnym starym koszem. Gdy przekonałem się, że nie ma nikogo, zacząłem cicho gwizdać hebrajską piosenkę. Powtórzyłem ją kilka razy. Po około pięciu minutach gwizdania i chodzenia tam, i z powrotem, usłyszałem cichy gwizd. Rozejrzałem się, ale nie widziałem nikogo. Dźwięk dochodził z drugiego piętra. Podniosłem głowę i zobaczyłem jednego z chłopców patrzącego na mnie z wysoka.  Schodów już prawie nie było i było bardzo trudno wejść na górę. 

Pokazałem mu garnek z zupą i kawałek chleba. Powiedziałem mu, żeby zszedł. Był zwinny i szybko zbiegł po niemal całkowicie zniszczonych schodach. Gdy stanął obok mnie poprosił, żebym znalazł dla nich trochę wody, bo byli okropnie spragnieni. Obok jednego z budynków, nie daleko ręcznej pompy, znalazłem drewniane wiadro jakie używano w garbarni. Było całkowicie wysuszone i rozpadało się. Wzmocniłem trochę obręcze, które trzymały drewniane deszczułki.  Postawiłem wiadro pod pompą i ku mojemu zdziwieniu po piątym lub szóstym naciśnięciu, woda zaczęła płynąć.  Ale wiadro bardzo przeciekało.  Pompowałem jednak dalej i po kilku minutach, kiedy deski napęczniały od wody, wiadro przestało przeciekać. Wróciłem do budynku. Czekało na mnie trzech chłopców. Dziewczyny ukryły się w innym miejscu, bo nie były w stanie wspiąć się na górę.  Zostawiłem im wiadro z wodą, zabrałem pusty już garnek i pieniądze za zupę. Dali mi więcej pieniędzy i poprosili, abym im kupił oprócz zupy także i chleb.  Pobiegłem szybko do pracy. Zdążyłem na czas i udało mi się opowiedzieć Józikowi o Mojżeszu.  Obaj podeszliśmy do Gedaliahu Ajzensztaba i opowiedzieliśmy mu o sytuacji. Gedaliahu zgodził się, żeby Mojżesz został u nas przez kilka dni. Obiecał porozmawiać z braćmi Akselrod i ich także przekonać. Codziennie ktoś z nas zanosił jedzenie ukrytym. Jednego dnia, gdy Józik był z nimi, poradził im, żeby uciekli przez Karpaty na Węgry. Odpowiedzieli, że to wydaje się całkiem możliwe. Po trzech dniach, kiedy siedzieliśmy w pokoju nagle usłyszeliśmy rozmowę i kroki na schodach. Pojawiło się dwóch niemieckich oficerów i żydowski policjant C.  Mojżesz zdążył ukryć się pod łóżkiem. Józik i ja staliśmy na baczność, napięci jak struny. Niemcy rozejrzeli się po pokoju i nie powiedzieli ani słowa. Ostatni wychodził z pokoju policjant C., kiedy odwrócił głowę, zauważył buty Mojżesza wystające spod łóżka. Po chwili C. wrócił do pokoju i kazał mu wyjść. Prosiliśmy: „Zostaw go, obiecujemy Ci, że po południu już go tu nie będzie”. Błagaliśmy „C., ty nic nie widziałeś. Po prostu wróciłeś, żeby jeszcze raz sprawdzić.” Ale C. kazał Mojżeszowi wyjść spod łóżka. Ponieważ C. kiedyś pracował w fabryce naszych rodziców, zwróciłem się do niego: „Na pamięć naszych zamordowanych rodziców błagamy cię, zostaw Mojżesza, wiesz, że jego zabiją”.”, ale on odpowiedział: „Ja tylko wypełniam moje obowiązki.”. Nasze błagania były nadaremne. C. pochylił się, chwycił Mojżesza za nogi i wyciągnął go spod łóżka. Trzymając Mojżesza za kołnierz ciągnął go na korytarz:” Ja wypełniam moje obowiązki.”  Nasz kuzyn został odprowadzony na cmentarz i rozstrzelany tego samego dnia.  Mieliśmy uczucie, że to C. go zamordował. Tego samego popołudnia policja ukraińska i jacyś Niemcy zabili tę grupkę dzieci, która ukrywała się w opuszczonej fabryce.  Jednemu tylko udało się uciec na bagna, pomimo że był ranny. Nie wiem, czy to Mojżesz był torturowany i zdradził ukrywającą się grupę, czy to tylko zbieg okoliczności, że odnaleziono ich tego samego dnia. Kiedy wracam myślami do tamtych wydarzeń, zawsze zastanawiam się, że jednak jakaś opaczność pilnowała nas, że Niemcy nie zabrali nas wraz z Mojżeszem, i nie zastrzelili za przechowywanie kogoś nielegalnie.

Hans Gunter Sobotta ( 1) ponizej

Poprzednie czesci  TUTAJ

Zredagowala Anna Karolina Klys

 

Cdn.

Ksiazka zostala wydana w USA po angielsku.

O drugim wydaniu TUTAJ

 

One Response to “.Jestem znów Zydem cz 27”

  1. Podziekowania…uklony, wspolczucie i podziw, blogoslawienstwa…takze dla wspanialej Anny Karoliny… brak mi slow…obejmuje, pozdrawiam…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: