Spadek

Eliza Segiet – urodziła się i jest. Bywa poetką, czasami pisarką, a niekiedy dramatopisarką.

Dorobek artystyczny:

tomy wierszy:

Romans z sobą, Myślne miraże, Chmurność, Magnetyczni, Magnetic People, Nieparzysci.

monodram: Prześwity

farsa: Tandem

Tytuł Międzynarodowej Publikacji Roku 2017 (za wiersz Pytania) w Spillwords Press (USA)

Tytuł Międzynarodowej Publikacji Roku 2018 (za wiersz Morze mgieł) w Spillwords Press (USA)

Wiersz Morze mgieł został wybrany jako jeden ze 100 najlepszych wierszy 2018 roku w International Poetry Press Publikations w Kanadzie.

Jej twórczość można znaleźć w antologiach i czasopismach literackich w kraju oraz poza granicami (m.in. Albania, Australia, Bośnia i Hercegowina, Chile, Filipiny, Hiszpania, Indie, Kanada, Kosowo, Macedonia, Mauritius, Nigeria, Portugalia, Rumunia, Singapur, Szkocja, Szwecja, USA, Wenezuela, Wielka Brytania, Zambia).

 


Spadek
Testament

Wiesz,
że ludzie nie mają wpływu
na swoje pochodzenie.
Nie da się zrobić jego korekty.

Rodzimy się jako spadkobiercy
i darczyńcy,
ale tak samo potrafimy kochać.

 

Nie wiem czy ktokolwiek urodzony w Polsce po 1945 roku może powiedzieć, że wojna go nie dotyczy. Oczywiście, każde pokolenie, które przyszło na świat nieco później, już w inny sposób jest dotknięte wspomnieniami. One są już przefiltrowane przez czas. Osoba, która tego doświadczyła i opowiadała o tym, co działo się w czasie tych okrutnych lat ma w sobie inne emocje niż urodzeni później jej słuchacze. Kiedy z kolei oni przekazują to następnym pokoleniom może dojść do jakiegoś przekłamania.

Kiedy słuchałam opowieści wojennych mojego dziadka to jakbym wsiąknęła w ten czas. Oczywiście to nie znaczy, że byłam zafascynowana, wręcz odwrotnie. Te kolczaste lata z ust mojego dziadka bolały, bardzo bolały. Nie opowiadał mi o „Czerwonym kapturku”, opowiadał o tych, co „zżerali” ludzi naprawdę. Wnikałam w koloryty wojny! Wszędzie było źle, smutno, to był świat w kolorze sepii. Dał mi go, przekazał w spadku swoją wojnę, swój czas. Po latach zrozumiałam, że zrobił to by nie pozwolić zapomnieć. Prawdę mówiąc, zapewne nie po to mi to opowiadał. Chciał oczyścić siebie z mrocznego czasu, ale nie ma sposobu na wykasowanie przeżyć. Pamiętał wszystko do ostatnich dni życia. Umierając powiedział: „Liza, bądź mądra”. Nie rozumiałam tego wtedy, dzisiaj odczytuję Jego słowa jako nakaz właściwego życia.

A jak jest właściwie? Nikogo nie krzywdzić! Żyć tak, żeby nie trzeba było się wstydzić lub – nawiązując do czasów dzisiejszych – że gdy postawią ci pomnik, żeby nie trzeba później go rozbierać. Co jeszcze? Liczyć na siebie, bo życie należy i zależy od nas samych. Kiedy coś wyjdzie nie po naszej myśli, pretensje będziemy mieć do siebie.

Odpowiedzialność to kolejna maksyma, którą przejęłam.

Może najważniejszą rzeczą jaką mi przekazał to szacunek dla drugiego człowieka. Przecież każdy ma godność. Bez względu na wiarę, pochodzenie, miejsce urodzenia, człowiek jest i będzie człowiekiem. Pomiędzy ludźmi od zarania dziejów są jakieś konflikty, ale to nie znaczy, że trzeba żywić nienawiść do całego narodu czy do ludzi pochodzących z innego niż nasz kręgu kulturowego.

Wiele razy kiedy słyszałam „nienawidzę Żydów” zadawałam pytanie: dlaczego? Nigdy nie usłyszałam odpowiedzi, która pomogłaby to zrozumieć. Najczęstsza odpowiedź brzmi „Nie, bo nie. Oni są okropni”. Nie wiem, co w nich jest okropnego. Mają ręce, nogi, głowę…, u niektórych widziałam pejsy.

Nienawiść do całego społeczeństwa niektórzy mają wpojoną w swoje tożsamość. Jednak życie czasem bywa nieprzewidywalne. Znam kobietę, której dziadek był Żydem, a ona dwadzieścia kilka lat od własnego ślubu nie powiedziała mężowi o swoim pochodzeniu. Pytałam dlaczego, w odpowiedzi usłyszałam, że on jest antysemitą! Nawet miłość nie wystarcza, żeby komuś otworzyć oczy i pokazać, że nie wszyscy są źli, dobrzy, ładni, brzydcy… We wszystkich społecznościach ludzie są różni.

Dziwne jest u nas zrozumienie nienawiści. Niektórzy deklarujący nienawiść do Żydów chodzą do kościoła i modlą się do żydowskiej Matki Boskiej i Jej żydowskiego Syna… Nie znoszą Żydów, a jednocześnie uwielbiają Leonarda Cohena, Jana Brzechwę, Juliana Tuwima…


Wszystkie wpisy Elizy TUTAJ

One Response to “Spadek”

  1. Elzbieta Gieysztor Ingvarsson 05/07/2019 at 11:16

    Juz na nauce religii dzieci powinny slyszec od katechety, ze Pan Jezus i Matka Boska byli Zydami i my ich kochamy. Moze byloby mniej oskarzania Zydow o wszelkie zlo. Ludzie niestety potrzebuja jakiegos wspolnego, nawet urojonego przeciwnika zeby poczuc sie lepiej. Polakom starano sie ciagle zabierac ta wiare w siebie. Mysle, ze jesli roslo sie bez takich kompleksow, ma sie szacunek dla wszystkich ludzi.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: