Uderzenie młotem nie ”judaizuje” Jerozolimy, ani nie zabija procesu pokojowego

 

Prawdziwym problemem jest palestyńskie zaprzeczanie żydowskiej historii, nie zaś obecność ambasadora Ameryki przy otwarciu archeologicznego zabytku.

Przyslala Katharina Dr.Gasinska-Lepsien


(1 lipca 2019 / JNS) Krytycy mają rację, że obecność ambasadora USA w Izraelu, Davida Friedmana na ceremonialnym otwarciu „Drogi Pielgrzymów” w Jerozolimie była bezprecedensowa. Żaden z jego poprzedników nie dałby się przyłapać w żydowskim miejscu po złej stronie „Zielonej Linii”. Do ubiegłego roku Stany Zjednoczone uparcie odmawiały uznania, że jakakolwiek część starożytnej stolicy Żydów należy do państwa żydowskiego.

Nawet jednak jeśli przyznamy, że uczestnictwo Friedmana i wysłannika USA na Bliski Wschód, Jasona Greenblatta, było odstępstwem od dotychczasowej polityki – i że ambasador uderzający młotem, by przebić symboliczny mur, otwierając szlak biblijny, dostarczył argumentu krytykom administracji Trumpa – nie znaczy to, że było to niesłuszne lub błędne.

Gdybym miał użyć jako metafory obrazu Amerykanów rozbijających cokolwiek, nie byłoby to – jak utrzymują krytycy prezydenta Donalda Trumpa i Friedmana – symbol zniszczenia już martwego procesu pokojowego. Raczej byłaby to kolejna afirmacja poprawnej postawy administracji, stanowczo podkreślającej absurdalność palestyńskiej gotowości do zaprzeczania żydowskiej historii.

„Droga Pielgrzymów” jest projektem El Ad Association, która kieruje Parkiem Narodowym Miasto Dawida, we współpracy z Izraelskim Urzędem Starożytności i Urzędem Natury i Parków. Archeolodzy pracujący na tym stanowisku archeologicznym najpierw odkryli dowody miasta, które było stolicą króla Dawida w biblijnym Izraelu. „Droga” jest tunelem, który został wykopany pod dzisiejszą dzielnicą Jerozolimy i pozwala uczonym i gościom na przejście drogą, którą szli starożytni pielgrzymi żydowscy. Tysiące lat temu Żydzi szli od Sadzawki Siloe w Mieście Dawida i wchodzili na Wzgórze Świątynne powyżej. Ci, którzy idą przez odkopany tunel teraz, wychodzą kilkaset metrów od jego wejścia do punktu w pobliżu Ściany Zachodniej wewnątrz Starego Miasta.

Ponieważ międzynarodowa społeczność normalnie uważa konserwację starożytnych obiektów dziedzictwa za coś dobrego, obserwator mógłby zastanawiać się, dlaczego otwarcie tego tunelu wywołało tyle szumu i wściekłej krytyki.

Odpowiedzią jest, że społeczność międzynarodowa z niechęcią i konsternacją patrzy na wszystko, co przypomina im o głębokich korzeniach zarówno judaizmu, jak narodu żydowskiego w ziemi Jerozolimy. Miasto Dawida mieści się w tej części Jerozolimy, którą nielegalnie okupowała Jordania od 1949 do 1967 roku. To znaczy, że oni uważają ją za „okupowane terytorium”, na którym, zdaniem Palestyńczyków i ich zagranicznych wielbicieli jakakolwiek obecność żydowska jest nielegalna, nawet jeśli wymaga to delegitymizowania miejsca historycznego, które dostarcza obfitości dowodów na historyczne królestwo Izraela.

Dlatego każda działalność Izraela na tym terenie, które obejmuje arabską dzielnicę Silwan, jest uważana za nielegalne osadnictwo w dodatku do tego, że jest przeszkodą dla planów podzielenia miasta i uczynienia go stolicą domniemanego państwa palestyńskiego. Głównym jednak zarzutem jest to, że park archeologiczny jest częścią starań o „judaizację Jerozolimy”.

Pomysł, że Jerozolima – miasto, które było nieodłączne od żydowskiej tożsamości narodowej, historii i wiary przez 3000 lat, może być „judaizowane” – jest absurdalny. Pasuje jednak do twierdzeń tak Autonomii Palestyńskiej, jak jej rywali z Hamasu, że starożytna świątynia, Dawidowe królestwo i cała historia miasta jest bardziej fikcją niż faktem.

Na poparcie swoich skarg na wykopaliska krytycy projektu wskazują na fakt, że niektórzy Palestyńczycy doznają niewygód przez tę budowę, jaka dzieje się pod ich domami. Współczujemy im, ale to samo można powiedzieć o każdym, kto żyje blisko projektu budowlanego w miastach na całym świecie. Prawdziwe pretensje nie są o pęknięcia w ścianach, ale o to, że historia, jaką odsłonili archeolodzy, podważa starania o przedstawienie Żydów jako obcych kolonialistów we własnej starożytnej stolicy.

Krytycy Trumpa mówią, że obecność Friedmana i Greenblatta stanowi uznanie przez USA izraelskiej suwerenności nad całą Jerozolimą. Mówią, że to przeszkadza sprawiedliwym negocjacjom pokojowym, w których Palestyńczycy mają nadzieję na otrzymanie części Jerozolimy, a przynajmniej mieliby, gdyby AP była kiedykolwiek skłonna do powrotu do rozmów pokojowych i okazała gotowość do uznania prawomocności państwa żydowskiego niezależnie od tego, gdzie będą przebiegały jego granice.

Problem z tym argumentem polega na tym, że jak długo Stany Zjednoczone udawały – jak to robiły od 1949 do 2017 roku – że Jerozolima nie jest stolicą Izraela lub, że Izrael nie ma żadnych prawomocnych roszczeń do Miasta Dawida, wyłącznie wzmacniały palestyńskie nieprzejednanie. Stany Zjednoczone zawsze powinny były jasno powiedzieć Palestyńczykom, że nie mogą spodziewać się, że Izrael odda im części Jerozolimy, które są nieodłączną częścią żydowskiego dziedzictwa. Niemniej poprzednicy Trumpa tego nie zrobili i w wyniku podsycali niechęć Palestyńczyków do zrozumienia, że przegrali swoją wieloletnią wojnę ze syjonizmem.

Friedman miał rację, kiedy powiedział nie tylko, że Izrael może z równym prawdopodobieństwem oddać to dziedzictwo, co Stany Zjednoczone oddałyby Statuę Wolności, ale że kluczową sprawą w otwarciu tego miejsca było ujawnienie prawdy. Bez przyznania przez Palestyńczyków prawdy o żydowskiej historii, o której ciągle kłamią, prawdziwy pokój nie jest możliwy.

Zamiast skarżyć się na pokazywanie takich miejsc Palestyńczycy i ich sojusznicy powinni uznać fakty o żydowskiej Jerozolimie i przestać żywić się fantazją, w której państwo żydowskie dłużej nie istnieje. Trump, Friedman i Greenblatt przypominają im jedynie, że pora pozbyć się tych złudzeń – czego ich poprzednicy ze Stanów Zjednoczonych nie robili. Ci, którzy twierdzą, że dobrze życzą Palestyńczykom, powinni zrobić to samo.

A sledgehammer blow didn’t ’Judaize’ Jerusalem or kill the peace process

JNS.org, 1 lipca 2019

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Jonathan S. Tobin

Amerykański dziennikarz, redaktor naczelny JNS – Jewish News Syndicate, publicysta miesięcznika Commentary. Autor cotygodniowych felietonów w “View from America”, publikuje często w The Jerusalem Post, zapraszany jest do CNN, BBC Radio, FOX News jako znawca problemów Bliskiego Wschodu.

http://www.listyznaszegosadu.pl/m/syjonizm/uderzenie-mlotem-nie-judaizuje-jerozolimy-ani-nie-zabija-procesu-pokojowego

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: