Co prezydentura Bidena może oznaczać dla Izraela

Wiceprezydent USA Joe Biden i jego żona Jill z izraelskim premierem Benjaminem Netanjahu i jego żoną Sarą w Izraelu, 9 marca 2016 r. Źródło: Wikimedia Commons. Kredyt: Ambasada Stanów Zjednoczonych w Tel Awiwie.

Istnieją dobre powody, aby martwić się o szanse na większe napięcie, ale jak pokazał Obamie Netanjahu, państwo żydowskie wie, jak powiedzieć „nie”.


Artykul zostal przetlumaczony przy pomocy google translate

Dla niektórych zwolenników prezydenta Donalda Trumpa zarówno w Izraelu, jak iw Stanach Zjednoczonych, perspektywa prezydenta Joe Bidena jest scenariuszem, którego nigdy nie chcieli brać pod uwagę. I chociaż wynik wyborów prezydenckich nie jest jeszcze przesądzony, to jeśli przedłużające się liczenie głosów będzie nadal szło w kierunku Bidena, zarówno rząd izraelski, jak i społeczność proizraelska będą musiały dostosować się do nowej rzeczywistości.

Pytanie nie brzmi teraz tak bardzo, czy mogą to zrobić z wdziękiem, ale czy unikają przesadnej reakcji na jakiekolwiek zmiany w polityce amerykańskiej, chyba że będzie to konieczne, lub dopóki nie będzie to konieczne.

Cztery lata temu większość Izraelczyków nie miała wątpliwości, że którykolwiek z dwóch kandydatów na prezydenta dużej partii będzie postępem w stosunku do ustępującej administracji Obamy. Od ośmiu lat Obama pragnął więcej „światła dziennego” między dwoma demokracjami, ciągłe spory, rosnąca presja i amerykańskie stanowisko zarówno w kwestii palestyńskiej, jak i groźby nuklearnego Iranu, który poważnie podważył sojusz.

Aby podkreślić, jak bardzo osłabło zaufanie między dwoma rządami, w ostatnich tygodniach administracja Obamy zdecydowała się nie wetować rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która zasadniczo określiła obecność Żydów w Jerozolimie jako nielegalną.Zasubskrybuj The JNS Daily Syndicate przez e-mail i nigdy nie przegap naszych najważniejszych artykułów

Wszystko zmieniło się, gdy Trump objął urząd. Ku szokowi i zdumieniu nawet niektórych jego zwolenników, polityka USA na Bliskim Wschodzie przeszła dramatyczną zmianę. Trump przyjął Izrael i rok później rozpoczął proces przenoszenia ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy po uznaniu miasta za stolicę państwa żydowskiego. Wkrótce nastąpiły inne posunięcia, zarówno symboliczne, jak i namacalne. Trump uznał suwerenność Izraela na Wzgórzach Golan, starał się pociągnąć Autonomię Palestyńską do odpowiedzialności za jej wsparcie dla terroryzmu i wycofał Amerykę z katastrofalnego porozumienia z Iranem w 2015 roku.

Równie ważne, choć ambicje Trumpa, by pośredniczyć w zawarciu „ostatecznego porozumienia” między Izraelem a Palestyńczykami, naraziły się na odmowę zawarcia pokoju przez ten ostatni, administracja skierowała się ku bardziej produktywnemu przedsięwzięciu. W przeciwieństwie do Obamy i byłego sekretarza stanu Johna Kerry’ego, który skutecznie dał Palestyńczykom weto w sprawie normalizacji stosunków między światem arabskim a Izraelem, Trump pomógł pośredniczyć w trzech umowach normalizacyjnych ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Królestwem Bahrajnu i Sudanem. .

W tych okolicznościach nie jest zaskakujące, że większość Izraelczyków kibicowała, aby Trump został ponownie wybrany. Ale jeśli, jak się obecnie wydaje, poparli stronę przegrywającą w wyborach, histeria co do tego, co nastąpi, przyniosłaby efekt przeciwny do zamierzonego.

To prawda, pewne obawy o ewentualną administrację Bidena są uzasadnione.

Pewne jest, że ci, którzy zajmą stanowiska w Departamencie Stanu i Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, będą absolwentami administracji Obamy lub podzielą się swoimi opiniami na temat Bliskiego Wschodu.

Jest równie pewne, że przynajmniej jego zespół ds. Polityki zagranicznej ponownie przystąpi do porozumienia nuklearnego z Iranem i prawdopodobnie będzie starał się ożywić konające stosunki USA z Autonomią Palestyńską, które zostały obniżone z powodu odmowy zaprzestania finansowania terroru lub nawet omówić poglądy Trumpa na temat pokoju na Bliskim Wschodzie.

Ale nadal istnieje szansa, że ​​Anthony Blinken, główny rzecznik kampanii Biden ds. Polityki zagranicznej (obecny faworyt, który jest jego doradcą ds. Bezpieczeństwa narodowego), zasugerował, że Stany Zjednoczone utrzymają sankcje nałożone na Iran przez Trumpa. Oznacza to, że najważniejszym zadaniem zarówno dla Izraela, jak i grup żydowskich w najbliższych miesiącach nie będzie ponowne toczenie politycznych bitew 2015 roku. Powinien raczej polegać na tym, aby przekonać Bidena, że ​​nie ulegnie pokusie wymazania ostatnich czterech lat postęp w wywieraniu presji na Iran, aby renegocjował umowę nuklearną, aby pozbawić go klauzul wygaśnięcia, które postawiły Teheran na pewnej drodze do osiągnięcia jego nuklearnych ambicji.

Podobnie, w kwestii palestyńskiej, mądrze byłoby, gdyby premier Benjamin Netanjahu i proizraelscy Amerykanie zakładali, słusznie lub niesłusznie, że Biden nie uważa się za zobowiązanego do podejmowania decyzji o polityce Obamy, o której wie, że była to fatalna porażka .

Poparcie Bidena dla Izraela zawsze było uwarunkowane jego uporem, że wiedział lepiej niż przywódcy państwa żydowskiego, co jest najlepsze dla ich kraju. Choć może to być irytujące, prawdą jest również, że ma cieplejsze uczucia do kraju niż kiedykolwiek Obama. Najlepiej byłoby o tym pamiętać, zamiast zakładać, że Biden cofnie amerykańską politykę na Bliskim Wschodzie do tego strasznego momentu, kiedy Obama dźgnął Izrael w plecy w ONZ, wychodząc z urzędu.

Nawet jeśli Biden miałby być na tyle głupi, by marnować cenny kapitał polityczny na politykę opartą na bezcelowych żądaniach, by Izrael zrezygnował ze swoich praw i bezpieczeństwa, tak jak uczynił to Obama, lub na kolejnej rundzie ustępstw wobec Iranu, Izrael nie musi ugiąć się pod presją USA.

Jak dowiódł Netanjahu podczas ośmiu trudnych lat rządów Obamy, Izrael zawsze może powiedzieć „nie” Stanom Zjednoczonym za każdym razem, gdy uważa, że ​​musi bronić swoich interesów przed błędnymi amerykańskimi decydentami.

Sojusze z państwami arabskimi, które powstały przy pomocy Trumpa, staną się silniejsze, a nie słabsze, jeśli Biden wybierze politykę wzmacniającą Iran. Państwa arabskie, które przyjęły Izrael, nie uczyniły tego w ramach miłosierdzia lub sentymentalnego przywiązania do syjonizmu; zrobili to, aby wzmocnić swoje bezpieczeństwo. A jeśli Biden powtórzy błędy Obamy na Bliskim Wschodzie, będą potrzebować Izraela tak samo, jeśli nie bardziej niż kiedykolwiek.

Podobnie Izrael jest silniejszy gospodarczo i militarnie niż w 2009 roku i chociaż przyjaźń jego jedynego supermocarstwowego sojusznika jest nadal potrzebna, nie musi ustępować przed Bidenem bardziej niż przed Obamą. Wciąż ma wielu przyjaciół w amerykańskiej polityce i może i powinien wskazywać na zasady planu Trumpa „Pokój do dobrobytu” jako jedyną solidną podstawę drogi do możliwego rozwiązania konfliktu z Palestyńczykami.

Rozsądne jest tylko przygotowanie się na najgorsze, chociaż to nie jedyny możliwy rezultat. Administracja Bidena miałaby więcej, niż jest w stanie poradzić sobie z problemami związanymi z pandemią koronawirusa, gospodarką, infrastrukturą i innymi kluczowymi kwestiami. Uparta odmowa ze strony weteranów Obamy przyznania się, że mylili się co do Palestyńczyków ostatnim razem, gdy byli u władzy, byłaby niewymuszonym błędem ze strony Bidena, który nie przyniesie mu nic dobrego.

Ewentualne wyjście Trumpa z urzędu stwarza wyzwania dla Izraela. Jednak to nie koniec sojuszu ani zwiastun zniszczenia Izraela. I ważne jest, aby Izraelczycy i ci, którym zależy na narodzie żydowskim, pamiętali o tym, przygotowując się do następnego rozdziału w tej żywotnej relacji.

JONATHAN S. TOBIN


Co prezydentura Bidena może oznaczać dla Izraela

7 komentarzy to “Co prezydentura Bidena może oznaczać dla Izraela”

  1. Doskonała ilustracja masowej psychozy Amerykanów na tym klipie zapożyczonym z rachunku Telegramu Dr. Gaja Bechora (prawicowy publicysta izraelski).
    https://t.me/MyGPLANET/2750

  2. Alicia Rand 10/11/2020 at 08:23

    Jak Ewa Korulska i Zosia Braun trudno mi patrzeć na zwycięstwo Bidena jako dobry scenariusz na najbliższą przyszłość. Obserwator mówi, że „demokraci muszą skonfrontować i pozbyć się grupy coraz bardziej wpływowych osób we własnych szeregach , przez których tacy demokraci jak Eisenhower i Kennedy „przewracają sie w grobach”. Dwight Eisenhower nie był demokratą, był republikaninem, a jego Vice prezydentem był Ryszard Nixon. Tak czy owak, pewnie wszyscy wyżej wymienieni przewracają się w grobach, a my skromni obywatele przewracamy się bezsennie w łóżku oczekując z niepokojem co nam ta nowa władza przyniesie. Obawiam się, że nic dobrego, chyba, że dla Palestyńczyków i Iranu…

  3. Obserwator 09/11/2020 at 00:10

    Według serwisu wiadomości dzisiaj, jedną z pierwszych decyzji nowej , postępowej administracji, będzie zniesienie dyskryminujących decyzji Trumpa o odmowie wjazdu do USA z niektórych krajow muzułmańskich . Będzie bardzo budujące widzieć jak postępowi Amerykanie przyjmą , tak jak to zrobiła Europa , kilka milionów migrantów z blizkiego wchodu i Afryki północnej. Ci niezwykle przyjaźni i spokojni , wspaniałe zintegrowani w tradycji zachodnich demokracji ludzie, po uzyskaniu obywatelstwa , swoimi głosami, na zawsze już zapewnią Ameryce postępowe rządy. I 70% amerykańskich Żydów , głosujących na Bidena, nie bedą już musieli się o to troszczyć . Welcome to the real world(!), my dear , progressive American brothers .

  4. EWA KOCHANA, DOBRZE, ZE UMIESZ CZYTAC MIEDZY LINIAMI, TAM JEST WIECEJ TRESCI NIZ NA TRASPARENTACH .

    ODKRYWASZ OCZY I ROZUM NA NIEBEZPIECZENSTWA, KTORE NA NAS CZYHAJA.
    NIESTETY, PODNIOSL SIE TLUM I „WIEKSZOSC” I ONI NAS PROWADZA DO PRZEPASCI.

    HISTORYCZNIE TO POWTORKA O STALINIE I O H-E

  5. BARDZO SZCZERZE APROBUJE POGLADY I OSTRZERZENIA EWY KORULSKIEJ.
    PO HEBRAJSKU JEST NAPISANE ”EIZE HU HACHAM? HAROE ET HANOLAD”
    KTO NAZYWA SIE ”MADRYM”? TEN KTORY WIDZI/PRZEWIDUJE CO SIE NARODZILO I DO CZEGO DOPROWADZI” DZIEKI EWO ZA MADRE KOMENTARZE. ZOSIA

  6. Ewa Korulska 08/11/2020 at 01:14

    Może bym i zdobyła się na szczypte optymizmu za namowa Obserwatora gdyby nie to ze nowy pan prezydent Ameryki jest senilna marionetka sprzedana Chinom a jego szanowna pani zastępczyni jest zawzięta antysemitką i przyjaciółka Iranu któremu wcale nie przeszkodzi w szykowaniu bomby na Izrael. I ze w nurcie tzw. Demokracji gnieżdżą się dwie faszystowskie przewrotowe organizacje BLM i Antifa które już pokazały co potrafią zniszczyć dzika agresja. Jedyna nadzieja to ze Republikanie ( których jest jednak połowa kraju ! ) przeprowadza Bidenowi proces impeachment za zdradę narodowa.
    I ze Trumpowi będzie się może jednak chciało kontynuowac politykę z ramienia republikańskiej opozycji w co lekko wątpię bo on ma prawo być ogromnie rozgoryczony głupota i niewdzięcznością Amerykanow a szczególnie amerykańskich Żydów.
    Poza tym on lubi grac role pierwszoplanowa czyli Pana prezydenta, albo zabiera klocki i idzie się bawić gdzieś indziej. Taki już ma ambitny charakter, co mnie osobiście wcale nie przeszkadza chociaz u wielu ludzi wzbudza to święta nienawisc której zupełnie nie rozumiem. Bywaja gorsze ludzkie wady niż ambicja…
    Obawiam się takze ze tzw „Demokraci” w ciągu 4 lat zablokują zupełnie mechanizm wolnych demokratycznych wyborów i zrobią z niego maszynkę do przedluzania rządów Demokratów. Takie Perpetuum mobile la Putin. Inna obawa to ze w ciągu tych 4 lat Chiny z dobrze opłacana pomocą pana Prezydenta sprzedadzą nam ( po taniej cenie… ) sznur na którym się sami powiesimy.
    Ot, kilka miłych perspektyw które nas czekają. Zyjemy w ciekawych czasach a nawet coraz ciekawszych. Orwell pomylił się zaledwie o 40 lat – betka w skali historii…

    Ale nadzieje zawsze można mieć, to nic nie kosztuje. Podobno nawet jest czyjaś matka..

  7. Obserwator 07/11/2020 at 01:28

    W życiu czasami się zdarza , że to co uważamy za bardzo niekorzystny bieg wydarzeń , potem , z perspektywy czasu okazuje się wręcz przeciwnie, korzystnym rozwojem sytuacji . Nie ukrywam , że miałem nadzieję , że Trump wygra wybory , prawdopodobnie je przegrał . Ale partii demokratycznej brakuje liderów dużego kalibru , dwa razy wystawiali byłych wiceprezydentów , nie mają żadnej nowej wizji postrzegania świata i swojego kraju , które stoją przed ogromnymi wyzwaniami . W tym sensie Trump był jak „przeciąg” który „przewietrzył” duszny pokój starych , zużytych idei .
    A teraz będziemy obserwować dwa możliwe warianty kierunku polityki amerykańskiej .
    Albo demokraci docenią osiągnięcia Trumpa (choć oczywiście tego publicznie nigdy nie przyznają ) w sprawach
    – bezprecendowego wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia w USA zanim Corona nawiedziła świat
    – uśmierzenia coraz bardziej agresywnej polityki ekonomicznej (nie zapominajmy – komunistycznych) Chin kosztem i zachodniej Europy i krajow trzeciego świata i USA i zmuszenia ich do okiełznania ich ambicji ekonomicznej hegemonii nad światem
    -konfrontacji z iranem , która absolutnie nikomu oprócz ajatollahom nie zaszkodziła , wręcz przeciwnie, zmniejszyła znacznie możliwości najpotężniejszego dziś państwa wspierającego destabilizację w swoim regionie i terror na całym świecie.
    -pokazała , że problem konfliktu na bliskim wschodzie NIE jest nie do rowiązania , jeśli stosuje sie nowe , odważne i zupełnie nie konwencjonalne do niego podejście . I choć daleko jescze do rozwiązania , jesteśmy , mam nadzieje , na początku tego procesu.
    Ale by działać tak demokraci muszą skonfrontować i pozbyć się grupy coraz bardziej wpływowych osób we własnych szeregach , przez których tacy demokraci jak Eisenhower i Kennedy „przewracają sie w grobach”

    Albo też powrócą do starej , bezpłodnej polityki ostatniej administracji demokratów . W takim wypadku czeka ich po 4 latach druzgocząca porażka ze strony …. tegoż Trumpa , który wtedy będzie miał dokładnie tyle lat co dzisiaj Biden , ale Biden będzie już miał wtedy 82 …. I wtedy demokraci stacą władze na wiele lat i bedą mogli skoncetrować sie na oczyszczeniu partii z lewackich , obych Ameryce idei i rządnych władzy ich promotorów . Bo każda demokracja potrzebuje alternatywy w ramach wierności własnym, rdzennym ideałom i tradycjom kraju . I wtedy , bez żadnego patosu , ryzyko utraty bastionu wolności zachodniej cywilizacji zostanie zażegnane.

    Oba scenariusze są dobre i dla USA
    I dla reszty świata , bądźmy więc optymistami .

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: