Krótka scena pożegnania

Nadeslal Jurek Holzer

jurek holzer

cropped-cropped-cropped-reunion69logo120k1.jpg

Dworzec Gdański, 21 lutego 1969.

Na peronie stoi grupka ludzi, 10 – 15 osób. Ustawili się w koło. W środku stoi młody, krótko ostrzyżony chłopak w kożuchu. Chłopak podchodzi po kolei do każdej z otaczających go osób. Całuje, ściska dłonie, obejmuje.

Panuje kompletna cisza.

Słychać tylko syczenie pary wydostającej się z parowozu. Słychac również pochlipywanie straszej kobiety o zmęczonej twarzy, którą właśnie przed chwilą obejmował chłopak w kożuchu. Stojący obok niej wąsaty mężczyzna zagryza wargi. Chyba mu się uda powstrzymać płacz. Chociaż nie wiadomo. Może wróci do domu, siądzie w fotelu i zacznie płakać. I dlatego boi się wracać do domu. Tak dawno już nie płakał.

Tuż przy samym wejściu do wagonu stoi szczupła, niewysoka dziewczyna. Ma grzywkę, pyzatą twarz i zapuchnięte oczy. Wtula się w kożuch chłopaka, który obejmuje ją mocno. Dziewczyna wstrzymuje oddech. Nie chce, aby słyszał że płacze.

Ale chłopak w kożuchu nic już nie słyszy. Nawet chyba nic nie czuje. Ma tylko bardzo miękkie nogi i spocone dłonie. Lekko zgarbiony, mechanicznie wykonuje wszystkie czynności. Nie myśli o niczym. Nie może myśleć. Teraz czuje ściskanie w dołku, jak przed egzaminem.

Przed chwilą rozległ się gwizdek zawiadowcy. Ilość pary zwiększa się, kształty osób stojących na peronie zamazują się i rozpływają, nie można ich uchwycić, przelewają między palcami jak meduza.

Słychać trzaskanie drzwiami wagonów.

Chłopak wchodzi do wagonu, cofa się wgłąb, żeby przepuścić konduktora, który podnosi schodki i składa je, formując jeden wysoki stopień znajdujący się jakieś 80 – 90 cm nad ziemią. Sciskanie w dołku staje się nie do zniesienia, nogi słabną, są jak z puchu.

Nagle słychać głośny krzyk: ”Jurek, Jurek!” Kształty ludzi i przedmiotów wyostrzają się. Ktoś biegnie po peronie. Niewysoki, barczysty chłopak w wełnianej kurtce i czarnej kolejarskiej czapce. Roztrącając ludzi podbiega do wagonu, wskakuje na wysoki stopień –  prosto w objęcia chłopaka w kożuchu, który pochlipując szepcze: ”Piotrek…”

Pociąg skrzypi i kiwając się z lekka rusza do przodu. Chłopak w kolejarskiej czapce wyskakuje z pociągu i potyka się lekko opadając na peron.

Czarna, wysoka ściana tunelu zasłania wszystko.

Słychać tylko głos konduktora: ”Niech pan się cofnie od wejścia. Proszę wejść do środka.”

Zanotował Jurek Holzer po wyjeżdzie z Polski, w Sztokholmie, w pażdzierniku 1969.

 

English translation:

A short farewell scene

A little group of people have formed a semicircle on the platform. In the middle, with his back to the train, there is a young man with short hair, wearing a lambskin fur. He goes up to each of the people surrounding him, kisses, shakes hand, embraces them. Everyone is silent. All that can be heard is the hissing noise of the steam leaking out of the pistons on a steam locomotive.

A scarcely audible sobbing comes from an older woman with a tired face. A few moments ago she was embraced by the young man in the fur coat. Next to her is a man with a moustache who is biting his lip. He will probably be unable to hold his tears back. But you never know. He will go home, sit down in the living room and weep. And so he is afraid to go home. It is such a long time since he wept.

A slender girl is standing by the door of the sleeping car. Her big eyes in her round face are swollen from crying. She cuddles up inside the young man’s warm fur coat as he fiercely embraces her. The girl holds her breath, not wanting him to hear her crying.

But the young man in the fur coat hears nothing. He probably feels nothing either. His legs are weak and his palms are sweaty. There is atension in his stomach as though he is about to take an exam.

He carries out all his movements mechanically, with his back bowed. He tries to keep his thoughts at bay. He mustn’t think.

Just a moment ago the guard’s strident whistle sounded. The locomotive spews out even more steam in the cold winter air. The humid steam embraces the little collection of people on the platform, erasing their contours.

One can no longer focus on them. In the end they look like amoeba.The doors of the carriages slam shut. The young man climbs wearily

onto the train. He backs into one of the compartments to let the guard lift up the steps and fold them away, leaving the threshold some 80-90cm. above the ground.

The pressure in his stomach feels unbearable and his legs are like wax. Suddenly he hears someone calling out: “Jurek! Jurek!” the contours of the little group become clearer again.

Someone runs along the platform. A broad-shouldered young man wearing an old sailor’s jacket and a black peaked cap comes rushing towards him. He pushes the others aside and leaps up onto the high step – right into the embrace of the young man in the fur coat who whispers: “Piotrek…”

The train creaks and, with a swaying motion, gets under way. The young man in the peaked cap jumps from the train and lands just where the platform ends. The train enters a dark tunnel. Everything goes black.

All that can be heard is the guard’s voice: “Stand back from the doors.

Take your seats.”

Jurek Holzer

Gdanska station, Warsawa, 21st February 1969

Pozdrawiam

Jurek–

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: