Sprawiedliwy z Kochinchiny.

Wietnamczyk uratował żydowską rodzinę z miłości do Dziuni

 

Przyslala Rimma Kaul

 

„Jesteśmy mu winni życie” – powiedziała o Paulu jego żona Dziunia, polska Żydówka. Oto historia jedynego Wietnamczyka nagrodzonego tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.


Wakacje 1939 roku. Matka pisze do Dziuni, żeby lepiej nie przyjeżdżała do Polski.

Nie przyjeżdża. Czeka ją przeprowadzka z Nancy do Nicei, gdzie dalej ma studiować stomatologię. Pewnie myśli, że będzie przecież jeszcze dużo okazji, żeby odwiedzić rodzinę.

Ale ich nie było.

Matka Dziuni to Basia Tauba Alfabetowa, dentystka z Bałut, z biednej, żydowskiej dzielnicy Łodzi („Zgierska nr 11/9b, tel. 118-50, przyjmuje od 10-1 i od 3-7 wiecz.” – tak jest napisane w Informatorze Lekarskim Województwa Łódzkiego). 19 sierpnia 1944 roku razem z synem zostanie wywieziona z kamienicy – już w getcie, już przy Hohensteiner Strasse – do Auschwitz-Birkenau. Ją zagazowano od razu. Henryk, brat Dziuni, przeżył Auschwitz. Przeżył także marsz śmierci. Zmarł w Bergen-Belsen kilka dni po oficjalnym zakończeniu wojny w Europie, 11 maja 1945 roku. Trzy miesiące wcześniej skończył 20 lat.

Łódź Polaków, Łódź Żydów, Łódź Niemców…
Jest 1936 rok. 17-letnia Dziunia, Jadwiga Alfabet z Łodzi, wyjeżdża do francuskiego Nancy. Z powodu numerus clausus – zasady ograniczania liczby studentów, która w międzywojniu dotyczy młodzieży żydowskiej – może zapomnieć o studiowaniu wymarzonej medycyny w Polsce. Pięć lat wcześniej Żydzi stanowili 46 proc. lekarzy w kraju nad Wisłą. W latach 1933-1934 studentów wyznania mojżeszowego było na wydziałach lekarskich 17 proc. Te czasy już minęły. Ale Dziunia bardzo chce zostać dentystką, tak jak matka, najlepiej chirurgiem szczękowym. To prestiżowy i dobrze płatny zawód. Mama może pozwolić sobie nawet na asystenta w gabinecie, choć rodzinę utrzymuje sama – mąż (nazywał się prawdopodobnie Leon Alfabet) zmarł przed wojną.

We Francji Dziunia ma rodzinę. To młodsza o dziewięć lat siostra matki (w sumie było siedmioro rodzeństwa Ejbuszyc: sześć sióstr i jeden brat, wszyscy urodzeni w Łodzi). Ciotka, Salomea Ejbuszyc-Berliner, z mężem Jakubem trzy lata temu przeprowadzili się z Łodzi do Nicei, gdzie prowadzą zakład tkacki. Dziunia ma więc wsparcie, zapewne dostała też od mamy pieniądze. Udaje jej się oszukać numerus clausus. Nie wie jeszcze, że w ten sposób prawdopodobnie uda jej się również oszukać śmierć.

Na uniwersytecie w Nicei Dziunia szybko poznaje kulturalnego Paula, pochodzącego z zamożnej i wpływowej wietnamskiej rodziny. Oboje urodzili się w 1919 roku. Dzieli ich kilka miesięcy, dzieliło – 8829 kilometrów. Ona przyszła na świat w Warszawie, on w Kochinchinie – będącej wówczas jeszcze kolonią francuską, południowej części Wietnamu, która dziś nosi nazwę Nam Bo. Ona chce być dentystką, on fizjoterapeutą. Ta przyjaźń szybko zamienia się w miłość.

Ida Walczak

Więcej: TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: