nie będzie klimat pluł nam w twarz…

 

 

 

 

Natan Gurfinkiel

 


zadzwoniłem było w czasie minionego weekendu do przyjaciela z kraju.

– mów krótko, bo jestem w pracy…

przyjaciel mój zajmuje się zawodowo logistyką, jest więc uwikłany w katowicki szczyt.

– to dobrze – powiedział, że mało kto zechciał przyjechać na ten event, bo i tak padam na twarz, więc wyobraź sobie co by było, gdyby… o. właśnie przyjeżdża delegacja botswany, muszę kończyć… zadzwonię jutro, jeżeli znajdę chwilę…

nie zadzwonił, ale wyręczyli go dwaj dyżurni politycy, którzy musieli czynić honory wobec delegacji botswany i innych zainteresowanych państw wszystkiego świata.

najpierw przemówił prezydent duda i odniosłem wrażenie, że aktualnie cierpi on na lekkie rozdwojenie jaźni. bo obiecywał był, że polska wniesie swój godny wkład w zażegnanie katastrofy klimatycznej, by za chwilę, niemal na jednym oddechu oznajmić, że polska ma zasoby węgla wystarczające na 200 lat, jest on przeto strategicznym surowcem dla polskiej gospodarki, więc żadna dekarbonizacja nie wchodzi w rachubę.

prezydent najwidoczniej uwierzył w propagandę swej własnej formacji politycznej, na temat opanowania Unii Europejskiej przez lewackich cyklistów i wegetarian.

zająknął się było nieśmiele o tym, że nie ma sprzeczności między intensywnym węglownictwem a dotrzymywaniem kroku w zwalczaniu nadciagającego kataklizmu.

poparł go (zbeształ?) następnego dnia premier morawiecki, oznajmiając że polska jest w czołówce krajów zwalczających globalne ocieplenie ze wszystkimi jego następstwami. słuchaczami mieli być delegaci na szczyt. gdy o mnie chodzi, nie dałem się zwieść pozorom. enuncjacja premiera miała drugie dno i wprawne ucho łatwo wyławiało zawołanie: śmiało, andrzeju dudo, odrzuć wszelkie wahania!

słowa premiera miały adekwatny sztafaż. delegaci dusili się w smogu najbardziej zanieczyszczonego obszaru europy, a rozwazania na temat dekarbonizacji atmosfery zostały uwietnione występem górniczej orkiestry.

wierzę ze niepowtarzalny wdzięk polski utkwi na długo w pamięci uczestników szczytu

epilog (módlmy się, by go nie było):

– tato, co to jest zielony las?

–co ci przyszło do głowy?

– no, bo usłyszałem fragment sztuki jakiegoś wyspiańskiego

miałeś chamie 500+´
miałeś chamie 500 +
piniądz wicher niesie,
po zielonym lesie
ostał ci się jeno +
ostał ci się jeno +

– +, mój drogi mierzy się stopniami celsjusza, a nie nominałem banknotów, jak w czasach dobrej zmiany i zielonych, lekko nadrąbanych lasów

Wszystkie wpisy Natana

TUTAJ

natan gurfinkiel: nie będzie klimat pluł nam w twarz…

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: