Z historii Reunion69 – Podroz do Tajlandi,Laosu , Kambodzy, Wietnamu

Czesc druga LAOS

********

 

No i przejachalismy na druga strone Mekongu do Laosu. Tu staliśmy znowu w kolejce
po pieczatke a poznie przekroczylismy “granice “ na srodku ulicy i znowu pieczatka. W
miedzyczasie zamowieni ludzie przeniesli wszystkie walizki ( nic nie zginelo ) do tak
zwanego TUK TUK – to taki moped z duzym bagaznikiem. Mysmy tez mieli miejsce w
tych pojazdach i w smiechu i dogadywaniu szybko dostalismy sie do naszego statku,
na ktorym mieslimy spedzic dwa dni podziwjajac rzeke, otoczenie, gory, lasy, zycie na
brzegach rzeki.
Pierwszego dnia zdazylismy zwiedzic wioske i zobaczyc jak ludzie zyja, co robia,
jak mieszkaja. Na lodzce serwowano nam super lunch bufet, pogoda dopisywala, bo
swiecilo slonce i bylo przyjemnie, mimo ze powietrze bylo chlodne. Podroz samolotem
i wczesne wstawanie spowodowaly, ze wiele osob przespalo wspaniale widoki. I tak
doplynelismy do Pakbeng, do fantastycznego hotelu, polozonego na wzgorzu nad
Mekongiem. Wszystkie okna i balkony wychodzily na Mekong. Zachod i nazajutrz
wschod slonca byly wspaniale. Zaserwowano nam obiad i po obiedzie wiele osob
zamowilo sobie masaz a inni spedzili czas na balkonie pijac dzienna porcje whisky, aby
zabic bakterie ktore zjedlimy w ciagu dnia.

Niestety po sniadaniu juz o 8 rano musielismy opuscic ten wspanialy hotel. I znow
odwiedzilismy jakas wioske, gdzie pokazano nam jak oni robia whisky z ryzu. Po
skosztowaniu kupilismy flaszke. Whisky, smakowala jak sliwowica. Pozatem wiele
osob zakupilo rozne pamiątki, ktore produkowano we wiosce jak szale, sukienki itp. W
drodze do Luang Prabank zatrzymalismy sie przy gorze Pak On, gdzie byla olbrzymia
grota. W grocie bylo pare tysiecy figur Budy roznych wielkosci. Poznym popoludniem
przyjechalismy do Luang Prabang, gdzie mielismy nocleg we wspanialym hotelu Santi
Resort

Zdjecia

Hotel Santi Resort to wspanialy hotel z ogrodami, “rzekami“, mostami i rzezbami, z
widokami na gory i pola ryzowe. Najpierw drink, potem rodzielenie pokoi i bylo slychac
zachwyty jakie wspaniale pokoje kazdy mial .Hotel , meble, styl przypominaly styl
kolonialny.
Przewodnicy wzieli nas na miasto do restauracji na obiad. Przeszlismy wzdluz targu i
mimo, ze to byl wieczor i wszyscy byli zmeczeni, odbyly sie intesnsywne zakupy. Obiad
Wymyslono, ze bedzie wloski obiad, wiec miny były troche zawiedzione ale przy stolach
mielismy wesolo.
Drugi dzien to zwiedzanie miasta z jego wspanialymi swiatyniami. Widzilesmy miedzy
innymi swiatynie Wat Xiang Thong, z wieloma malymi swiatyniami i wielka iloscia figur
Buddy.
Krolewski palac byl fantastyczny. Pozniej lunch, ktory skladal sie z co najmniej 6 potraw
i miedzy innymi ryba w bambusowym lisciu. Smakiem przypominala gefilte fisch:-))
Po poludniu pojechalismy nad lokalny wodospad w narodowym parku, gdzie wiele osob
skorzystalo z kapieli. Po powrocie do hotelu wielu chcialo pojsc na miasto, zrobic reszte
zakupow. Tylko ja , Teresa i Nina zdecydowalismy się, aby wejsc na gore Phon si i
zobaczyc zachodzace slonce i widok na miasto. Wejscie na gore to setki schodow i
dziesiatki figur Buddy.Od lezacych do stojacych. Wiec podziwiajac je wchodzilismy tak
dlugo, ze uciekl nam zachod slonca i tylko zostal nam wspanialy widok . Na szczycie
mala swiatynia z Budda i mnostwo medytujacej młodzież. . Zeszlismy dosyc pozno ale
zdazylismy zjesc laotanski obiad i poznym wieczorem wyladowalismy w hotelu.
Nazajutrz pobudka juz o 5, aby zajac miejsca na ulicy, gdy mnichowie ida do swoich
swiatyn. Kazdy dostal koszyk z ryzem. Panie musialy kleczec panowie nie. Sznurek
mnichow przechodzil obok nas i wrzucalo im sie do miski ryz, inni wrzucali owoce a
nawet pieniadze. To co dostali z rana to mialo straczyc jako jedzenie na caly dzien.
Setki ludzi na ulicach, zarowno turystow jak i tubylcow. Cala ceremonia odbywala sie w
ciszy (mimo naszej obecnosci) i z naleznym im respektem .Przewodnik zabral nas
potem na rynek i to tez bylo przezycie. Na rynku byli przede wszystkim miejscowi.
Pozniej sniadanie z pieknym widokiem i na lotnisko bo czekala na nas Kambodza.
Chcialoby sie zostac jeszcze jeden dzien.

zdjecia

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: