„Na likwidację Żydów pojechałem. Kowalski Jan”

Dzień po wymordowaniu przez Niemców rodziny Ulmów na polach w Markowej znaleziono ciała 24 Żydów. Zginęli z rąk ukrywających ich polskich chłopów. Z prof. Janem Grabowskim rozmawia Adam Leszczyński.

Jan Grabowski – (ur. w 1962 r.) profesor na Wydziale Historii University of Ottawa, członek Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN. Wydał m.in. „Ja tego Żyda znam! Szantażowanie Żydów w Warszawie 1939-1943”, „Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942-1945”

ADAM LESZCZYŃSKI: Historycy odkrywają teraz gorsze sprawy niż Jedwabne?

PROF. JAN GRABOWSKI: Odkrywają coś gorszego i głębszego. Byłem wstrząśnięty, kiedy dowiedziałem się, że na terenie powiatu, gdzie prowadziłem badania, granatowi okazali się skuteczniejsi w polowaniu na ukrywających się Żydów niż niemiecka żandarmeria.

Znali teren, ludzi, język…

– I byli silnie zmotywowani. Chodziło głównie, choć nie tylko, o rabunek. W bardzo wielu wypadkach Niemcy nie mieli najmniejszego pojęcia o tych mordach. Granatowi zabijali Żydów na własną rękę.

Żeby nie dzielić się łupem?

– To po pierwsze. W sądzie po wojnie używali często argumentu, że to była działalność patriotyczna. Wioska wiedziała, że ktoś ukrywa Żydów, w razie wpadki lub najczęściej donosu odpowiedzialność spadłaby na całą rodzinę, więc przerażeni chłopi przychodzili na policję, żeby rozwiązała za nich „problem żydowski”. Albo zmęczeni ukrywaniem szli do sołtysa, a ten prosił o pomoc policjantów, którzy mordowali, rabowali, co było można, i wyciskali haracz od Polaków, bo „skoro ktoś ukrywa Żydów, to ma pieniądze”. Czasem policjanci nakładali haracz na „winną” wioskę, np. po 50 złotych od głowy. Wioskowi zabitych Żydów zakopywali na polach i na tym sprawa z reguły się kończyła. Policjanci podkreślali, że gdyby nie ich „akcja”, Niemcy mogliby dokonać odwetu na całej wiosce.

Liczni granatowi to bohaterowie konspiracji. Nie było dla nich, jak można sądzić, wyraźnej sprzeczności pomiędzy patriotyzmem wojennym – etniczno-narodowym – a mordowaniem Żydów.

Z terenu całego Generalnego Gubernatorstwa mamy też doniesienia o pomocy Polaków w likwidacji gett, czyli straszliwych masakrach trwających od wiosny 1942 do wiosny 1943 r. Jeżeli popatrzymy na Węgrów, Miechów, Opoczno, Działoszyce, Stoczek – miejscowości jest zbyt wiele, by je wszystkie wymieniać – to widać, że współsprawstwo Polaków w likwidowaniu otwartych małych gett było istotnym i dotąd prawie niezbadanym zjawiskiem.

Calosc KLIKNIJ TUTAJ

Przyslal Wladimir.Szpirt

wladimir szpirt

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: