BASIA W JEROZOLIMIE

Zawsze chciałam zrobić aliję – mówi Basia Wieczorek. – Odczuwałam więź z tym krajem, tą kulturą. Wyobrażałam sobie Izrael jako kraj, w którym chciałam osiąść, założyć rodzinę i wychować dzieci. W Izraelu o wiele łatwiej jest być Żydówką niż gdziekolwiek indziej na świecie, a szczególnie w Polsce.

Mimo, że od aliji Barbary Wieczorek minęły już niemal dwa lata, ilekroć spotyka się z kimś w Izraelu, reakcja jej rozmówcy na wiadomość, że pochodzi z Polski, przebiega według sprawdzonego wzorca. Zaczyna się od sporej dawki zaskoczenia przemieszanego z niedowierzaniem, po których następuje faza zadziwienia, połączonego ze znaczną ilością aprobaty.

– To niełatwe! – mówi Wieczorek z łobuzerskim uśmiechem. Anglojęzyczni nieznajomi twierdzą, że biorą ją za Izraelkę, Izraelczycy myślą, że jest Amerykanką. Kiedy prawda o jej pochodzeniu wychodzi na jaw, „wszystko się jeszcze bardziej komplikuje. Większość mi nie wierzy, bo nie wyobrażają sobie, że można być polską Żydówką!”. Zmuszona do powtarzania wciąż i wciąż tej samej rozmowy, Wieczorek zdecydowała, że najlepszym remedium będzie uprzedzenie nieuchronnej lawiny pytań.

-Tak- mówi im – jestem Polką i Żydówką i nie, nie przeszłam konwersji na judaizm. Tak, moi dziadkowie przeżyli Szoa i owszem, zdecydowali się pozostać w Polsce. Dziwne, nieprawdaż?

Reakcja rozmówców jej nie rozczarowuje: – Zazwyczaj śmieją się i mówią: wow, dzięki za odpowiedź jednym zdaniem na wszystkie moje pytania! – mówi.

Niedowierzanie, z jakim spotyka się Wieczorek jest w jakimś stopniu uzasadnione. Wszak dla większości Żydów Polska jest ogromnym cmentarzem, miejscem, które zawsze kojarzyć się będzie z przekleństwem Holokaustu.

W rzeczywistości przed wybuchem II wojny światowej Polska zamieszkana była przez największą wspólnotę żydowską w Europie liczącą sobie ponad 3 miliony dusz. Polscy Żydzi prowadzili bogate życie kulturalne i religijne, wywierając głęboki wpływ nie tylko na społeczeństwo Polski, ale także na światową wspólnotę żydowską. Pod wodzą przywódców duchowych takich, jak Hafetz Haim (rabin Israel Meir Hakohen Kagan z Radunia, którego dzieła na temat etyki i halachy są do dzisiaj powszechnie studiowane) i rabin Majer Szapira z Lublina, który stworzył popularny program studiowania Talmudu Daf Jomi, polscy Żydzi pozostawili trwały ślad w żydowskiej myśli i praktyce religijnej dla przyszłych pokoleń.

Tysiącletnia obecność Żydów w Polsce zakończyła się jednak w bolesny i straszliwy sposób, gdy Niemcy i ich wspólnicy wymordowali 90 procent polskich Żydów podczas Holokaustu.

Po zakończeniu wojny wielu pozostałych w kraju Żydów zdecydowało się na emigrację, podczas gdy wielu innych postanowiło ukryć swoją tożsamość ze względu na prześladowania, jakie spotkały ich ze strony nazistów, i falę antysemityzmu, jaką musieli ścierpieć pod rządami komunistów. Wśród tych, którzy zdecydowali się na pozostanie w kraju, znajdowała się babcia Wieczorek, która podczas wojny wraz z rodziną została zmuszona do przeniesienia się do getta.

– Moja babcia zdołała się uratować, przekupując strażnika przy wejściu do budynku sądów – wyjaśnia Wieczorek. – Przechowała ją polska rodzina w Poznaniu, która straciła córkę mniej więcej w jej wieku. Zgadzał się także kolor oczu. Większość sąsiadów myślała, że ma do czynienia z tą samą dziewczynką i nie zadawała pytań.

Po wojnie rodzina, która zajęła się babcią Wieczorek, próbowała odnaleźć jej prawdziwych rodziców, jednak okazało się, że jej cała biologiczna rodzina została zamordowana. Babcia dokonała zatem podobnego wyboru jak wielu innych ocalonych: postanowiła ukrywać swoją prawdziwą tożsamość. Jej pierwszy mąż nie był Żydem, choć drugi w kolejności – już tak.

– Dziadek nie wstydził się swojego żydostwa – mówi B. Wieczorek, – i chciał wychować swoje dzieci ze świadomością tego, że są Żydami.

Potem nadszedł rok 1968. Związek Radziecki zerwał relacje dyplomatyczne z Izraelem po wojnie sześciodniowej, na skutek czego komunistyczny rząd polski rozpoczął szeroko zakrojoną kampanię dyskryminacyjną skierowaną przeciwko pozostałym w Polsce Żydom.

– Ludzie tracili pracę, byli zmuszeni do opuszczania szkół i uniwersytetów – mówi Wieczorek. – Większość tych, którzy w jakikolwiek sposób identyfikowała się z kulturą żydowską emigrowała do Izraela, Europy lub Ameryki. Pozostali postanowili żyć w ukryciu.

Inaczej mówiąc, ci, którzy pozostali w Polsce w znacznie większym stopniu identyfikowali się z tradycją polską niż żydowską i nie chcieli wyjeżdżać z kraju. Niektórzy nawet zdecydowali się wychować dzieci na „ekstremalnych katolików” by uniknąć jakichkolwiek podejrzeń.

Dwadzieścia lat później, kiedy upadł mur berliński i komunizm trafił wreszcie na śmietnik historii w polskim społeczeństwie rozpoczęły się głębokie zmiany, w efekcie których przeszło ono transformację, upodabniając się do innych bardziej otwartych i tolerancyjnych liberalnych demokracji Zachodu.

Na przekór wszelkim przeciwnościom w Polsce odradza się życie żydowskie a rosnąca liczba młodych Polaków odkrywa swoje żydowskie korzenie i szuka możliwości kontaktu ze wspólnotą żydowską.

Shavei Israel, organizacja, którą stworzyłem i której przewodzę, działa w Polsce od blisko dekady w porozumieniu z Naczelnym Rabinem Polski Michaelem Schudrichem, niedocenianym żydowskim bohaterem, który dokonał cudów na rzecz rewitalizacji życia żydowskiego w Polsce. Nasi emisariusze rabiniczni w Warszawie, Krakowie i Łodzi działają aktywnie, wspierając Polaków pochodzenia żydowskiego, którzy pragną pogłębić swoją więź z judaizmem.

To właśnie dzięki udziałowi B. Wieczorek w programach Shavei Israel miałem okazję by poznać – i podziwiać – tę młodą i pełną determinacji kobietę.

Kiedy Wieczorek miała pięć lat, jej dziadkowie po raz pierwszy powiedzieli jej, że jest Żydówką. Jej rodzice postanowili wysłać ją zatem na letni obóz żydowski w Warszawie, gdzie poznała wielu żydowskich rówieśników.

– Było jak w kibucu!- zachwyca się Wieczorek.

Później uczestniczyła w wielu żydowskich obozach, w tym międzynarodowym, zorganizowanym na Węgrzech, i jako nastolatka zaczęła marzyć o przeprowadzce do Izraela.

– Zawsze chciałam zrobić aliję – mówi mi Wieczorek. – Odczuwałam więź z tym krajem, tą kulturą. Wyobrażałam sobie Izrael jako kraj, w którym chciałam osiąść, założyć rodzinę i wychować dzieci. W Izraelu o wiele łatwiej jest być Żydówką niż gdziekolwiek indziej na świecie, a szczególnie w Polsce.

Po ukończeniu studiów na kierunku edukacja medialna na Uniwersytecie Warszawskim, Wieczorek obroniła pracę poświęconą żydowskiej tożsamości młodych polskich Żydów i na początku 2014 r. spełniła swoje marzenia o przeprowadzce do Izraela.

Dziś, w wieku 29 lat, Wieczorek mieszka w Jerozolimie, jest religijną Żydówką pracującą w instytucie Jad Waszem w wydziale zajmującym się identyfikacją i weryfikacją Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, którzy ratowali Żydów podczas Holokaustu.

Rodzina Wieczorek wspierała jej plany, choć z początku miała sporo obaw. – Miałam w Izraelu kuzyna, który zginął w ataku terrorystycznym w 2003 roku – mówi, – Więc moja rodzina była przekonana, ze zginę natychmiast po wylądowaniu na lotnisku im. Bena Guriona. A nawet gdybym jakimś cudem przeżyła, to z wprost z samolotu miałabym zostać wzięta do armii, choć wszyscy wiedzieli, że byłam już na to za stara. A gdybym przeżyła i to, to obawiali się, że skończę z dwudziestką dzieci na karku a oni nigdy mnie więcej nie zobaczą – żartuje Wieczorek.

Podobnie jak w przypadku innych imigrantów jej wejście w społeczeństwo Izraela nie obyło się bez kłopotów.

– Są rzeczy, do których nadal nie mogę się przyzwyczaić – mówi Wieczorek. – Na przykład izraelski system bankowy, który wydaje mi się bardzo mało rozwinięty.

Po dokonaniu aliji Wieczorek zgłosiła się do MSW po swój izraelski dowód osobisty. Po zapoznaniu się z jej dokumentami urzędniczka zasugerowała jej, by zmieniła nazwisko.

– Próbowała mnie przekonać, argumentując, że nikt w kraju nie byłby w stanie go wymówić.

Odpowiedziałam jej, że choć pomysł wydaje się sensowny, mój ojciec ma tylko dwie córki, więc chciałabym żeby mógł się jeszcze trochę nacieszyć tym, że noszę jego nazwisko – wspomina Wieczorek, dodając: – Jakimś sposobem to ją przekonało.

Czasem jednak izraelskie obyczaje wprawiają ja w osłupienie. – Czasami chce ci się płakać kiedy urzędnik wydziera się na ciebie, szczególnie gdy w swoim kraju przyzwyczaiłaś się do miłego traktowania – mówi Wieczorek.

Na szczęście jednak została obdarzona umiejętnością adaptacji i skorzystała z niej.

– Powoli, pomalutku się do tego przyzwyczajasz – mówi. – Uczysz się jak być bardziej asertywna, jak walczyć o swoje prawa.

Wieczorek przekonała się, że Izraelczycy są cieplejsi i znacznie bardziej przyjaźni niż się spodziewała.

– Jak się zdaje, większość izraelskich rodzin wywodzi się z Polski. Kiedy dowiadują się, że ja też stamtąd pochodzę, opowiadają mi jak ich dziadkowie przetrwali wojnę. Kiedy juz minie szok spowodowany spotkaniem młodej Żydówki z Polski, zachowują się bardzo przyjaźnie i zapraszają mnie do domów żebym poznała ich dziadków i babcie. W jakiś sposób nadal odczuwają więź z Polską. To bardzo miłe uczucie.

Ciotka Wieczorek zrobiła aliję wraz z rodziną w 1968 r. a jej kuzyn przeprowadził się do Izraela w 2013 r.

– Moja siostra też chce przyjechać – mówi Wieczorek. Część moich przyjaciół właśnie robi aliję. Widzę, że coraz więcej polskich Żydów decyduje się na przeprowadzkę do Izraela.

Mimo, że szkoda mi, że gminy żydowskie w Polsce stają się coraz mniejsze, to i tak cieszę się na myśl, że coraz więcej moich przyjaciół będzie tu ze mną.

Mimo narastającej fali terroryzmu Wieczorek tryska optymizmem i robi plany na przyszłość.

Dlaczego nie? Zaledwie 70 lat po tym, jak jej babcia straciła w Holokauście całą rodzinę i postanowiła ukrywać swoją tożsamość, Wieczorek jest dumną Żydówką mieszkającą w żydowskim państwie. Jeśli to nie cud, to co miałoby nim być?

– Mam nadzieję, że poprawię swój hebrajski tak, żeby stał się moim pierwszym językiem.

Pewnego dnia mi się to uda – mówi Basia  – Chcę założyć rodzinę w Izraelu, osiedlić się tu na dobre. Chciałabym, żeby wreszcie zapanował pokój i żebyśmy nie musieli się już dłużej bać. I żeby moja rodzina i wszyscy moi przyjaciele zrobili pewnego dnia aliję, żebyśmy mogli wszyscy mieszkać razem i tworzyć małą polsko-żydowską wspólnotę tu, na ziemi Izraela.

Oby się to wydarzyło jak najszybciej.

http://www.fzp.net.pl/spoleczenstwo/basia-w-jerozolimie

Tłum. MAB

Oryginalny tekst: http://www.jpost.com/Metro/A-young-Polish-Jew-in-Jerusalem-430472

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: