Film

Zenon Rogala


       Kiedy na sali zgasło światło, wreszcie zrozumiałem, że zaraz się zacznie i  spokojnie obejrzę ten film. Intuicja podpowiadała mi, że film będzie znakomity. Nic tego nie uzasadniało, a jednak oczekiwaniu towarzyszył dreszczyk emocji, jaki pamiętam od pierwszej projekcji w kinie Szarotka wiele lat temu. Nie mogłem tylko zrozumieć dlaczego ekran jest na suficie, a miejsce na widowni to wygodne łóżko. 

       Obraz jeszcze się nie ustabilizował, jeszcze jakieś zygzaki przelatywały przez panoramiczny ekran, by po chwili ukazać obraz… ale co to na ekranie.. nie to chyba nie jest możliwe… na ekranie widzę samego siebie. Tak, to wypisz wymaluj ja we własnej osobie. Właśnie siadam za kierownicą swego Opla, ale jak przystało na dżentelmena wpierw otwieram drzwi od strony pasażera. Iwona wsiada. Jedziemy. 

       Patrząc na siebie i widząc siebie na ekranie doznaje dziwnego uczucia, bo oto świat widziany poprzez oko kamery dość mocno różni się od tego, który ja widziałem. Z początku bardzo mi to przeszkadzało, ale po chwili nawet wciągnęło mnie to śledzenie wydarzeń, które już przeżyłem, a teraz patrzę na nie innymi oczami. Jedziemy.

       Już nie krajobraz, już nie pora dnia czy nocy są ważne, nagle najważniejszy jest tył samochodu jadącego przed nami. Ma dziwną tablicę rejestracyjną, całkiem innego kształtu niż te aktualnie obowiązujące. Poza tym zapisane na niej cyfry i litery dziwnie układają się w znany mi przez całe moje życie ciąg cyfr. Dzień, miesiąc, rok, wszystko całkiem wyraźnie układa się w datę moich urodzin. Jeszcze raz patrzę uważnie, tak, zgadza się, to jest moja data urodzenia. Zapatrzony w ten niespodziewany przypadek i chcąc zbliżyć się, aby potwierdzić ten zbieg okoliczności podjeżdżam jak najbliżej … i nagle oślepiony jakimś jaskrawym światłem uderzam swoim przodem w tył tego pojazdu. Nastąpiła cisza tak przenikająca uszy, że po chwili widzę tył samochodu, a na zderzaku nie ma już tej tablicy widocznie odpadła w chwili zderzenia. W świetle jakiegoś od góry świecącego światła, widzę kierowcę wysiadającego z samochodu. Trzaska wściekły drzwiami  samochodu i trzyma dłonie swoich rąk razem, jakby miał je sklejone. Idzie w moim kierunku. Powoli. Widzę też, że jego dłonie trzymają jakiś podłużny przedmiot. Jeszcze krok i jeszcze jeden. Tuż przed szybą mojego samochodu rozkleja złączone dłonie i widzę  wycelowany w siebie  wielki pistolet.    

Koniecznie chcę przyjrzeć się twarzy tego bandziora, ale poza krzaczastymi brwiami i dziwnymi okularami, w których szkła są dodatkowo wyposażone w maleńkie lunetki, nic nie widzę, wszystko ma zasłonięte pomarszczoną maską zakrywającą dokładnie jego twarz.

     – Ależ ten facet ma szczęście, żyje, choć pocisk utkwił mu dokładnie między płatami mózgu  –   chyba o moim szczęściu była mowa…


Wszystkie wpisy Zenka TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: