Wiersz na dzisiejszy wieczór – odc. 42

Jarek

Wiersze, piosenki i opowiadania zbieram od czasów szkolnych. Wyszperane z najbardziej zapomnianych zakamarków opuszczonych strychów oraz zakurzonych bibliotecznych półek, znalezione przypadkowo w starych czasopismach i książkach… Wpisywane mozolnie do zeszytów aż do 1996 roku, kiedy to postanowiłem „wrzucić” je do Internetu. Tak powstała strona „Listów z krainy snów…” (www.wiersze.co). Niech ponownie ożyją i będą źródłem nadziei i siły dla innych…


Historia pewnej kolędy…

Już za kilka dni, zmęczeni sprzątaniem, gotowaniem i świątecznymi zakupami, a może i długą podróżą, usiądziemy wspólnie przy Wigilijnym stole. Jedno miejsce zostawimy puste, dla niespodziewanego gościa… Przełamiemy się opłatkiem, zaśpiewamy kolędy…

W historii Polski ten radosny czas oczekiwania przypadał niekiedy na tragiczne lata wojny, niewoli czy tułaczki z dala od rodzinnego domu. Cofnijmy się do 1915 roku i posłuchajmy wspomnień Józefa Kapuścińskiego, żołnierza 77 Samborskiego Pułku Piechoty armii austro-węgierskiej*:

„Wieczór wigilijny. (…) my Polacy porwani zapałem i tęsknotą zaczęliśmy śpiewać kolędy: „Wśród nocnej ciszy”, „Bóg się rodzi”, „W żłobie leży” i wiele innych. Śpiewaliśmy pełni uniesienia i żalu do nieba, że nie ma sposobu na to, aby zapobiec wojnie, że nie pokarze tak solidnie tych Moskali, którzy chcą cały świat zagarnąć dla siebie. Kiedy tak śpiewamy w chwilach przerwy, uszy nasze łowią echo pieśni z tamtej strony od Moskali. I o dziwo… – Z tamtej strony dochodzą nas echa tej samej kolędy „Wśród nocnej ciszy”. A więc to nie Moskale, ale Polacy! Tym odkryciem ucieszyliśmy się bardzo.

Wyszliśmy na przedpole i zaczęliśmy wołać: Panowie Polacy – nie strzelajcie, obchodzimy święta. Z tamtej strony powtórzyło się to samo życzenie. I tak nieoficjalnie zawarliśmy rozejm. Nasze patrole i tamte zbliżyły się do siebie. Częstowały winem, papierosami, chlebem, czekoladą. Święta mieliśmy zatem spokojne. Na drugi dzień świąt na naszym odcinku przyszła do nas dobrowolnie cała patrol rosyjska złożona z Polaków i Moskali. Ale tuż zaraz po świętach odczuliśmy zmianę. Moskale zmienili dotychczasowe wojska, przysłali jakichś Czerkizów i Kirkizów, a ci dawali się nam we znaki na każdym kroku. Nie można było głowy z okopów wychylić, bo zaraz serjami strzelali, a strzały były ich celne. Patrole były ścigane, artyleria też dawała nam sie we znaki, tak, że kuchnia musiała przyjeżdżać tylko nocą…”.

I jeszcze zagadka: Jaka to kolęda?

Napisana została w 1932 roku przez O. Mateusza Jeża z klasztoru Ojców Jezuitów w Nowym Sączu (inspiracją do jej powstania były słowa z Ewangelii Św. Łukasza). Melodię skomponował O. Józef Łaś (urodzony w 1907 roku w Starym Sączu jako syn organisty). Znajdziemy ją w wydanej w Tarnowie w 1938 roku „Największej Kantyczce z nutami na 2-3 głosy” Józefa Albina Gwoździowskiego. Tak o „sądeckiej kolędzie” pisała Irena Styczyńska:

„Przyszedł wrzesień 1939 roku i jego następstwa. Dużo sądeckiej młodzieży gimnazjalnej stało się od wiosny 1940 roku więźniami hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Sporo sądeczan pozostało po wojennej ucieczce na wschodnich terenach Polski, skąd władze radzieckie dokonywały wywozu ludności polskiej do sowieckich gułagów. Sądecka kolęda szła razem z nimi, a śpiewana pośród towarzyszy niedoli zyskała niezwykłą wśród nich popularność.”

Opisaną wyżej pieśnią była kolęda… „Nie było miejsca dla Ciebie”. Jej tekst, podobnie jak strofy i pliki dźwiękowe wielu innych, pięknych polskich kolęd i pastorałek, umieściłem w serwisie: http://koledy.doktorzy.pl Zapraszam serdecznie do wspólnego kolędowania.

Nie było miejsca dla Ciebie

Nie było miejsca dla Ciebie
w Betlejem w żadnej gospodzie,
i narodziłeś się, Jezu,
w stajni, w ubóstwie i chłodzie.

Nie było miejsca, choć szedłeś
jako Zbawiciel na Ziemię,
by wyrwać z czarta niewoli
nieszczęsne Adama plemię.

Nie było miejsca, choć chciałeś
ludzkość przytulić do łona,
i podać z krzyża grzesznikom
zbawcze, skrwawione ramiona.

Nie było miejsca choć szedłeś
ogień miłości zapalić,
i przez swą mękę najdroższą
świat od zagłady ocalić.

Gdy liszki mają swe jamy
i ptaszki swoje gniazdeczka,
dla Ciebie brakło gospody,
Tyś musiał szukać żłóbeczka.

A dzisiaj czemu wśród ludzi
tyle łez, jęków, katuszy?
Bo nie ma miejsca dla Ciebie
w niejednej człowieczej duszy.


Powyższy tekst jest fragmentem artykułu „Wigilia w trudnych czasach”, który napisałem w ubiegłym roku do miesięcznika dla lekarzy „Puls”. Całość można przeczytać na stronie: www.wiersze.co/dawnawigilia.htm

Życzę Wam Zdrowych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, wśród bliskich i przyjaciół, z zapomnieniem dla spraw zawodowych i problemów życia codziennego.

Jarek

Wszystkie wpisy Jarka

TUTAJ

„Listy z krainy snów” – www.wiersze.co

  • J. Kapuściński, „Wieś i ludzie. Wspomnienia i pamiętniki z lat 1901-1956”, t. 3, s. 164-165, maszynopis w zbiorach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.

 

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: